PLKK

środa, 22 września 2010

Mniej więcej dziesięć miesięcy temu pisałem notkę o Katerinie Zohnovej. Wtedy zawodniczce Wisły Kraków. Pamiętacie?

Pewnie nie, ale polecam zobaczyć zdjęcie w tamtej notce i pamięć magicznie powróci.

Miesiąc później powstał wpis o Milicy Dabović, koszykarce Lidera Pruszków. Tego też zapewne nie pamiętacie, ale fotografia na pewno spowoduje wytężoną i skuteczną pracę części mózgu odpowiedzialnej za pamięć.

Tym razem supermodelkę do PLKK ściąga Tęcza Leszno, a jest nią pochodząca z Chorwacji Matea Vrdoljak.

Czy to wymaga jakiegoś komentarza? Może oprócz pytania - które z koszykarek PLKK mogłyby z powodzeniem występować w konkursach piękności?

poniedziałek, 29 marca 2010

Sensacja, fenomen, wielka niespodzianka, ogromne upokorzenie, ewenement, bomba, rewelacja, szok - to słowa najczęściej używane po sobotnim wieczorze, kiedy CCC Polkowice, wydawałoby się zespół ubrany w szaty Kopciuszka w rywalizacji z królową Wisłą, wyeliminował krakowianki z rywalizacji play-off.

Takie sensacje czasem jednak - jak widać na załączonym obrazku - mają miejsce. Zdarza się to jak świat długi i szeroki, w NBA, NCAA (bye, bye Kentucky i Kansas State), PLK, ACB, PLKK. Niczym nowym jest eliminacja faworyta, niczym nowym jest, że zespół z ogromnymi pieniędzymi, gwiazdami na posadzie szkoleniowca i megagwiazdami w składzie odpada z rywalizacji.

Z odpadnięciem Wisły z play-off w pierszej rundzie wiąże się kilka historii. Jedna z nich to poprzebijane opony w samochodach trenerów i zawodniczek, druga z nich wkracza bardzo mocno w sferę plotek. Szpiedzy w okolicach Wisły przebąkiwali, że sponsorzy chcą wykładać pieniądze na klub jedynie pod warunkiem występów w Europie. Brak medalu w PLKK, nie zdobycie tytułu mistrzyń Euroligi mogłoby zablokować granie w pucharach.

Chwilowy cień przeszedł przez kibiców w Krakowie, bo przez moment wydawało się, że zespół może nawet przestać istnieć. Całe szczęście prezes zarządu Can Pak zapowiedział, że firma w dalszym ciągu będzie wspierać koszykarski.

W całej tej euforii po niewątpliwym sukcesie zawodniczek CCC, więcej mówi się jednak o przegranych. Nawet na oficjalnej stronie FIBA Europe, notka mówi o porażce Wisły, a nie zwycięstwie CCC. A przecież to zwycięstwo to kolejny krok podkreślający jak dobrze zarządzany jest klub z Polkowic.

Od czasu awansu do PLKK, prezes sponsora - firmy CCC - Dariusz Miłek genialnie, małymi kroczkami robi postępy. Co rok dokłada coś, co jego drużynę wyróżnia wśród wszystkich w lidze - w tym sezonie podpisał kontrakt z Cheryl Ford, ściągnął najniższą koszykarkę w histrorii ligi i został tym zuważony przez media. Marketingowo świetnie, ale o CCC mówi się nie tylko w kwestii promocji, bo zespół jest jednym z czołowych w PLKK. Miłek jednak nie wymaga zdobycia wieńca laurowego tu i teraz. Buduje, ma koncepcję, strategię, która jest skrupulatnie realizowana - a czubkiem piramidy, na której CCC z pewnością się znajdzie, jest mistrzostwo kraju.

To właśnie podejście małych kroczków, nie wskakiwania na drabinę na ostatni szczebel, tylko powolnego, mozolnego pokonywania kolejnych etapów, powinni uczyć się prawie wszyscy działacze sportowi w Polsce. Nie można wymagać szczytu, kiedy często klub ledwo co raczkuje, jest tragicznie zorganizowany i ledwo wiąże koniec z końcem.

Przykład dla władców sportowych - zwróćcie swoje oczy w stronę CCC Polkowice i jeśli nie chcecie brać przykładu z zagranicy, skopiujcie chociaż rozwiązania ze swojego podwórka.

sobota, 13 lutego 2010

Podczas Euro All Star Weekend 2009, doszło do sytuacji niezbyt często spotykanej w koszykówce kobiet. Sylvia Fowles zostawiona w kontrze wsadziła piłkę do kosza.

Zobaczcie sami.

Nie umywa się to do podniebnych akrobacji panów, ale każdy wsad wśród kobiet jest mocno nagłaśniany.

Pierwszy dunk w historii występów WNBA wykonała niekwestionowana gwiazda tej ligi Lisa Leslie, drugim poszczycić się mogła Candace Parker.

Parker jest też pierwszą kobietą, która wsadziła piłkę do kosza podczas turnieju NCAA i pierwszą, jaka zrobiła to dwukrotnie w jednym meczu ligi akademickiej.

Tak wsadza Parker.

Wracając do wątku meczu gwiazd w Europie, w którym grają panie, w tym roku odbędzie się on w Polsce, a dokładnie w Gdyni. Będzie to pierwsze tego typu wydarzenie w naszym kraju.

sobota, 06 lutego 2010

Chyba niedługo zamienię się w jakiegoś koszykarskiego Pudelka, ale linki, które napływają do mnie z najróżniejszymi zdjęciami koszykarek po prostu nie mogą zostać zmarnowane.

Pasjonaci basketu fascynują się wieloma elementami koszykarskiego rzemiosła. Piękno tej dyscypliny sportu to nie tylko wspaniałe akrobacje nad koszami, wsady, bloki, cross-overy, podania za plecami, zacięte końcówki etc. etc.

Piękno koszykówki na blogu prezentowałem kilkanaście dni temu wraz z umieszczeniem na nim zdjęć Milicy Dabović. Piękno koszykarskie możemy podziwiać i poniżej.

majavucurovic

Pani na zdjęciu to koszykarka Wisły Can-Pak Kraków Maja Vucurović. Kibice z Krakowa już okrzyknęli zawodniczkę najpiękniejszą kobietą w całej Polskiej Lidze Koszykówki Kobiet. No cóż, trudno się z nimi nie zgodzić.

majavucurovic2

Żeby za bardzo nie zboczyć z tematu koszykarskiego - bo w końcu w dużej mierze blog jest właśnie o tej dyscyplinie sportu - dla zainteresowanych Maja w stroju Wisły.

majavucurovic3

A w bonusie w barwach Wisły, aczkolwiek nieco bardziej skąpym stroju niż koszulka bez rękawków.

majavucurovic4

I jak tu nie kochać koszykówki w wykonaniu kobiet?

wtorek, 02 lutego 2010

Maleńka, malutka, tyci, tyci koszykarka - niższa nawet niż najniższy w historii NBA Muggsy Bouges mierzacy 159 centymetrów - podpisała kontrakt w CCC Polkowice.

Shannon Bobbitt, bo o niej mowa, ma zaledwie 157 centymetrów i będzie grała - a sami zgadnijcie na jakiej pozycji.

Ta najniższa koszykarka w historii PLKK wygląda tak.

bobbitt

Grała już w WNBA w zespole Los Angeles Sparks - w tych samych Sparks, które brały udział w bójce w Detroit. Po bijatyce Bobbitt została zawieszona na dwa mecze.

W Polkowicach zastąpiła Ryan Coleman, z której klub nie był zadowolony. Coleman natomiast wylądowała w Bydgoszczy.

bobbitt2

Maleńka, prawda? Prawdę mówiąc nie kojarzy się nikomu jej nazwisko z Hobit? Podobieństwo istnieje także we wzroście.

CCC Polkowice ściągają do ligi kolejną ciekawostkę - wcześniej w drużynie pojawiła się córka Karla Malone'a - Cheryl Ford. Zatrzymajmy się na chwilę przy zawodniczce noszącej takie samo nazwisko jak uznawany za ojca motoryzacji Henry Ford na jednym ze zdjęć z Polkowic wyglądała jakby brakowało jej tylko wózka inwalidzkiego.

Zobaczcie sami - ta z prawej w pomarańczowym.

ford3

 

18:46, anfernee , PLKK
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 25 stycznia 2010

Nową zawodniczką w Blachach Pruszyński Lider Pruszków została Milica Dabović.

Niech fotografie poniżej powiedzą wszystko o tym dlaczego warto wybrać się do podwarszawskiej miejscowości na jakikolwiek mecz.

1

2

 

 

I teraz pytanie - czy ktokolwiek z odwiedzających pamięta, jak na imię ma owa pani?

sobota, 26 grudnia 2009

W PLKK znowu się biją. Tym razem łokcie nie idą w ruch w ferworze walki, przy zbiórkach, przechwytach, szamotaninie w powietrzu i na ziemi. Tym razem zawodniczka została pobita przez ... trenera.

Chodzi o Ewelinę Gale, która opuściłą już zespół Energi Toruń.

Głównym powodem takiej decyzji jest zachowanie trenera Elmedina Omanicia podczas wspomnianego spotkania. Bośniak po jednej z nieudanych akcji zmienił Ewelinę Galę, a następnie naruszył jej nietykalność cielesną.

Podczas zmiany zawodniczka wdała się w dyskusję ze szkoleniowcem. Jak sama twierdzi, nie było w tym nic nerwowego, zaczepnego, czy agresywnego.

Po tej sytuacji trener Omanić ścisnał moją rękę w okolicach nadgarstka. Poczułam ból, więc wyrwałam rękę. W tym momencie trener zamachnął się i uderzył mnie w przedramię tak silnie, że mam siniaka. Później usiadłam na ławce, a trener wymachiwał rękoma przed moją twarzą, cały czas przeklinając w swoim języku.

Krystian Góralski i Dawid Łopatka w artykule piszą, że nie był to pierwszy tego typu przypadek. Gala została uderzona przez trenera Elmedina Omanica już rok wcześniej podczas jednego z treningów. Kara została wymierzona za niechęć zrobienia krzywdy koleżance podczas gdy ta wchodziła pod kosz.

Nie wiem kim jest Omanić, wiem natomiast - m.in. z tekstu wyżej wymienionych - że posadę w Wiśle Kraków stracił za podobne zachowanie.

Zarząd klubu z Torunia nie zamierza wyciągać wobec trenera żadnych konsekwencji. Przynajmniej chwilowo. Władze tłumaczą się jednak w idiotyczny sposób - Jeśli sytuacja nie została sprowokowana przez zawodniczkę, wtedy podejmiemy odpowiednie kroki.

Nawet jeśli prowokacja była, takie zachowanie ze strony Bośniaka nie powinno się przytrafić, jest naganne, sprawa powinna zostać wyjaśniona natychmiast, skonfrontowana z obiema stronami, a konsekwencje wyciągnięte - biorąc pod uwagę, że jest świadek zdarzenia, kibic z Pruszkowa, opisujący sytuację praktycznie tak samo jak zawodniczka.

Na deser jednak wypowiedź dyrektor Energii Toruń Krystyny Bazińskiej.

- Nie znam tej sytuacji z kilku stron. Nie mogę się wypowiadać. Powiedziałam Ewelinie, żeby ten problem zgłosiła do sądu. Dlatego nasz klub jest tak dobrze prowadzony, że nie podejmujemy pochopnych decyzji. Nie działamy na zasadach emocji. Nie robimy sądów kapturowych. Być może był to przypadek. Ta dziewczynka ma dziewiętnaście lat i zero szacunku dla koleżanek. Ja bardzo lubię Ewelinę, to bardzo wartościowy gracz. Dużo zrobiłam, aby myślenie o Ewelinie było pozytywne. I bym chciała, żeby tak było. Proszę zobaczyć, że jakaś nutka sympatii między Omaniciem a Galą była, gdyż występowali wspólnie w programie telewizyjnym „Koszykarska edukacja”. Moim zdaniem Ewelina jest jedną z ulubionych zawodniczek Omanicia.

To jak władze klubu z Torunia są zapatrzone w szkoleniowca przechodzi wszelkie pojęcie. Nie ma się jednak co dziwić, skoro plotka mówi, że Omanić mocno udziela się także na rynku jako agent i większość (rok temu wszystkie) kontraktów w Toruniu to zawodniczki z jego stajni.

13:16, anfernee , PLKK
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 21 grudnia 2009

Wielki dziś dzień dla koszykówki w Polsce nastał - PZKosz po raz pierwszy rozdał nagrody nazwane szlachetnie Złotymi Koszami. Kto co dostał i dlaczego można przeczytać obszernie w tekście na Sport.pl.

Gratuluję zwycięzcom, aby w przyszłym roku sprawili się jeszcze lepiej i żeby jeszcze więcej było firm i ludzi, chętnie inwestujących czas i pieniądze w koszykówkę.

W cieniu, bo koszykówka kobiet, to jeszcze bardziej niszowa dyscyplina niż sama w sobie koszykówka, stoi sytuacja, która moim zdaniem jest obok wypowiedzi prezesa Polatowskiego, najgłośniejszym wydarzeniem dnia. Chodzi o autoryzowany wyiwad Agnieszki Makowskiej, zawodniczki ŁKS Łódź, przeprowadzony przez dziennikarza portalu www.lkslodz.pl.

Wybrałem najciekawsze moim zdaniem cytaty:

Andrzej Nowakowski czy Mirosław Trześniewski? Który z nich jest/był lepszym trenerem?

A.M.: Nie wiem czy powinnam się teraz wypowiadać na ten temat, gdy trener Trześniewski jest obecnym trenerem... Ja mimo wszystko jestem jednak za trenerem Nowakowskim.

Przed sezonem trener narzekał na brak środków finansowych, przez co zespół nie może walczyć o najwyższe cele. Jak zatem wygląda kwestia wypłat, są zaległości wobec zawodniczek?

A.M.: No właśnie zaległości są... Ech... Miało być lepiej niż w zeszłym sezonie, a z tego co wiem, to są spore zaległości z zeszłego sezonu. Ten sezon również zaczął się nieciekawie, ponieważ od samego początku pojawiły się opóźnienia. Finansowo stoimy cienko i jak na razie nie widać poprawy. Trener zawsze mówi, że "będzie, będzie", niby sponsorzy są ale tego nie widać.

Czy zarząd informuje was o prowadzonych rozmowach z potencjalnymi inwestorami?

A.M.: Coś tam wiemy, ale też nie przykładamy do tego większej uwagi. Gdyby "coś" było to chyba na naszych kontach by się to odbiło. A że u nas nic nie widać, żadnej poprawy, to uważamy, że takich ruchów nie ma, albo też umowy są opieszale podpisywane. Ciężko jest mi cokolwiek powiedzieć na ten temat, ponieważ nie chcę wchodzić w sferę finansową, pytać trenera czy podpisaliśmy taką czy inną umowę. Nie leży to do moich obowiązków, a ciągłe dopytywanie się czy mamy w końcu sponsora czy nie byłoby nudne. Ja tutaj gram i fajnie by było jak by wypłata była na koncie. Jest ciężko, zresztą w ŁKS zawsze było ciężko i chyba tak pozostanie bo poprawy nie widać.

Czego możemy życzyć Agnieszce Makowskiej oraz ŁKS Siemens AGD w nadchodzącym 2010. roku?

A.M.: Wypłaty!!! Lepszej trzeciej kwarty (śmiech), no i oczywiście wygranych. By ten procent rzutów z gry podniósł nam się chociaż o dziesięć procent. Mniej strat i byśmy wygrywały te mecze, bo już najwyższy na to czas.

Brawa za odwagę, brawa za szczerość. W autoryzowanym wywiadzie Pani Agnieszka powiedziała otwarcie o klubie, w którym gra kilka gorzkich słów. Tą drogą powinno iść więcej sportowców, może pozbylibyśmy się chorych tworów, które zaciągają długi, likwidują spółki i powołują nowe tylko po to by nie płacić wierzycielom złamanego grosza.

Cały wywiad na stronie www.lkslodz.pl.

Czytając ten wywiad przypomniała mi się jedna z zupełnie odmiennych sytuacji - tych które stoją w opozycji do odwagi prezentowanej przez Panią Agnieszkę - sytuacji tchórzostwa.

Kiedyś w rozmowie z jednym z najbardziej zadziornych graczy PLK spytałem, dlaczego skoro nie ma pieniędzy, to żaden z nich nie powie tego otwarcie, nikt nie wniesie protestu, nikt nie krzyczy, że zalegają, tylko pokornie zgadzają się na takie traktowanie, czasem nawet kłamiąc że odpowiednie kwoty na konto wpłynęły. W odpowiedzi usłyszałem (nie dosłownie, ale sens pozostanie) - Jeśli siedzimy cicho, to jest jeszcze szansa, że dostaniemy pieniądze, jak zaczniemy się aferować z finansami może być kiepsko.Wiesz jak to jest, czasem lepiej przemilczeć pewne sytuacje dla późniejszego dobra.

Czasem lepiej, ale jak jest to jednorazowa zaległość, nie jeśli sytuacja powtarza się z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień i miesiąca na miesiąc. W innym wypadku trzeba w końcu wziąć sprawy we własne ręce, inaczej gracze są tak samo winni chorym nawykom, systemom i procedurom jak agenci nie domagający się swoich pieniędzy, czy zalegający z płatnościami kluby, lub sponsorzy nie wywiązujący się z umów.

P.S. Gracz do dzisiaj nie dostał należnych mu, zapisanych w umowie pieniędzy, a szanse na ich dostanie ocenia się na około 5%.


wtorek, 08 grudnia 2009

Wisła Kraków robi w Eurolidze kobiet furorę, wygrywa wszystko co się da, jest liderem i napełnia serca fanów ogromnym szczęściem.

Szefowie Wisły przed sezonem poczynili ruch, który mężczyzn nieinteresujących się koszykówką kobiet, albo w ogóle koszykówką, po tym wpisie na pewno przyciągnie na trybuny - marketingowo skasowali konkurencję.

Oto proszę Państwa jedna z kobiet już teraz znajdująca się w kategorii - najładniejsza sportsmenka w Polsce.

Oto Katerina Zohnova (ex. AZS Gorzów).

Więcej komentarza nie będzie, jest zbędny.

 

20:00, anfernee , PLKK
Link Komentarze (4) »
piątek, 27 listopada 2009

Prokom słaby, Turów słaby, kadra mogła zrobić więcej, a w pucharach nasze zespoły zawodzą. Są okropną promocją koszykówki, wyniki nie przyciągają przysłowiowych Kowalskich, poziom ligi podobnie, brak stałej ramówki tym bardziej.

Pastwię się ja, pastwią się też inni nad tym gdzie jest w rankingach popularności ta nasza koszykówka męska, która przecież powinna ciągnąć cały skład i być najistotniejszym jego elementem.

Kilka wpisów temu obiecałem, że znajdę pozytyw. Wychodząc dziś od negatywu, przejdziemy do czegoś bardzo, bardzo pozytywnego.

Wspomniane na wstępie zespoły mocno zawodzą przede wszystkim w rozgrywkach europejskich, których wynik jest bardzo istotny dla ogólnego obrazu polskiej koszykówki na arenie międzynarodowej.

Jest jednak jeden zespół, który nie zawodzi, który gra swoje i jeszcze więcej. I to właśnie ta drużyna powinna być naszym ambasadorem koszykarskim, a nie mówi się o niej, nie pisze prawie nic. Na tle koszykówki męskiej wiadomości o żeńskim baskecie są jakby tłem.

Wisła Can-Pack Kraków występująca w tym roku w żeńskiej edycji rozgrywek Euroligi awansowała już do kolejnej fazy pucharu. Co więcej, Wiślaczki wygrały pięć z pięciu spotkań, są liderkami swojej grupy i zajmują ex-equo pierwsze w całej fazie grupowej wraz z drużyną Rivals Ecopolis.

Ogromne brawa za postwę, ogromne brawa za to że na tym suchym, zapuszczonym chwastami poletku kwitnie taki piękny, choć ledwo widoczny słonecznik.

Drużyny żeńskie z naszego kraju od dłuższego czasu są w elicie, albo do niej się dobijają. Lotos Gdynia wiele razy walczył i daleko dochodził w Eurolidze, teraz tą tradycję kontynuuje Wisła Kraków.

Jeśli już o Eurolidze kobiet mówimy, to wspomniany Lotos w tym roku nie błyszczy, ale w pięciu meczach podopieczne Jacka Winnickiego odniosły dwa zwycięstwa. Gorzej wiedzie się koszykarkom AZS Gorzów - przegrały cztery z pięciu spotkań (to jedyne zwycięstwo gorzowianek odniesione zostało w bardzo defensywnym meczu, wynik końcowy 49:39).

Czy wszyscy zauważyli jaka ilość zespołów z Polski występuje w najbardziej prestiżowych rozgrywkach koszykarskich kobiet? TRZY. W jednym pucharze mamy TRZY zesoły. Na trzech różnych poziomach, ale mamy. Mamy najlepszy, mamy (w tym momencie) średniaka i ten płacący frycowe.

Oczywiście najbardziej cieszy postawa Wisły, ale proszę pamiętać - w najlepszych klubowych rozgrywkach koszykarskich kobiet, Polska ma aż trzy zespoły.

Pomysły na promocję są nam podkładane pod sam nos, a my tego nie wykorzystujemy!

Ciekawe kiedy tak ogromny zaszczyt będzie dostępny dla koszykówki męskiej.

 

17:58, anfernee , PLKK
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Subskrybuj RSS