sobota, 30 października 2010

Ruszyła nowa strona internetowa zaowdnika PGE Turowa Zgorzelec - Torey'a Thomasa. Zawodnik mocno udziela się w internecie, prowadzi VLOG, wykorzystuje WWW do komunikacji z bliskimi i opisywania tego, co dzieje się w Polsce, relacji z meczów, swoich opinii etc. 

Jestem bardzo ciekawy projektu Go Torey i tego jak Thomas zafunkcjonuje w sieci.

Powstanie tej witryny w końcu niejako zmusiłomnie do napisania o samych autorach projektu. Jednego z twórców znam bardzo długo i już wtedy ze swoimi grafikami przebijał się do graczy NBA. Dariusz Ejkiewicz, Kamil Grzegorczyk i Kamil Lewszuk robią strony, tła dla Twittera etc, nie tylko dla zawodników w Polsce.

Portfolio tych Panów wygląda naprawdę imponująco. Tapety dla Twittera robili między innymi dla takich graczy NBA jak Martell Webster, Evan Turner. Robili stronę Kickz.com, K1X, Adidas Nations czy Skatekickz.com oraz oficjalne witryny dla Jamaala Magloire, wspomnianego wcześniej Martella Webstera, Sonny Weemsa czy nawet mistrza Świata z tego roku, Erick Gordona.

To nie wszystko, bo było też wiele tapet, m.in. Adama Wójcika, Macieja Lampego, Marcina Gortata, bliskie kontakty z Justinem Grayem w tym samym temacie i niezliczone liczby projektów, które miałem okazję widzieć, a robione były tylko po to, by dany koszykarz złożył na plakacie podpis.

Oprócz kolekcji grafik miałem też okazję widzieć kolekcję upominków, którymi koszykarze obdarowywali m.in. Darka. Buty z autografem, karty NBA, koszulki i ... praktycznie wszystko co możecie sobie wyobrazić.

Robi wrażenie i popatrzcie, bo naprawdę warto.

czwartek, 28 października 2010

Subiektywny Power Ranking Tauron Basket Ligi vol. 1

Trzy kolejki TBL za nami, a na moim blogu pojawia się pierwsza odsłona SPR TBL. Co jakiś czas - sądzę, że co dwie-trzy kolejki, będę generował ranking zespołów ekstraklasy mężczyzn. Niestety nie widzę możliwości częstszego pisania SPR - nie ze względu na brak czasu, ale zbyt małą ilość spotkań w Tauron Basket Lidze. Będzie subiektywnie, czasem nawet za bardzo, będzie ostro i łagodnie. Zapraszam do komentowania i spisywania swoich rankingów.

1. Asseco Prokom Gdynia (bilans: 2:1) - przepraszam, ze tak z górnej półki, ale porażka w Zielonej Górze nic nie znaczy, Prokom moim zdaniem cały czas jest poza zasięgiem jakiejkolwiek drużyny w Tauron Basket Lidze. Za wysoki budżet, który pozwala Tomasowi Pacecasowi na zatrudnienie koszykarzy z zupełnie innej bajki niż ci oglądani w pozostałych klubach. W tym momencie, pomimo bilansu 2:1 to zespół numer jeden.

2. Energa Czarni Słupsk (bilans 3:0) - zaskakujący start sezonu. W rozmowach z dziennikarzami ze Słupska wychodzi, że ojcem sukcesu Czarnych jest Dainius Adomaitis. Faktycznie, były gracz Śląska i Anwilu złożył drużynę z mocno przeciętnych koszykarzy. Dotychczasowy sukces zespołu można ‘usprawiedliwiać’ łatwym terminarzem.

3. Zastal Zielona Góra (3:0) - długo myślałem, czy nie umieścić zielonogórzan jedną pozycję wyżej i w końcu rzuciłem monetą. Wypadło tak jak widać. Podopieczni Tomasza Herkta wygrali z rezerwami Prokomu, słabą Siarką i bardzo solidnym zespołem PBG Basketu Poznań. To trzecie zwycięstwo jest najcenniejsze i dlatego wszyscy w Polsce zachwyceni są tym jak gra Zastal, a w SPW rankingu zajmują wysoką 3 pozycję.

4. Trefl Sopot (2:1) - z ciężkim, naprawdę ciężkim sercem umieszczam Trefl na czwartej pozycji. Po niedzielnym meczu telewizyjnym, najchętniej w ogóle zapomniałbym, że taki zespół istnieje. W spotkaniu z Polpharmą Trefl grał tragicznie, dramatycznie i przynajmniej u mnie spowodował drzemkę. Co gorsze, ten dramat wiązał się tylko z jakością widowiska, bo sportowo pomimo tego, że na chodząco, to jednak było przyzwoicie. Ubiegłoroczny beniaminek będzie groźny, ale niech zacznie też grać koszykówkę przynoszącą chociaż trochę radości tym, którzy ją oglądają - powiedział fan San Antonio Spurs. Ogromny minus za przegraną z Kotwicą Kołobrzeg.

5. Anwil Włocławek (2:1) - bo doszedł Chris Thomas, który robi różnicę. Anwil przegrał w Zgorzelcu, ale to nie największa tragedia zespołu Igora Griszczuka. Gorzej, bo po powrocie po kontuzji, złamania kości podudzia doznał Bartłomiej Wołoszyn. Griszczuk szuka kogoś, kto będzie mógł wyjść na parkiet i wystąpić w roli Polaka. Bo tych w drużynie jest ich w tym momencie tylko trzech - Pluta, Berisha i Majewski. Ogromnym wzmocnieniem jest dojście Chrisa Thomasa. Stawiam śmiałą tezę, że duet Thomas - Hicks będzie najlepszą parą rozgrywający - środkowy w lidze.

6. PBG Basket Poznań (2:1) - Basket wygrał dwa spotkania, przegrał po dogrywce z Zastalem, ale nie gra wcale rewelacyjnie. Wszystkie spotkania wygrywa po sporych męczarniach (80:78 z Kotwicą, 82:78 z Polpharmą), a spodziewaliśmy się jednak, że skład, który w ubiegłym sezonie występował w Polpharmie będzie bardziej zgrany i pewny - przynajmniej na początku sezonu. Wierzę jednak, że trener Bogicević wie co robi, bo rok temu już to udowodnił.

7. Kotwica Kołobrzeg (1:2) - wysoko (wyżej niż inne ‘wielkie’ nazwy), bo Kotwica wygrała z Treflem, a była skazywana na porażkę. Mimo wszystko każde takie zwycięstwo Kotwicy będzie niezłą sensacją.

8. Polonia Warszawa (1:2) - podopieczni Wojciecha Kamińskiego powalczyli z Anwilem i byli bliscy zwycięstwa, zniszczył ich Prokom, ale w trzecim podejściu sensacyjnie wygrali w Zgorzelcu. Nieźle jak na zespół, który powinien znajdować się w strefie spadkowej. No i wszyscy czekają na wielkie występy Michała Kwiatkowskiego. Do tej pory raczej nic szczególnego, ale kilka bardzo dobrych akcji w defensywie przeciwko Ivanowi Koljevićowi miał i za to należą się pochwały.

9. PGE Turów Zgorzelec (1:2) - niech za komentarz do miejsca Turowa posłuży wypowiedź Konrada Wysockiego po porażce z Polonią Warszawa: to już drugi taki wypadek przy pracy w tym sezonie w naszym wykonaniu. W Turowie brakuje stabilizacji formy i sensownego Polaka pod koszem.

10. Siarka Tarnobrzeg (1:2) - nie wiem jak to możliwe, że Siarka wygrała z Polpharmą, ale faktów nie zmienimy. Polpharma zawodzi, ale kogo w Tarnobrzegu to interesuje? Tutaj jednak podobnie jak w przypadku Kotwicy, każde kolejne zwycięstwo będzie niespodzianką.

11. AZS Koszalin (0:3) - zwolniony trener, nowy/stary trener, nowe rządy, nowi gracze. Ale zwycięstw brak. AZS typowałem jako jeden z solidniejszych zespołów przed sezonem. Trzy kolejki TBL pokazują, że się myliłem. Jak będzie dalej? Gorzej na pewno nie.

12. Polpharma Starogard Gdański (0:3) - Starogard, mamy problem. Brązowy medal na szyjach, ale w tabeli punktów za zwycięstwa brak. Wszyscy wiedzą, że to inny zespół niż przed rokiem, ale Paweł Turkiewicz powinien wygrać przynajmniej jedno spotkanie w trzech meczach. Skompromitował siebie i Starogard w każdym z trzech do tej pory rozegranych. Dramat!

 

A na deser: były prezes PGE Turowa Zgorzelec, w roli filmowej

P.S. Na 3Sekundy.com pojawiła się już 4 kolejka ligi typerów.

Tagi: SPR TBL
19:56, anfernee , SPR TBL
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 25 października 2010

Tydzień zleciał jak z bicza trzasnął. Poniedziałki zaczynają być dniami, które mało pasują na Przemilczane w tygodniu ze względu na rozwlekłe kolejki ligowe. Ale ta sytuacja powinna niedługo się zakończyć. A w tym tygodniu nie pisałem o

O Kevinie Durancie na okładce Sports Illustrated. Durant został zaproszoszony do SI, ale powiedział, że zgodzi się tylko i wyłącznie wtedy, kiedy obok niego na zdjęciach będą Thabo Sefolosha i Nenand Krstić. Chciał wypromować partnerów, a dzięki temu skonsolidował drużynę. Super.

O motoryzacji, a w zasadzie o Michaelu Jordanie i jego Mercedesie SLR. SLR jest na sprzedaż za bagatela 430 tysięcy dolarów. Biorę w ciemno.

O Magicu Johnsonie, a w zasadzie o tym, że sprzedał udziały w LA Lakers i … chce, żeby w LA ponownie zagościły zespoły NFL.

O Milosu Teodosicu i San Antonio Spurs, którzy zaczęli przyglądać się Teodosićowi i zapewne będą celowali w pozyskanie Serba po tym sezonie. Wtedy właśnie Teodosićowi kończy się kontrakt z Olympiakosem.

O tym jak drogie jest w tym roku NBA League Pass. Kosztuje 150 dolarów w wersji premium. Tyle co przed rokiem, ale przed rokiem w cenie były także play-offy. Ten sezon to jedynie regular, a PO można dokupić za kolejne 79 dolarów. Co prawda mamy archiwum, które jest aktywne przez cały sezon, a opcja quad-view to bardzo fajna sprawa.

O LeBronie Jamesie i jego strategi dla hejterów. Chciało mi się śmiać jak przeczytałem co wymyślił nowy gracz Miami, no ale skoro w ten sposób się motywuje to ok. Ciekawe jak długo wytrzyma nieustające ataki.

O Concept 1, butach których zakazało NBA. David Stern i spółka zrobili Conceptom niesamowitą, darmową reklamę. Jedne z droższych butów do koszykówki zyskały na rozgłosie. Kiedyś już o nich pisałem.

O tym kto był większym bustem Michaela Jordana. Adam Morrison czy Kwame Brown. Mimo wszystko Morrison, bo nie zagrał do tej pory nic. Browna wykorzystuje się przynajmniej jako defensora.

Tradycyjnie załączam też bonus. O Timie Duncanie, którego autor tekstu odważnie nazwał GOAT.

Kilka dni temu napisałem o przymiarkach Romana Ludwiczuka. Celownik Prezesa jest ustawiony na trenera i dyrektora reprezentacji. Ludwiczuk widział się z Pesićem w środę w Berlinie. Oto co miał do powiedzenia sam Prezes i nieco szersza wersja wydarzeń okołozwiązkowych.

- Nie będę odpowiadał na to pytanie. Mamy dwóch kandydatów, to prawda, ale wszelkie szczegóły poznany dopiero 27 października - mówił zapytany o spotkanie z Pesićem Ludwiczuk.

Nie jest znane drugie nazwisko, jakie przedstawić ma Ludwiczuk, ale w nieoficjalnych rozmowach wspomina się o Chorwacie Drazenie Anzuloviću. W środowisku koszykarskim mówi się także otwarcie o tym, że ogłoszenie kandydatów i podpisanie trenera w okresie przedwyborczym to najzwyklejsza kiełbasa wyborcza.

- Wszystko może być potraktowane w ten sposób, losowanie grup do Mistrzostw Europy kobiet czy przygotowania do tej imprezy. Nie rozpatruję tego w tym kontekście, związek musi działać cały czas - wyjaśnia Ludwiczuk.

- Wydaje mi się, że ważniejszą sprawą jest obecnie ogłoszenie nowego terminu wyborów. Poza tym czy naprawdę przed wyborami takie decyzje są na miejscu? Nie wiadomo przecież kto będzie rządził związkiem i może lepiej pozostawić kwestię wyboru trenera nowym władzom. O ile oczywiście one nastaną - tłumaczy kandydat na prezesa PZKosz, Grzegorz Bachański.

Nazwiska szkoleniowców to jednak nie jedyne propozycje jakie zostaną przedstawione na zarządzie. Kolejnym pomysłem jest też powołanie dyrektora reprezentacji, którym według nieoficjalnych informacji ma zostać znany komentator telewizyjny, a wcześniej trener zespołów ekstraklasy, Mirosław Noculak.

- Słyszałem takie plotki, ale oficjalną drogą nic do mnie nie dotarło, więc nie jestem w stanie potwierdzić tych informacji - mówi Noculak.

Rewelacji tych nie potwierdza też prezes PZKosz, twierdząc jedynie, że funkcja dyrektora reprezentacji zostanie powołana na pewno, ale nazwisko kandydata zostanie upublicznione dopiero wtedy, kiedy podpisana będzie już umowa z nowym trenerem kadry

Kandydat na trenera kadry Polski, Svetislav Pesić pracował ostatnio jako konsultant kadry Bułgarii. Podczas eliminacji do Mistrzostw Europy o zatrudnieniu Serba na stanowisku pierwszego szkoleniowca kadry Polski wspominał także Marcin Gortat. Środkowy Orlando Magic dziwił się wtedy, że tak znakomity szkoleniowiec pracuje jedynie jako konsultant. W swojej karierze trenerskiej Pesić zdobywał zarówno złote medale Mistrzostw Europy jak i Mistrzostw Świata, prowadził też takie drużyny jak FC Barcelona, Lottomatica Rzym czy Dynamo Moskwa. Jako pierwszy trener pracował ostatnio w Red Star Belgrad w sezonie 2008/2009.

Poprzednim trenerem reprezentacji Polski był Igor Griszczuk, który w eliminacjach EuroBasketu wygrał jedynie cztery z ośmiu rozgrywanych spotkań. Polacy mimo braku awansu sportowego i tak pojadą na Mistrzostwa Europy na Litwie. Zarząd FIBA zdecydował bowiem o powiększeniu rozgrywek z 16 do 24 zespołów.

 

niedziela, 24 października 2010

Byłem, widziałem, przeżyłem - i jestem szczęśliwy. Nie mam mieszanych uczuć jak Michał Rodziewicz z 3sekundy.com. Raz w życiu trzeba, po prostu trzeba zobaczyć Harlem Globetrotters. To show z najwyższej półki.

Zresztą zapraszam do tekstu, który napisałem do Gazety Wyborczej Wrocław. Oto fragmenty.

Emocje, których dostarcza Harlem Globetrotters, warte są jednak tych pieniędzy. Oglądając ich występ na żywo, można poczuć się jak w cyrku lub na znakomitym przedstawieniu, gdzie w świetnie skonstruowanej scenerii i ze znakomicie dobranymi aktorami dostajemy widowisko najwyższej światowej klasy.

Co więcej, nie było chyba osoby, która nie chciałaby wejść w interakcję podczas show będącego dziełem znakomicie działającej organizacji. Zapraszanie dzieci na parkiet, rozmowy z nimi, flirty z kobietami, scenki rodzajowe i kłótnie z sędzią to tylko niektóre z elementów zabawy widowiska prezentowanego przez zespół. Harlem ma w swoim repertuarze zagrania - i to nie te koszykarskie - które dostarczają niewiarygodnej radości i jęków zachwytu.

I nic nie znaczy to, że wcześniej w telewizji widzieliśmy i wiemy, co zrobią występujący przed nami artyści. Gracze powodują, że każdy uczestnik spektaklu czuje się komfortowo, wraca myślami do fundamentu sportu, który w założeniach był i jest rozrywką, a występujący na parkiecie zawodnicy grają dla kibiców i to oni są w tym wszystkim najistotniejsi. Oglądając przedstawienie Harlemu Globetrotters, chce się wyciągnąć rękę i przybić piątkę z którymś z graczy, chce się znaleźć na środku parkietu i uczestniczyć w tym wszystkim.

Sami zawodnicy uważają się za profesjonalnych sportowców. I rzeczywiście są profesjonalistami w każdym calu. W ich występie, przygotowaniach, treningu, wypowiedziach czy ubiorze czuć i widać, że każdy szczegół, każda sytuacja, z jaką spotykają się ze strony mediów, publiczności, nie jest im obca i już w niej byli, a co najważniejsze - są do niej przygotowani.

Wszystkie te elementy - doskonały show, świetna zabawa, uśmiech, radość, dopracowanie w każdym centymetrze, profesjonalizm i niesamowite zaangażowanie występujących - powodują, że Harlem Globetrotters przynajmniej raz w życiu warto zobaczyć. Można oczywiście doszukiwać się potknięć i problemów - momentami dłużący się mecz, słaby przeciwnik, marginalna rola koszykówki - ale po występie nawet największy malkontent, wychodząc z hali, ma na twarzy uśmiech, bo przez te dwie i pół godziny czuł się kimś specjalnym, biorącym udział w nadzwyczajnym przedstawieniu.

Cały tekst można przeczytać na wrocławskich stronach internetowych Gazety Wyborczej, a galerię zdjęć pod tym adresem wykonał Paweł Pietranik.

Promuję koszykówkę. Często się jej czepiam, dogryzam działaczom, ale popieram wiele inicjatyw koszykarskich. Ostatnio na blogu pojawiła się informacja o obozie organizowanym przez Wojciecha Zeidlera. Tym razem napisał do mnie trener Jacek Łączyński, którego pamiętam jeszcze jak prowadził Legię Warszawa.

Obu Panów na pewno zapytam jak przebiegły obozy, postaram dotrzeć się też do uczestników i spytać o ich zadowolenie.

Tymczasem zamieszczam treść informacji o obozie - Tydzień z koszykówką w Warszawie.

obóz koszykarski dla chłopców (r.1998-1993) oraz zwiedzanie stolicy Polski

W PROGRAMIE OBOZU :

Treningi koszykarskie i ogólnorozwojowe, gry sparingowe - 3 godz. Dziennie;

Pływanie, odnowa biologiczna na basenie - 1 godz. Dziennie;

Spotkania - z trenerami, zawodnikami, sędzią oraz z dziennikarzami zajmującymi się koszykówką - 2 godziny dziennie;

Zajęcia teoretyczne - oglądanie meczów w rozgrywkach NBA- telewizja Orange Sport, kibicowanie w meczu PLK, 1 lub 2 ligi koszykówki mężczyzn-nauka pisania protokołu meczu koszykówki, nauka prowadzenia arkusza obserwacyjnego meczu koszykówki -2 godziny dziennie

Zwiedzanie Warszawy z przewodnikiem  - Stare Miasto, Łazienki, Wilanów, Stadion Narodowy, Grób Nieznanego Żołnierza, Muzeum Sportu, Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Techniki, Muzeum Wojska Polskiego, Sejm RP, Zamek Królewski, Pałac Kultury i Nauki, Centrum Sportów Ekstremalnych, Studio Telewizji Orange Sport, Akademia Wychowania Fizycznego - 3 godziny dziennie.

TERMINY :

15-22 stycznia 2011r.

12-19 lutego 2011r.

Ilość miejsc ograniczona (16 osób na obóz)

MIEJSCE POBYTU :

Ośrodek Sportu i Rekreacji Warszawa Śródmieście ul. Polna 7a http://www.osir-polna.pl/

Zakwaterowanie w pokojach 4-osobowych z łazienkami, telewizorami oraz Internetem bezprzewodowym

Wyżywienie na terenie ośrodka

Hala sportowa i basen na terenie ośrodka

Więcej informacji (cena obozu, dojazd, etc) udziela Jacek Łączyński: mail - jaceklaczynski(at)o2.pl, telefon: 602-744-604

13:01, anfernee , Inne
Link Komentarze (1) »
piątek, 22 października 2010

Superherosi z superherosami? Tylko od Universum Marvela i NBA.

Nie będzie zbędnego tłumaczenia, oto najlepsze moim zdaniem komiksowe okładki, które możemy oglądać w nowym ESPN insider.

Na początek dwie główne okładki.

Najwyższa półka. Król Grzmotu Thor, Król Grzmotu/Świata i klasyfikacji strzelców w jednym.

Steph, liczę na Ciebie w FB, a skoro i zawsze trafiający BulsEye przegrywa z Tobą w Horse, to moje nadzieje nie mogą się nie spełnić.

Motown, Dr Doom i oryginalni Bad Boys. Popatrzcie na numery.

Najwyższa półka. Iron Man, Tony Stark i Kobe pasują do siebie jak nic innego. Genialne.

Spider zostawił kiedyś kostium, wsiadł w symbiota, który potem stał się Venomem. Przesłania tej okładki nie trzeba chyba tłumaczyć?

Najwyższa półka. Świetne nawiązanie, ŚWIETNE. Na pewno do Fantastic Four, ale delikatnie (jak dla mnie) kojarzy się też z konkurencją - DC i Green Lantern. Pewnie przez ten Bostonowy zielony :)

X-man i ich geniusz Forge, który miał bioniczne kończyny. Najwyższa półka w kontekście połamanych w ubiegłym sezonie Trail Blazers.

Najwyższa półka. Heat będą musieli udowadniać swoją przydatność, ale i chronić się przed atakami z każdej strony. Tarcza Cap. Ameryki świetnie oddaje sytuację w jakiej są gwiazdorzy Heat.

A tego prawdę mówiąc nie rozumiem. Wolverine (na którego wskazują szpony) to drapieżnik, który często wyznaje zasadę po trupach do celu. Dwight taki nie jest. Może wiec twórca pokazuje kim DH musi się stać, żeby osiagać sukcesy?

To specjalnie dla mnie.

A to specjalnie dla Łukasza Ceglińskiego.

Wszystkie okładki można zobaczyć w ESPN Insider.

Tagi: nba marvel
09:55, anfernee , NBA
Link Komentarze (11) »
środa, 20 października 2010

To był mój pierwszy raz w ten sposób i nie powiem, żeby życie załatwiło mi bezproblemowe wejście w dorosłość, brak potknięć czy drogę usłaną różami.

Rozbity pysk i źle podejmowane decyzja odbiją się na mojej przyszłości. Ale wchodzę w kolejny etap życia z ogromnym uśmiechem na twarzy. Bez górnej jedynki, z rozciętą wargą, podbitym okiem, roztrzaskanym zegarkiem, bez kasy, zapijając ból tequilą w jakimś obskurnym, obleśnym barze przy głównej drodze.

Po tym co przeszedłem mogę śmiało powiedzieć, że jestem facetem. Przeżyłem draft w fantasy basketball, gdzie systemem wyboru graczy była aukcja.

Krótko mówiąc, wężyk jest dla mamisynków, mięczaków i kolesi, którzy piją drinki z palemką, zamiast rozkoszować się smakiem whiskey i pykać cygara!

Gram w fantasy basketball od kilku ładnych lat. Nie przygotowuję się jak większość chłopaków, z którymi gram, ale staram się zawsze być w miarę zorientowany. W tym roku, kiedy usłyszałem, ze draftujemy aukcyjnie, byłem mocno zdenerwowany, bo nigdy tego nie robiłem.

Bałem się, że emocje mnie zjedzą i przepłacę, a nawet jak pogodziłem się z tą myślą, to nadeszła kolejna - że przepłacę nie tych co trzeba. Gdy ponownie opanowałem nerwy okazało się, że to dopiero początek. Bo przecież jak się wstrzymam i będę czekał na kolejnych zawodników, a inni zastosują tą samą strategię, to ktoś kupi za bezcen gwiazdy, a ja przepłacę średniaków.

Myśli wpadły mi w błędne koło, więc postanowiłem to wszystko zignorować i zacząć martwić się w momencie startu aukcji.

I jak wyszło? Wyobraźcie sobie pokój, który doskonale znacie i macie się po nim przechadzać omijając meble. Proste. Gorzej, bo w trakcie spaceru, ktoś czasami wyłączy światło, spuści na głowę wodę, podstawi nogę, albo uderzy puszką zawieszoną na sznurku w głowę. Jeśli będziecie chcieli się schylić ktoś kopnie was w … tyłek. Tak właśnie wygląda aukcja w grach fantasy.

Bezsprzecznie podejmując jakieś działania, musicie trzymać się swojej strategii, w razie ewentualnych niepowodzeń mieć przygotowany plan B, lub C. Jeśli jednak i to się nie uda, typowo po Polsku trzeba uskuteczniać pospolite ruszenie i niczym Roman Ludwiczuk w ostatnim czasie, na ślepo rozdawać - a przynajmniej próbować rozdawać - ciosy.

Nie nazwę się zawodnikiem doświadczonym, bo jak zauważyliście to była moja pierwsza aukcja, ale z tego co zauważyłem, takie podejście udało się tylko jednemu z naszych graczy, który kupił LeBrona Jamesa, Chrisa Paula i Dwayne’a Wade’a. Potem, już praktycznie bez pieniędzy, czekał i czekał, aż dokupił resztę do swoich trzech lokomotyw.

Sławek, którego blog jest zlinkowany w szpalcie z boku, dokupił i to dokupił nieźle - tak przynajmniej mówią inni, których uważam za ekspertów w tej dziedzinie.

Moje typy i zakupy nie były najlepsze. Jak nie wziąłem połamańca, kontuzjowanej gwiazdy, gwiazdy u schyłku kariery, pseudo gwiazdy, albo jeszcze nie gwiazdy, to wziąłem kogoś kogo zupełnie nie chciałem. A tych, których nazwiska zapisałem przepuszczałem obok, bo żałowałem pieniędzy. Z 500 dolarów, jakie każda drużyna miała do dyspozycji, ja 130 wydałem na Stephena Currego, 120 na Kobe Bryanta, 101 na Brooka Loopeza, niechcąco (chcąc podbić licytację) za 30 w moim rosterze znalazł się też Ray Allen, a za nieco ponad 40 Paul Pierce - co gorsze z tych samych powodów co RayRay. Dobiły się też jakieś ochłapy jak Evan Turner, Jeff Green czy namiętnie poszukiwany center - dlatego mam ich aż 4 z czego jednego kontuzjowanego i dwóch patałachów.

Jednak jak przystało na prawdziwego faceta, upieram się i jestem pewien swoich umiejętności. Przecież tak naprawdę to właśnie taki skład chciałem złożyć, to są optymalne ustawienia, a każdy z moich zawodników będzie robił cyfry dużo lepsze niż wszystkim niedowiarkom się wydaje.

Mówię Wam, aukcja to szkoła życia, a najlepsi gracze wiedzą jakie cygara palić i dlaczego whiskey przy akompaniamencie pianina, lub w zadymionym kubańskim barze, smakuje tak wyśmienicie.

 

wtorek, 19 października 2010

Spóźnione o jeden dzień, ale wcale nie zapomniane - Przemilczane w tygodniu. Tym razem o...

O średniej triple-double dla LeBrona Jamesa. Czy LBJ jest w stanie kręcić więcej niż 9 zbiórek, asyst i punktów (ewentualnie bloków i przechwytów) w każdym spotkaniu? Punktów na pewno - to nie podlega dyskusji. Którąś z kolejnych statystyk może mieć w dwucyfrówkach, jednak niestety w TD nie wierzę, choć byłoby to całkiem ciekawe. LeBron jednak koncentruje się raczej na czym innym, bo ważniejszy będzie dla niego pierścień.

O Danielu Wallu - bohaterze PLK z pierwszej kolejki ligowej. W drugiej gracz Siarki Tarnobrzeg też prezentował się całkiem przyzwoicie. Być może jest to efektem grania w słabej drużynie, ale Wall jest genialnym przykładem na to, że w pierwszej lidze można znaleźć ciekawych graczy.

O 2 porażkach na rozpoczęcie sezonu w wykonaniu Asseco Prokomu Gdynia. Tej pierwszej w Zielonej Górze i drugiej w lidze VTB. Prokom jednak odrobił straty i w 2. kolejce TBL wygrał z Polonią, a w VTB pokonał VEF Ryga.

O preseason w NBA, który niestety oglądam jedynie przez pryzmat wyników. A Orlando bije wszystkich jak leci.

O Davidzie Loganie, a w zasadzie jego występach przeciwko Grizzlies i Spurs w barwach Caja Laboral. Jestem pod wrażeniem, choć nigdy za Loganem specjalnie nie przepadałem.

O NBA, które podpisało nowe umowy m.in. z Nike (nie mogę znaleźć linka do tekstu, wybaczcie) i producentem dezodorantów, firmą Right Guard.

O baseballu, o którym świetny tekst napisał Michał Kiedrowski. I w tym temacie - moja Philadelphia Phillies remisuje w pierwszej rundzie Po 1:1 z San Francisco Giants.

A w bonusie video autorstwa Russella Scibetti, który opowiada o użyciu urządzeń mobilnych w biznesie sportowym. Enjoy.

poniedziałek, 18 października 2010

To będzie już trzecia edycja Basket Campu w Wałczu.

Dostałem informację mailem od zaprzyjaźnionego trenera młodzieżowego, Wojciecha Zeidlera, który organizuje obozy koszykarskie. Wrzucam więc i zachęcam do udziału. Wojtek jest naprawdę świetnym fachowcem.

III BASKET CAMP W WAŁCZU

Po sukcesie pierwszych dwóch edycji Basket Campu czas na III BASKET CAMP!
Tym razem wracamy do naszej zimowej bazy treningowej - Centralnego Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Wałczu w dniach 17-23.01.2011! 

Camp organizowany jest dla młodych koszykarzy urodzonych w latach 1992 – 1995 (w szczególnych przypadkach akceptowane będą zgłoszenia zawodników klubowych urodzonych w 1991 roku). 

Gwarantujemy: 
Trzy treningi dziennie
Zakwaterowanie i wyżywienie w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Wałczu
Trzy posiłki dziennie
Pokoje z łazienką, TV i Internetem
Profesjonalną opiekę kadry trenerskiej
Indywidualne podejście do każdego zawodnika
Odnowę biologiczną
Pamiątkowy strój koszykarski

Zgłoszenia oraz więcej informacji na www.basketcamp.pl


14:53, anfernee , Inne
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
Subskrybuj RSS