Kategorie: Wszystkie | Europa | Felietonowo | Inne | Marketingowo | MŚ 2010 | NBA | PLK | PLKK | Przemilczane w tygodniu | SPR TBL
RSS

Marketingowo

wtorek, 07 stycznia 2014

W ostatnim czasie nie zaglądam tu zbyt często, bo moja twórczość stety, albo niestety przeniosła się w dwa miejsca - www.kolekcjonerbutow.pl oraz mojego personalnego blogaska - www.szczepanradzki.pl

Poniższy wpis pochodzi właśnie z tego drugiego bloga, na którego serdecznie zapraszam. Znajdziecie tam nie tylko informacje sportowe.

Zresztą, co tam nagrody dla aplikacji roku i wyróżnienia jakiejkolwiek redakcji. TheScorre ma 5 milionów aktywnych użytkowników miesięcznie. A to dość dobra rekomendacja.

Duża, ogromna kasa leży na rynku aplikacji sportowych. Coś tam od dawna robił ESPN, który ma m.in. elektroniczną wersję swojego magazynu oraz aplikację z wynikami. Nie widziałem nic od Sports Illustrated, nieźle radzi sobie na naszym podwórku zarówno Sport.pl jak i Przegląd Sportowy.

Niekwestionowanym królem jest chyba jednak Bleacher Report ze swoim Team Stream i miliardem funkcji, lig i rewelacyjnych zestawień w formie raportów top 10, top 30, top 666 najbardziej podniecających akcji, butów, kuchennych rewolucji i fryzur Magdy Gessler oraz kreacji Filipa Chajzera.

Team Stream ma jednak poważnego konkurenta, który moim zdaniem w tym momencie nie tylko ugryzł w tyłek BR, ale postawił nogę na najwyższym stopniu podium, chcąc nawet dość mocno usuwa go z piedestału najlepszych aplikacji z informacjami sportowymi.

TheScore, bo tak nazywa się aplikacja, która wpadła w ręce moje i na dyski moich urządzeń mobilnych, to rewelacyjna baza danych i najważniejszych informacji sportowych ... z prawie całego globu. No może nieco przesadzam, bo nie znajdziemy jeszcze np. T-Mobile Ekstraklasy czy Tauron Basket Ligi.

Kanadyjczycy, twórcy TheScore, dali nam tak dużo, że nie wiem od czego zacząć.

Przede wszystkim przy pierwszym włączeniu (czy to na iOS czy Androidzie) możemy wybrać drużyny, które chcemy śledzić. Wybór jest przeogromny, bo do dyspozycji mamy ponad 20 lig, 800 zespołów i 15 tysięcy zawodników.

Nad tym, o czym przeczytacie w dalszej części tekstu, pracuje ponad 100 zatrudnionych osób, a działy sprzedażowe TheScore znajdują się w Toronto, Chicago i Nowym Jorku.

Robi wrażenie? Robi i to ogromne, bo kto by pomyślał, że Kanadyjczycy do swojej aplikacji wrzucą coś więcej niż hokej, jeden zespół z NBA i trochę curlingu? A tu mamy Ligę Mistrzów, Serie A, Premier League, turnieje ATP, WTA, F1, PGA, EPGA i miliard innych skrótów, które rozumieją nieliczni.

W głównym menu o nazwie ... My Score, możemy znaleźć zespoły, zawodników i newsy z lig, które dodaliśmy sobie do listy obserwowanych. Fajnym ficzerem jest to, że w menu drużyny, widzimy bilans w danych rozgrywkach. Po kliknięciu dostajemy listę ostatnich newsów. Ostatnio w menu piłkarskim, nie wiedzieć dlaczego, rządzi Robert Lewandowski.

Zasada działania jest podobna w przypadku graczy i lig, a dodawanie lub usuwanie jakiejkolwiek pozycji z listy jest banalnie proste. Możemy też włączyć sobie powiadomienia push o danym wydarzeniu, a w menu Hot Games widzimy najciekawsze pojedynki z krótkim opisem co tak ciekawego się tu w tym momencie wyrabia. Dostajemy szczegóły takie jak kontuzje, ostatni mecz, datę jego rozegrania, gdzie oglądać, gdzie się odbywa spotkanie etc, a np. w turniejach golfowych wysokość nagród czy liczbę uderzeń.

Rewelacja, ale jest zupełnie inny element, który spowodował, że zdecydowałem się na krótką recenzję. TheScore daje nam także dostęp do informacji potrzebnych najbardziej grupie tych uzależnionych od hazardu, czyli szanse i typy bukmacherów.

Appka działa sprawnie, przez kilka dni, kiedy z niej korzystam, nie spotkałem się ani razu z zawieszeniem, wywaleniem etc. Wyniki dostaję live przez powiadomienia push, a w menu Top News mam od ręki dostępne najistotniejsze informacje z każdego sportu (po lekkim scrollu można wybierać także poszczególne ligi).

Warto? Moim zdaniem jak najbardziej (mimo tego, że Team Stream od BR wygląda lepiej), będziecie mieli dostęp do informacji o ligach zagranicznych w jednym miejscu. Zresztą o tym jak dobra jest to aplikacja i jak wiele wartościowych treści zawiera, może świadczyć choćby to, że zdobyła sobie sympatię (oraz została wyróżniona) w takich miejscach jak Business Insider, Wired, The New York Times, Time, pandodaily, Digital Trends i w sklepach iTunes Store oraz Google Play. 

czwartek, 04 lipca 2013

Najprawdopodobniej najnowocześniejsza hala widowiskowo-sportowa na całym świecie - Barclays Center oferuje nam wartość, z której powinni skorzystać wszyscy, którzy podejmują się zarządzania obiektami tego samego rodzaju - tak, nawet na mniejszą skalę.

Tekst ten jest dedykowany wszystkim organizacjom, które w tym momencie sprawują władzę nad kosztującymi setki milionów złotych kolosami. I mowa tu zarówno o tych, którzy biorą się za komercjalizację małego aqua-parku  jak i tych, którzy siedzą w wygodnych fotelach spółki PL.2012 czy też Wrocław 2012 (albo każdej innej).

Apps for Venues by Carbonhouse stworzyło dla Barclays Center aplikację, którą można traktować jako wzór i czerpać z dziesiątek pomysłów zaprezentowanych w tym darmowym programie.

Przedstawienie - nie, nie chodzi o teatr na Brodway'u wszakże jesteśmy na Brooklynie. Chodzi raczej o to, że appka się nam przedstawia, już przy pierwszym kontakcie. Mamy możliwość wyboru powiadomień, które będą do nas wysyłane. Jakich? Np. Boks, koszykówka, imprezy dla rodzin i osobno także Nets. 

Jak dojechać? - standard dla każdej organizacji! BC oferuje nam podpowiedź dot. każdego środka transportu - metro, pociąg, autobus, taksówka, LIRR (Long Island RailRoad) etc. Mapa, strony internetowe usługodawców. Po prostu mamy tam wszystko, włącznie ze zmianami, które zachodzą w rozkładach. Do tego są też kierunki, czyli jak dojechać np. z Manhattanu, Queens, New Jersy etc.

Dookoła Brooklynu - wspierane przez aplikację Yelp, sugestie dotyczące restauracji, barów, sklepów, hoteli w okolicy Brooklynu. Z całą pewnością pomocne.

Ticketing - tak, poprzez App możemy kupić bilet na interesujący nas event, a tych jest cały ogrom. Przelatując przez listę zatrzymamy się dopiero na 28 grudnia 2013 roku. Eventy (także jako osobna zakładka) umożliwiają kupno biletów, rozmieszczenie miejsc w hali, więcej informacji, dodanie do kalendarza w telefonie i przypomnienie o wydarzeniu, a także podzielenie się informacją o wydarzeniu w mediach społecznościowych.

Media - nie, to nie zakładka dla mediów, tylko menu w którym znajdziemy materiały wideo, zdjęcia jak i opisy wydarzeń, które miały miejsce w BC.

Będąc w środku - wymyśliłem tę nazwę sam, a chodzi tu o specjalne możliwości wykorzystania aplikacji będąc na miejscu w Barclays Center i korzystając z ogólnodostępnego Wifi. Jakie to możliwości? Np. wideo live z eventów, które odbywają się w obiekcie. Więcej? Nie wiem, bo niestety nie piszę tego tekstu będąc w Barclays Center, na Brooklynie, w Nowym Jorku czy nawet w USA. 

Bez kolejek po jedzenie - coś niesłychanego, bo po zalogowaniu do usługi ByPass, możemy zdalnie kupić, zamówić jedzenie, nie wstając z naszego miejsca i nie stojąc w kolejkach. Dla leniwych? Niekoniecznie, raczej dla tych, którzy nie chcą przegapić ani sekundy meczu, spektaklu, koncertu. Niestey dla osób, które często bywają w BC, ta opcja dostępna jest chwilowo tylko dla widzów z górnej sekcji trybun.

Zaistniej na telebimie - tak, wyślij zdjęcie, tekst sms'em i popatrz jak ten pojawia się nad głowami tysięcy ludzi. Dostępne tylko po zalogowaniu do wifi Barcalys Center.

Check In - obok YouTube jako platformy social media, check in jest absolutnie jednym z najbardziej zaniedbanych przez nasze rodzime firmy elementów współczesnego marketingu. Z czego to wynika? Z braku pomysłu? Nieznajomości technologi? Nieważne, fakt jest taki, że check in w Polce działa w dalszym ciągu tylko w niszy. A jak można użyć go w bardzo prosty sposób pokazuje Barclays Center - zaloguj się (zaczekinuj) w obiekcie podczas eventów i dzięki aktywności w Check-in Facebooka lub Foursquare, odbierz specjalne nagrody. Często są to drobnostki, ale miło wiedzieć, że będąc (wyciągam to z czapki) 10 razy w ciągu roku na koncertach, będziemy mogli dostać specjalną koszulkę z napisem Music Master, albo 50% zniżki na kolejny event.

Mapa - no co tu dużo mówić, rewelacyjny rzut na obiekt, na którym widzimy gdzie można kupić przekąski, jedzenie, picie, gadżety itp. Jest nawet winda imienia Calvina Kleina (VIP). Fajny pomysł na wykorzystanie naming rights. Mapa jest dostępna jako prosty i czytelny obrazek oraz wersja 3D. I to właśnie obraz 3D jest miłym dodatkiem do wydawałoby się zwykłej usługi. W tej opcji możemy kliknąć obojętnie jakie miejsce na hali i … zobaczyć jak wygląda hala ze wskazanej przez nas lokalizacji. REWELACJA dla tych, którzy nigdy nie byli i chcą kupić bilety.

Zgłoszenie - tak, względy bezpieczeństwa są równie ważne jak miejsca, jedzenie, parking etc. Klikając Report Incident wysyłamy sms na numer 69050, w którym automatem pojawia się wpis BC (od Barcalys Center). Jesteśmy poproszeni o podanie tego co się stało i miejsca, na którym siedzimy. Bardzo przydatne.

Mail - z poziomu aplikacji można wysłać mail do obsługi Barclays Center. Niby nic szczególnego, ale jest to ciekawy feature, który po kliknięciu Skontaktuj się z obsługą, nie przełącza nas do systemowego maila, tylko z poziomu aplikacji umożliwia nam napisanie wiadomości. W tej znajduje się np. informacja o naszym systemie, model telefonu, wersja appki.

W aplikacji możemy znaleźć też krótkie opisy dobrodziejstw, które znajdują się w Barclays Center.

Hospitality? Mówi się o tym u nas, ale często albo tylko mówi, albo kończy się na zwykłym cateringu i loży vip na siedem osób, w której cisną się wszyscy pseudo dygnitarze. A jak jest w BC?

Do dyspozycji jest sześć klubów/sal.

40-40 Club - nazwa pochodzi od trudnego do zrealizowania baseballowego osiągnięcia. Zdobycia 40 home runów i 40 ukradzionych baz w jednym sezonie. Graczy, którzy tego dokonali jest tylko … czterech. Sam klub to po prostu restauracja dla gości.

Calvin Klein Courtside Club - sala zlokalizowana naprzeciwko szatni Brooklyn Nets. To po prostu klub dla osób, które chcą siedzieć blisko parkietu. Ale oferuje też nieco więcej niż miejsca przy linii. To także kilkanaście telewizorów, które transmitują mecze. Podobno klub ustanawia nowe standardy luksusu i wchodząc do środka od pierwszej chwili można poczuć, że jest się częścią mistrzowskiego klubu.

Honda Club - zlokalizowany na poziomach 15-17 i dostępny tylko dla posiadaczy biletów na te miejsca. Klub i bar z lekkimi przekąskami oraz standardowo niezliczoną ilością telewizorów.

Loft suite - loża VIP. Wykupując takową mamy dostęp do wszystkich wydarzeń dziejących się w Barclays Center.

The Vault - skarbiec. To brzmi dumnie. Muisi, bo pomysłodawcą był sam Jay-Z. Wyrafinowany, luksusowy klub, który ma nagradzać klientów z wyższego szczebla drabinki społecznej. W głowie tych, którzy tam są i tych, którzy chcieliby tam być ma tworzyć wyobrażenie ekskluzywności z najwyższego poziomu. Dyskretny, ma tylko jedenaście apartamentów - skarbców. Każdy z nich ma swoje prywatne rozsuwane drzwi, niezwykle wygodne kanapy, telewizory (nie wiem czemu w USA ciągle pisze się flat screens) i współczesne, stylowe i eleganckie umeblowanie. 

Ticketsnow Club/Blackberry Lounge - dwa duże bary znajdujące się na przeciwległych końcach BC. 

niedziela, 19 maja 2013

PSV Eindhoven oraz TZORG (takie holenderskie domy opieki stojące na bardzo wysokim poziomie) wystartowało z rewelacyjną kampanią z obszaru CSR.

Kampania ma budować świadomość społeczeństwa na temat tego, że wśród nas żyją ludzie starsi i często mogą i potrafią więcej niż nam się wydaje.

Popatrzcie zresztą na wideo przygotowane przez PSV.

Fani koszykówki widzieli podobny pomysł w serii reklam Uncle Drew z Kyrie Ervingiem i Kevinem Love. Te filmiki były przygotowywane dla Pepsi, tutaj z pewnością wartość społeczna jest dużo większa.

sobota, 01 września 2012
środa, 25 lipca 2012

Tak się robi GENIALNE reklamy.

niedziela, 08 stycznia 2012

Genialna reklama ESPN pokazująca czym jest rywalizacja, piękno sportu, emocje czyli to wszystko czym pasjonujem się na co dzień. 

poniedziałek, 04 lipca 2011

Poniższy tekst jest pierwszym i mam nadzieję nie ostatnim, gościnnym tekstem Jakuba Kacprzaka, specjalisty do spraw marketingu internetowego i sportowego. Obecnie pracuje w agencji interaktywnej Codivate

Wpis dotyczy projektu telewizji internetowej, którą od roku oferuje fanom koszykówki Polska Liga Koszykówki. Długie, ale warto.

Oddaję głos Kubie. Enjoy.

W omawianym na tym blogu badaniu kibiców Tauron Basket Ligi przeprowadzonym przez firmę Pentagon Research prawie 95% badanych stwierdziło, że kiedykolwiek oglądało transmisje internetowe z rozgrywek Tauron Basket Ligi. Aż 45% badanych stwierdziło, że ogląda takowe co najmniej raz w tygodniu.

Nawet pamiętając o tym, że cytowane badanie było przeprowadzone wyłącznie w sieci i jak można przypuszczać brali w nim udział najbardziej interesujący się PLK kibice, to przedstawione wyniki każą oceniać projekt TV PLK jako niewątpliwy sukces ligi. Szkoda tylko, że PLK nie dzieli się informacjami na temat realnej oglądalności transmisji internetowych – w sytuacji, gdy dostępność takich danych (dla telewizji jako badania Nielsen Audience Measurement, dla internetu jako badanie Megapanel) jest standardem rynkowym może budzić to podejrzenia, że oglądalność jest na tyle niska, że nie warto się nią chwalić.

Przerwa między kolejnymi sezonami TBL wydaje się dobrym momentem, żeby zastanowić się nad koncepcją rozwoju projektu TV PLK, szczególnie, że Prezes PLK, Jacek Jakubowski w jednym z wywiadów dotyczącym projektu 'Ligi kontraktowej' mówi o transmisjach internetowych jako jednym ze świadczeń gwarantowanych klubom.

Aby móc mówić o koncepcji rozwoju warto podsumować stan obecny projektu:

- projekt TV PLK nie posiada własnej identyfikacji wizualnej,

- sponsorami transmisji są firmy Intermarche i Bricomarche,

- nie istnieje odrębna strona TV PLK, lub nawet sekcja w serwisie PLK.pl,

- transmisje live dostępne są na stronie głównej PLK.pl,

- transmisje archiwalne dostępne są na stronie partnera projektu – esportTV.pl,

- w ciągu sezonu przeprowadzono 21 transmisji z meczów ligowych, dodatkowo TV PLK transmitowała mecze półfinałowe Pucharu Polski oraz przygotowała reportaże z Meczu Gwiazd i wybranych konferencji prasowych ligi.

To co zwraca największą uwagę w powyższym podsumowaniu to stan swoistego zawieszenia projektu TV PLK pomiędzy różnymi podmiotami – mówimy oficjalnie o Tauron Basket Lidze, a telewizja internetowa to TV PLK, mimo, że nie istnieje nawet logo TV PLK, część materiałów jest na oficjalnej stronie ligi (1 mecz na stronie głównej), a część na stronie partnera będącego producentem transmisji. Swego rodzaju kwintesencją tego zawieszenia i zamieszania jest poniższy screen ze strony głównej ligi – ilość prezentowanych logotypów przyprawia o przysłowiowy zawrót głowy.

Konsekwencji tego stanu zawieszenia jest kilka:

- niespójny wizerunek marki TV PLK w świadomości klientów – jeżeli oficjalna marka ligi to Tauron Basket Liga, to skąd skrót PLK?

- potencjalny wpływ na postrzeganie marki Tauron Basket Liga - w sytuacji, gdy liga konsekwentnie stara się komunikować nazwę Tauron Basket Liga wprowadzenie marki opartej na skrócie PLK sprawia, że ta konsekwencja jest mniejsza i obraz marki Tauron Basket Liga w świadomości odbiorców może być zaburzony,

- mało intuicyjna 'dystrybucja' treści wideo – użytkownicy mają dużą szansę na nie odnalezienie materiałów wideo, szczególnie archiwalnych.

Drugi wniosek z podsumowania bieżącego stanu projektu TV PLK to stosunkowo mała liczba treści wideo dostępnych dla kibiców – poniżej 30tu materiałów na sezon nie jest rewelacyjnym wynikiem. Ma to bez wątpienia wpływ na poziom ruchu, a co za tym idzie na potencjał reklamowy TV PLK.

Jakie zadania stoją w takim razie przed zarządzającymi projektem telewizji internetowej?

Moim zdaniem są to:

- uporządkowanie wzajemnych relacji pomiędzy marką Tauron Basket Liga, marką telewizji internetowej (jakakolwiek by nie była) i marką esporttv.pl, wizualizacja marki telewizji internetowej – stworzenie identyfikacji,

- wizualnej i oprawy graficznej transmisji,

- uproszczenie procesu dotarcia do treści,

- zwiększenie zasobów materiałów wideo, zwiększenie liczby użytkowników i oglądalności transmisji,

- zwiększenie potencjału reklamowego i przychodów z projektu.

Zadania te można zrealizować na kilka sposobów, poniżej pozwolę sobie przedstawić dwie de facto przeciwstawne koncepcje, wraz z ich zaletami i wadami. Pomiędzy nimi znajduje się co najmniej kilka rozwiązań pośrednich, jednak nie ma sensu opisywać ich wszystkich.

Pierwsza, najbardziej oczywista koncepcja, to konsekwentne budowanie marki TV PLK, w następujący sposób:

- stworzenie identyfikacji wizualnej i oprawy graficznej transmisji,

- osobny serwis internetowy, materiały dotyczące PLK,

- materiały własne oraz ewentualnie embandowane z serwisów typu YouTube, Vimeo, Gazeta.pl czy innych,

- promocja serwisu na plk.pl,

- rodzaje materiałów wideo w serwisie: transmisje i retransmisje meczów, magazyny ligowe, wywiady, skróty z meczów, najlepsze akcje kolejki.

Zalety tego rozwiązania:

- łatwiejsza niż obecnie dystrybucja materiałów wideo dzięki osobnej stronie internetowej projektu,

- większa częstotliwość odwiedzin i dłuższy czas spędzony w serwisie, dzięki większej ilości materiałów,

- miejsce autopromocji PLK,

- miejsce realizacji dodatkowych świadczeń dla sponsorów ligi,

- większa ilość odsłon stron i emisji materiałów wideo, czyli większa ilość odsłon i emisji reklam.

Niestety po głębszym zastanowieniu się widać, że koncepcja ta nie jest pozbawiona wad:

- nie rozwiązany problem niespójnej komunikacji Tauron Basket Liga vs. PLK,

- potencjał użytkowników ograniczony jest wyłącznie do kibiców PLK,

- mały wzrost liczby materiałów wideo,

- mały wzrost potencjału przychodów, a co za tym idzie konieczność finansowania ze środków własnych PLK.

Na przeciwległym biegunie znajduje się rozszerzenie projektu TV PLK w kierunku koszykarskiej telewizji internetowej (na potrzeby tego wpisu nazwijmy ją BasketTV).

Założenia projektu BasketTV:

- wspólny projekt PLK, PLKK i PZKosz,

- osobna marka BasketTV, nie będącą submarką żadnej z już istniejących (PLK/TBL, PLKK/FGE, PZKosz)

- osobny serwis internetowy BasketTV, rzecz jasna ściśle powiązany wzajemnymi odnośnikami ze stronami poszczególnych rozgrywek – plk.pl, plkk.pl, rozgrywki.pzkosz.pl; nic nie stoi też a przeszkodzie, aby poszczególne transmisje i materiały były dostępne na stronach poszczególnych rozgrywek,

- charakter agregatora materiałów wideo – nie tylko materiały własne, ale też embadowane z serwisów typu YouTube, Vimeo, Gazeta.tv czy podobnych (w przypadku możliwości embadowania także z TVP Sport),

- materiały wideo nie tylko z PLK, ale także z innych rozgrywek: rozgrywki międzynarodowe - reprezentacyjne (seniorskie i młodzieżowe) i klubowe, rozgrywki ligowe - PLKK, 1 i 2 liga mężczyzn, rozgrywki pucharowe - Puchar Polski/Puchar Ligi kobiet i mężczyzn, rozgrywki młodzieżowe, rozgrywki amatorskie,

- rodzaje materiałów wideo: transmisje i retransmisje meczów, zapowiedzi meczów, magazyny ligowe, wywiady, skróty z meczów, najlepsze akcje kolejki.

Jak widać mówimy o projekcie obejmującym swoim zasięgiem znacznie większy obszar rozgrywek niż tylko PLK:

Zalet koncepcji BasketTV jest co najmniej kilka:

- brak problemu niespójnej komunikacji – Tauron Basket Liga vs. TV PLK, ze względu na to, że marka BasketTV istnieje obok marki Tauron Basket Liga, a nie 'pod' nią,

- efekt wizerunkowy – koszykówka jako pierwsza startuje z projektem całościowej telewizji internetowej,

- łatwiejsza niż obecnie dystrybucja materiałów wideo dzięki osobnej stronie internetowej projektu,

- rozszerzenie grupy odbiorców, dzięki materiałom i transmisjom z różnych rozgrywek,

- większa częstotliwość odwiedzin i dłuższy czas spędzony w serwisie, dzięki większej ilości materiałów,

- możliwość rozszerzania zainteresowań kibiców z tylko jednych rozgrywek na inne – promocja koszykówki,

- miejsce autopromocji poszczególnych rozgrywek,

- miejsce realizacji dodatkowych lub zamiennych świadczeń dla sponsorów ligi,

- większe możliwości finansowania projektu:

a) środki własne PLK, PLKK, PZKOsz,

b) większa ilość potencjalnych sponsorów transmisji - klubów lub sponsorów klubowych,

c) większa ilość potencjalnych reklamodawców - sponsorów klubowych,

d) większa ilość odsłon stron i emisji materiałów wideo, czyli większa ilość odsłon i emisji reklam,

e) większa ilość produktów reklamowych, np. sponsoring tytularny Basket TV.

Nie jest to koncepcja pozbawiona wad:

- większe wymagania finansowe i organizacyjne,

- pogorszenie się statystyk stron internetowych poszczególnych lig.

Wydaje się jednak, że większe wymagania finansowe są równoważone przez potencjał reklamowy i promocyjny projektu, natomiast wymagania organizacyjne nie powinny być przeszkodą biorąc pod uwagę powolny, ale stały proces profesjonalizacji kadr i zwiększania efektywności zarządzania zapoczątkowany przez ekipę Nowego PZKosz. Z kolei groźba pogorszenia się statystyk serwisów internetowych poszczególnych lig jest tylko pozorna, ze względu na to, że strony te są praktycznie nie wykorzystywane reklamowo (a właśnie poziom przychodów z reklamy jest determinowany przez liczbę unikalnych użytkowników i odsłon serwisu) oraz możliwości prezentacji wszystkich lub wybranych materiałów w serwisie BasketTV oraz na stronach poszczególnych lig i rozgrywek.

Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw obydwu koncepcji moja odpowiedź na pytanie zadane w tytule tego wpisu, 'TV PLK czy BasketTV?', to BasketTV. Projekt mający większy potencjał nie tylko użytkowników i reklamodawców, ale tez potencjał promocyjny dla poszczególnych rozgrywek koszykarskich w Polsce. Dodatkowo projekt innowacyjny, dzięki któremu któremu można odbudowywać profesjonalny wizerunek środowiska koszykarskiego.

piątek, 01 lipca 2011

Na jednej z grup w portalu Facebook kilka godzin temu pojawił się film z najpewniej przyszłym koszykarzem Śląska Wrocław Marcinem Iwo Kosińskim.

Ze względu na moje upodobanie i uwielbienie do butów, a w szczególności do marki z rozkraczonym panem w logo, oraz nie ukrywając, pomimo wielu dziwnych sytuacji w jego życiu, sporej sympatii do Iwo, jestem tym wideo rozanielony. 

Wyliczając - zdjęcia modelingowe, kalendarz, teraz reklama.

Oglądajcie.

Czekam na kolejne części.

piątek, 24 czerwca 2011

Nowe są od kilku miesięcy władze Polskiego Związku Koszykówki. W związku z tym, nowe są wytyczne, nowa jest strategia i plan rozwoju koszykówki w Polsce. Nowe są także pomysły na wejście w świat nowoczesności, który jakby się czasem mogło wydawać omija nasz piękny kraj i ciągle zostajemy w tyle. A to z automobilizmem, a to sportem, a to marketingiem, a to znowu z brakiem stadionów i hal czy w końcu z ułatwianiem życia nam, zwykłym obywatelom. Brakuje baz danych, możliwości wygodnego siedzenia przed komputerem i złożenia wniosku o dowód, odnowienie prawa jazdy, przeniesienia usługi internetowej czy telewizyjnej dzięki jednemu szybkiemu kliknięciu.

Owszem, mBank oferuje możliwość wzięcia kredytu na 50 tysięcy złotych w kilka minut, a wszystko to można zrobić w samych bokserkach, na potężnym kacu i ledwo otwierając oczy.

A ja, jako kibic, dziennikarz, pasjonat koszykówki, szukając informacji o Krzysztofie Szubardze albo Adamie Hrycaniuku, czy też (a może przede wszystkim) historii i statystyk danych graczy, muszę przebijać się przez stos niepotrzebnych mi newsów, a tych konkretnych, np. sięgających 6 lat do tyłu zdobyczy punktowych, nie znajdę bezproblemowo.

No cóż, jak zapowiedziałem na początku, w związku idzie nowe, zmiana mentalna i pokoleniowa doprowadziła do tego, że Polski Związek Koszykówki, jako pierwszy w Polsce tworzy specjalny produkt mający ułatwić życie dziennikarzom, kibicom, trenerom, zawodnikom i władzom klubu.

Zmian będzie sporo, o tych mało istotnych napiszę na końcu w kilku zdaniach. Na mnie największe wrażenie zrobiła informacja o aplikacjach mobilnych.

Oczy zaświeciły mi się niczym świeczki w romantyczny wieczór z Angeliną Jolie, a uśmiech był tak wielki jakbym był świadkiem któregokolwiek z The Shot w wykonaniu Michaela Jordana. W końcu (!) powstaną aplikacje dla Androida i iOS (być może też na systemy z BlackBerry i Windowsa), które będą współpracowały z PLK i PLKK. Śledzenie newsów, statystyki na żywo i PLK TV w komórce?

Niemożliwe, przecież to nie NBA! Nie ma róży bez kolców. Dostosowanie systemu, stworzenie aplikacji i wdrożenie ich w życie będzie czasochłonne i może zająć nawet dwa lata. Dobrze jednak, że jest plan i chęć pracy nad tym, co obecnie powinno być już standardem.

Spore wrażenie zrobiła też na mnie zapowiedź oparcia działania biura PZKosz na tak zwanej i niezwykle popularnej w ostatnich miesiącach chmurze.

Dla niezorientowanych, chmura to taki wynalazek, dzięki któremu synchronizacja dokumentów - np. baz danych licencji zawodników, statystyk, samo przesyłanie protokołów etc - odbywa się w czasie prawie, że rzeczywistym. (Tak, ten opis to spore uproszczenie, ale w chmurze działa np. MobileMe od Apple, albo Dropbox).

Rozwiązanie nie tyle modne, co pozwalające zaoszczędzić sporo czasu i zasobów ludzkich. Będzie na przykład tak, że sędzia który został wyznaczony na mecz do Gdyni, zamiast dzwonić i uzgadniać swój przylot z klubem, z poziomu komputera będzie mógł zarezerwować hotel współpracujący z daną drużyną. A to wszystko dzięki prostemu systemowi.

Hitem, jak podkreślają w PZKosz, ma być też ewidencja i spis powszechny graczy. Szczegółów jednak zdradzać nie chcą, ale przebąkuje się m.in. o tym, że każdy zawodnik, który ocierał się będzie o jakąkolwiek kadrę narodową, będzie posiadał szczegółową kartotekę. Wzrost, wiek, waga, punkty rzucone i zbiórki już nie wystarczą. Zakładam się, że będziemy mogli obserwować np. odniesione kontuzje, tendencje rzutowe, prognozy i tym podobne. Kto to będzie robił, spytacie. Możliwe, że trenerzy, którzy danego gracza szkolili, albo dalej mają pod swoją opieką. I wszystko w jednym, łatwo dostępnym z każdego zakątka świata, miejscu.

Ja to kupuję! O ile oczywiście wszechwładny PZKosz da szarej masie dostęp do tak poufnych informacji. O dostęp będę się jednak bił rękoma i nogami, a w ostateczności zagrożę obrażeniem się na pracowników, jeśli nie będą chcieli spełnić mojej prośby.

Z innych zmian - sztandarowym produktem internetowym ma być serwis Koszkadra.pl, który będzie skupiał nie tylko reprezentacje seniorskie, ale i te młodszych roczników. Do tego podobno linia ubrań, gadżetów i sklep internetowy dla kibiców. Ja krzyczę ponownie - W KOŃCU - mamy przecież 21 wiek, a ja dalej nie mam koszulki Marcina Gortata, Macieja Lampe, Łukasza Koszarka, Filipa Dylewicza i Thomasa Kelatiego.

Idzie nowe, a ja nie mogę się doczekać, bo o moim zamiłowaniu do aplikacji mobilnych, rozwiązań ułatwiających życie pracując przy komputerze oraz wszelkiego rodzaju nowinek z tym związanych, wie zapewne kilka osób w PZKosz. Czekam więc na kolejne informacje, o których nie omieszkam przecież poinformować reszty społeczności koszykarskiej. 

wtorek, 21 czerwca 2011

Pamiętacie badanie przeprowadzone przez Pentagon-Research i Polską Ligę Koszykówki? Było w nim kilkadziesiąt pytań, nazw sponsorów, partnerów i tym podobnych.

Na Sport.pl w kolumnie TBL Defensywnie ukazało się już moje krótkie podsumowanie zbieranych przez kilka tygodni danych. Według słupków i odpowiedzi ankietowanych, kierunkiem, który musi obrać liga jest (nie będzie zaskoczenia) internet.

Oto fragment ze Sport.pl

Oprócz uczęszczania na mecze fani jako aktywności wokół koszykówki wskazywali szukanie informacji o koszykówce właśnie w portalach internetowych, na popularnych blogach i profilu ligi na Facebooku. Bardzo istotnym jest także chęć fanów do oglądania meczów w projekcie internetowym PLK TV. Ta inicjatywa oceniana jest przyzwoicie, ale z nadzieją na poprawę jakości transmisji i komentarza podczas spotkań. Badanie profilu kibiców wskazało też, że fanom koszykówki w Polsce ewidentnie brakuje także magazynu koszykarskiego oraz krótkich filmów z najlepszymi akcjami kolejki czy podsumowujących mecze. Te materiały miałyby znajdować się nie tylko w tradycyjnej telewizji, ale być dostępne właśnie na stronie ligi, czy profilach w portalach społecznościowych.

To właśnie ekspansja do Internetu wydaje się być głównym kierunkiem działań, jakie powinni podjąć rządzący Tauron Basket Ligą. Rozwój technologiczny pozwolił na przeniesienie wszelkiego rodzaju aktywności multimedialnych właśnie do internetu, który według badań Pentagon Research jest najczęstszą formą spędzania wolnego czasu. 

Całość tak jak wspomniałem w TBL Defensywnie, a poniżej kilka faktów z raportu, które nie znalazły się w tekście oraz kilka moich spostrzeżeń. 

Jako technikę badawczą wykorzystano ankietę internetową (CAWI). 

Drugą najpopularniejszą dyscypliną sportu wśród kibiców koszykówki jest Piłka Nożna. Kolejne miejsca to siatkówka, F1, skoki narciarskie, piłka ręczna, boks, lekkoatletyka, żużel (tak nisko?), biegi narciarskie (tak wysoko?), sztuki walki, rajdy samochodowe, pływanie, biathlon, kolarstwo szosowe, narciarstwo alpejskie, rugby, kolarstwo górskie, żeglarstwo, wioślarstwo, windsurfing, łyżwiarstwo figurowe, jeździectwo, szermierka.

Zdecydowanie największa grupa kibiców kibicuje Anwilowi Włocławek. 

Wybaczcie drogie Panie, ale koszykówką kobiecą w tym kraju interesuje się prawie nikt.

Zdaniem kibiców, miasta powinny sponsorować kluby koszykówki. 

Połowa kibiców PLK uczęszcza na wszystkie mecze rozgrywane w miejscowości zamieszkania i przynajmniej niektóre wyjazdowe. 

Więcej niż trzech na czterech kibiców jest na meczu co najmniej raz w miesiącu. 

Trzech na czterech kibiców oglądających mecze PLK na żywo robi to w towarzystwie znajomych, a jeden na trzech w towarzystwie partnera życiowego. 

Najsłabszym punktem oglądania rozgrywek PLK na żywo jest oferta gastronomiczna w halach. 

Najpopularniejszym bloggerem w koszykarskim świecie jest Łukasz Cegliński. Następne miejsca wskazywane przez fanów to 3sekundy.com, ZawszePoPierwsze.bloog.pl i moja skromna osoba. Dziękuję za uznanie i polecam się na przyszłość. Dziwi mnie tylko fakt, że wszystkich w tyle nie zostawił SuperGigant, który znalazł się na piątej pozycji. No cóż, Michał Rutkowski i Paweł Wujec zawsze podkreślali, że nie są blogiem koszykarskim.

Portale koszykarskie, które czytają respondenci: PLK.pl, Polskikosz.pl, NBA.com, Probasket.pl, Sport.pl.

Gazety, z których ankietowani czerpią informacje o koszykówce: Basket, MVP Magazyn, Gazeta Wyborcza, Trudno Powiedzieć (nie znam tytułu, ale spytam dziś w Empiku), Przegląd Sportowy w dalszej odległości Gazeta Pomorska, Dziennik Bałtycki, Głos Pomorza i inne tytuły lokalne.

Polonia Warszawa inwestuje najwięcej ze wszystkich drużyn w szkolenie młodych talentów. 

Najelpszą Halą, zdaniem kibiców, dysponuje Trefl Sopot. 

Zdaniem większości kibiców polskie drużyny grające w ligach regionalnych nie powinny być zwolnione z udziału w rundzie zasadniczej rozgrywek PLK. 

Rozgrywki PLK, w opinii kibiców, nie są zbyt wyrównane. Część ich wyników można przewidzieć już w momencie ich rozpoczęcia. 

I pasujące do tego - Połowa kibiców przynajmniej raz obstawiała wyniki rozgrywek sportowych korzystając z usług firm bukmacherskich. 

Niestety, w oparciu o oceny kibiców, Polskiej Ligi Koszykówki nie można zaliczyć do czołowych lig europejskich. 

Ponad połowa kibiców deklaruje, że czyta „Gazetę Wyborczą". 

Trzech na czterech kibiców ma dostęp do TVP Sport. 

Wśród kibiców ulubioną marką odzieży sportowej jest Nike.

Sponsoring koszykówki może być skutecznym narzędziem zwiększania sprzedaży dla firm z branży energetycznej. 

Tauron, Energa i PGE - każda z tych firm jest rozpoznawana przez co najmniej 80 procent ankietowanych. 

81,7 procenta zdeklarowanych fanów koszykówki, którzy brali udział w badaniu, jest w trakcie studiów lub posiada wykształcenie wyższe.

UZUPEŁNIENIE wątpliwości w komentarzach



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Subskrybuj RSS