piątek, 26 lipca 2013

Starałem się. Naprawdę się starałem, po wpisaniu w Google Nike Fuel recenzja, przeszedłem nawet do drugiej strony wyników, a to naprawdę wyczyn, bo już na pierwszej , czwarty wpis był w języku angielskim. A mnie na tą chwilę angielskie rewiev nie interesują. Chciałem zobaczyć co nasi rodzimi biegacze, aktywni sportowo ludzie, myślą o Nike Fuel.

I co się okazuje? Generalnie guzik myślą, albo nie chcą się tym absolutnie w żaden sposób podzielić. Wyjąłem więc klawiaturę do iPada i postanowiłem podczas urlopu (redagowałem już po) stworzyć coś, czego będą poszukiwać wszyscy, jak bransoletka od Nike w końcu dotrze do Polski.

Muszę też przyznać się bez bicia, że recenzję niejako wymusił na mnie Maciek Zieliński, który spytał - jak wrażenia, a drugą (po premierze produktu) cegiełkę do recenzji dołożył mój kolega Łukasz, który przywiózł mi Fuela z USA.

I na samym wstępie ci, którzy trafili już na krótkie opisy w sieci w naszym języku, pewnie będą zastanawiali się nad kwestią baterii. Otóż totalną i wyssaną z palca bzdurą jest to, że bransoletka wytrzymuje na niej bardzo krótko. Podczas wakacji naładowałem ją do pełna w drugi dzień i nie podłączyłem do źródła zasilania przez kolejne pięć. Zorientowałem się, że ma (na oko) jeszcze zaledwie kilka godzin życia, kiedy włożyłem ją do portu USB w komputerze, a ekranik krzyknął - battery critical. Poza tym samo wykonanie produktu jest po prostu rewelacyjne - materiały wysokiej jakości, dobrze spasowane, do tego przyjemne w dotyku.

A jak jest z całą resztą? Nie do końca tak jak się spodziewałem i to zarówno jeśli chodzi o kwestię negatywnych odczuć jak i tych pozytywnych. Nie będę wspominał o tym, że w tym, w przeciwieństwie do Jawbone UP, nie da się pływać, bo o tym mówi producent. Gorzej, bo pomimo tego, że podobno da się w niej wziąć prysznic, to nie jestem w stanie zaryzykować takiego kroku.

Dlaczego? Ano dlatego, że naoglądałem się filmików na YouTube, które prezentują co dzieje się z bransoletkami, które poszły ze swoimi właścicielami pod prysznic.

Zobaczcie sami.

 

I co ciekawe, ten sam pan wkłada dwie bransoletki do szklanki z wodą i nie dzieje się zupełnie nic.

Dla mnie większym minusem jest jednak to, że Nike dało nam bardzo zaawansowany, świetnie wykonany i rewelacyjnie sprzedany pedometr na rękę.

Skąd ten wniosek zapytacie. Nie testowałem jeszcze bransoletki podczas gry np. w koszykówkę, ale miałem ją na sobie podczas spacerów, biegania, jazdy na rowerze, ćwiczeń siłowych, pompki, podnoszenie ciężarów, ćwiczenia na tułów przy których wykonuje się sporo skłonów, brzuszków itp. Jakie są efekty?

Blisko 20 kilometrów w jedną stronę na rowerze z przerwą na grilla na wrocławskim Biskupinie i powrot to jakieś śmieszne wyniki fuel. Core syngergistics z P90X, trening po którym przez 15 minut nie możecie wstać z podłogi, a na niej zostaje mokra plama, daje nam 800-1000 punkcików - co wcale nie jest wartością wysoką. Pompki, brzuszki? Równie przeciętnie, dużo lepiej jest z podnoszeniem ciężarów (szczególnie gdy ćwiczymy barki, ramiona, biceps, triceps co zostało udowodnione też podczas pakowania walizki, kiedy nabiłem ponad 1500 punkcików) i ćwiczeniami aerobowymi.

Sporo punktów dostajemy też podczas biegania. Tutaj można bić rekordy wszechczasów. Mając myśli o bieganiu i fuel, zawsze zastanawiam się jak ci wszyscy ludzie, którzy dużo ćwiczą na siłowni nabijają po 12-13 tysięcy fuelów?

Może ja źle korzystam z tej bransoletki, albo nie motywuje mnie ona tak jak powinna?

Ano właśnie, motywacja. Fuel to motywator, który do ciebie nie mówi, który nie wyda z siebie ani jednego pisknięcia i nie przypomni ci o tym, że pora włożyć buty na nogi. Żadnych alarmów, żadnych przypomnień (choć ubolewam nad wybudzaniem ze snu, którego niezwykle zazdroszczę UP). To ty masz pamiętać o tym, że trzeba ruszyć tyłek z kanapy i zacząć coś ze sobą robić. Jeśli o tym nie pamiętasz Fuel ci to wypomni po tym jak minie godzina 12 w nocy.

Jeśli nie zapomnisz zostaniesz poinformowany o kolejnym zrealizowanym celu (no tak, bo te można ustawiać prawie dowolnie w aplikacji na iPhone i przez stronę internetową NikePlus), gdy zrobisz coś spektakularnego, np. przy celu 4 tysiące, osiągniesz 6 tysięcy dostaniesz dodatkową odznakę, gdy zrobisz dubel (8K) to kolejną. Oczywiście są też kontynuacje (streaks), które dają dodatkową motywację.

Fuel Band to po prostu telepata, który miesza nam w głowach i przestawia odpowiednie klepki na opcję - aktywność fizyczna.

Bo Nike Fuel to nie tylko motywator, jak napisałem w poprzednim akapicie, to znakomity, rewelacyjny, prawie idealny motywator dla tych, którzy czasem tracą zapał do ćwiczeń. Cholera, to motywator, którym nawet nie musisz się nikomu chwalić, on daje tak dużo radości, gdy widzisz jak kolejne kropeczki na bransolecie są ładowane, ze chcesz więcej i więcej i więcej i więcej, aż cała kreska zostanie zapełniona. Potem, nie będąc w pobliżu komputera, naciskacie przycisk synchronizuj z aplikacją Nike na iOS czy Androidzie i podziwiacie skaczącego pod niebiosa ludzika, który cieszy się razem z wami z dobrze wykonanej pracy.

A następnie chodzisz dalej, biegniesz szybciej, bo chcesz, żeby twój dzisiejszy cel nie skupił się na minimum, które musisz zrobić, a był jak najdalej przesuniętym horyzontem. Bo tak właśnie mimo swoich wad, działa Nike Fuel.

Chcesz porozmawiać? Zapraszam na mojego Twittera - @szczepanradzki i do aplikacji Nike Plus

Tagi: Nike
08:18, anfernee , Inne
Link Komentarze (6) »
środa, 10 lipca 2013

Pewnie gdzieś tam, daleko, daleko od nas amatorów, istnieje trening, który wielkie grono ekspertów uznało za idealny dla kogoś rozpoczynającego swoją przygodę z bieganiem i super sprawdzi się tym, którzy postawili na biegowej ziemi swoje pierwsze kroki.

Kilka wskazówek (bo to w żaden sposób porady), bazując na doświadczeniu kilkuset przebiegniętych kilometrów i trzech powrotów, przygotowałem i ja.

Nie traktujcie ich jako wyroczni, bo znam wiele osób, które miało podobne problemy jak ja i poniższe wskazówki były dla nich bezcenne oraz drugie tyle tych, którym nie były one z różnych przyczyn absolutnie wcale potrzebne.

Rozgrzej się - poświęć dziesięć minut, żeby rozgrzać nogi, porozciągaj się. Długo nie stosowałem rozgrzewki, bo tą miał być sam bieg. To błąd, teraz nie jestem w stanie zacząć biegi bez kilku prostych ćwiczeń, które pozwalają mi unikać naciągnięć mięśni czy innych kontuzji.

Zwolnij - masz problem z przebiegnięciem 4/5/10 kilometrów? Zwolnij. Biegnij nie 5 minut na kilometr, a np. 7. Niech Twoje mięśnie przyzwyczajają się do obciążeń i długości biegu stopniowo. Znajoma, która nie była w stanie przebiec 3,5 kilometra, gdy nieco zwolniła tempo (do około 6:30/6:45 na kilometr) po 10 dniach biegała już 6-7 kilometrów.

Przejdź się - wiesz, że nie musisz ciągle biec? Zaczynasz? Masz kłopot z przebiciem granicy 3 kilometrów i na drugi dzień nie masz siły ruszyć się ponownie, a Twoje ciało bardzo długo się regeneruje? Jak mawia Tony Horton, ćwicz mądrze - przestań biec, odpocznij, ale nie zatrzymuj się całkowicie. Po prostu przejdź się kilkaset metrów, zobaczysz jak szybko przestaniesz robić przechadzki i poprawisz wyniki.

Przełamuj granice - założyłeś/łaś, że przebiegniesz 5 kilometrów? Jesteś blisko, jesteś w skowronkach? No to dodaj sobie jeszcze 500 metrów, może 1000. Wyjdź ze swojej strefy komfortu, bo tylko tak zrobisz progres.

Mierz czas - sorry, nie wierzę w nie sprawdzanie czasów i odległości, chyba że biegasz tylko po to, żeby biec. Pomiary pozwalają wyznaczać cele i je realizować, a to też część tej biegowej zabawy.

Zastosuj elementy strategii S.M.A.R.T - wyznacz sobie realny cel i go realizuj.

Nie biegaj w kółko - znajdź swoją idealną, ulubiona trasę i … zmieniaj ją. Ja wyznaczyłem sobie teren biegu, niektóre ścieżki pozostają cały czas takie same, ale gdy zaczynam odczuwać monotonię po prostu skręcam w inną ulicę, biegnę w lustrzanym odbiciu, albo w ogóle w drugą stronę i staram się wbiegać w nieznane mi miejsca. 

Biegaj podczas różnej pogody - to też pomaga uniknąć monotonii, organizm musi reagować inaczej, nie biegaj tylko w komfortowych warunkach, bo staje się to nudne. 

Dobierz sobie muzykę - są tacy, którzy biegają na sucho, są tacy którzy słuchają książek i podcastów, a na mnie najlepiej wpływają kawałki energetyczne, motywacyjne, które z łatwością znajdziesz na YouTube. Np. ten, albo ten, albo także ścieżki dźwiękowe z … biegów marines, które znalazlem m.in. na Spotify. Po krótce, kręci mnie coś, co utrzymuje mój focus i daje mięśniom kopa.

 

 

Motywuj się dodatkowo przed biegiem - nie wiesz jak i czym? Np. tym.

 

Albo tym.

 

Albo tym.

 

Albo np. tym.

 

Zmień buty - niestety zdaję sobie sprawę, że nie wszystkich stać na ten luksus, ale generalnie wskazówka polega na tym, że nasze ulubione obuwie biegowe, zastępujemy czasem czymś innym. Czym? Ja zmieniłem ostatnio Nike Flyknit Lunar 1+ na Safari Fuse, które również mają podeszwę lunarlon. Efekt? Moje nogi były zaskoczone taką zmianą, but układał się inaczej i mięśnie nóg musiały myśleć nad ruchem. Skutecznie wytrąciłem je z monotonii. Masz możliwość zmiany? Rób to.

Poznaj ludzi, którzy też biegają - rozmawiaj z nimi, zadawaj pytania, dopytuj jak biegają, ile biegają. Po co? Bo to motywuje jak ktoś robi coś choćby trochę lepiej od nas, instynkt rywalizacji zostaje uaktywniony i staramy się poprawić osiągi.

Nie zwracaj uwagi na innych - tak, wiem że to przeczy powyższej wskazówce, ale przecież nie możemy zwariować i rywalizować z maratończykami, bo przecież biegamy dla siebie nie dla innych.

Zapisz się - np. do Nike+, albo miCoach czy innego Endomondo. Fajnie widać jak przybywa nam kolejnych odznak, orderów, jak przełamujemy kolejne granice. Mnie znajdziecie na Nike+.

Pobiegaj wśród ludzi - no wtedy nie zrezygnujesz tak łatwo, gdy obok biegnie, albo siedzi na ławce fajna laska.

Nie słuchaj - porad swojej dziewczyny, a skoro nie słuchasz porad swojej dziewczyny, to nie słuchaj też innych np. tych wskazówek. Nie musisz, rób to co uważasz za najlepsze dla Ciebie.

I najważniejsze na sam koniec. Bądź ignorantem Nie słuchaj palantów - nie będzie to poprawne politycznie, ale każdy z nas ma takiego znajomego, który siedzi w fotelu i naśmiewa się ze wszystkiego. Np. biegasz wolniej niż ja chodzę, jesteś gruby i niesprawny, nic nie umiesz etc. Nie chcę wchodzić w szczegóły, takiego palanta miej po prostu głęboko w ... wiesz gdzie.

Chcesz porozmawiać? Zapraszam na mojego Twittera - @szczepanradzki

10:23, anfernee , Inne
Link Komentarze (12) »
czwartek, 04 lipca 2013

Najprawdopodobniej najnowocześniejsza hala widowiskowo-sportowa na całym świecie - Barclays Center oferuje nam wartość, z której powinni skorzystać wszyscy, którzy podejmują się zarządzania obiektami tego samego rodzaju - tak, nawet na mniejszą skalę.

Tekst ten jest dedykowany wszystkim organizacjom, które w tym momencie sprawują władzę nad kosztującymi setki milionów złotych kolosami. I mowa tu zarówno o tych, którzy biorą się za komercjalizację małego aqua-parku  jak i tych, którzy siedzą w wygodnych fotelach spółki PL.2012 czy też Wrocław 2012 (albo każdej innej).

Apps for Venues by Carbonhouse stworzyło dla Barclays Center aplikację, którą można traktować jako wzór i czerpać z dziesiątek pomysłów zaprezentowanych w tym darmowym programie.

Przedstawienie - nie, nie chodzi o teatr na Brodway'u wszakże jesteśmy na Brooklynie. Chodzi raczej o to, że appka się nam przedstawia, już przy pierwszym kontakcie. Mamy możliwość wyboru powiadomień, które będą do nas wysyłane. Jakich? Np. Boks, koszykówka, imprezy dla rodzin i osobno także Nets. 

Jak dojechać? - standard dla każdej organizacji! BC oferuje nam podpowiedź dot. każdego środka transportu - metro, pociąg, autobus, taksówka, LIRR (Long Island RailRoad) etc. Mapa, strony internetowe usługodawców. Po prostu mamy tam wszystko, włącznie ze zmianami, które zachodzą w rozkładach. Do tego są też kierunki, czyli jak dojechać np. z Manhattanu, Queens, New Jersy etc.

Dookoła Brooklynu - wspierane przez aplikację Yelp, sugestie dotyczące restauracji, barów, sklepów, hoteli w okolicy Brooklynu. Z całą pewnością pomocne.

Ticketing - tak, poprzez App możemy kupić bilet na interesujący nas event, a tych jest cały ogrom. Przelatując przez listę zatrzymamy się dopiero na 28 grudnia 2013 roku. Eventy (także jako osobna zakładka) umożliwiają kupno biletów, rozmieszczenie miejsc w hali, więcej informacji, dodanie do kalendarza w telefonie i przypomnienie o wydarzeniu, a także podzielenie się informacją o wydarzeniu w mediach społecznościowych.

Media - nie, to nie zakładka dla mediów, tylko menu w którym znajdziemy materiały wideo, zdjęcia jak i opisy wydarzeń, które miały miejsce w BC.

Będąc w środku - wymyśliłem tę nazwę sam, a chodzi tu o specjalne możliwości wykorzystania aplikacji będąc na miejscu w Barclays Center i korzystając z ogólnodostępnego Wifi. Jakie to możliwości? Np. wideo live z eventów, które odbywają się w obiekcie. Więcej? Nie wiem, bo niestety nie piszę tego tekstu będąc w Barclays Center, na Brooklynie, w Nowym Jorku czy nawet w USA. 

Bez kolejek po jedzenie - coś niesłychanego, bo po zalogowaniu do usługi ByPass, możemy zdalnie kupić, zamówić jedzenie, nie wstając z naszego miejsca i nie stojąc w kolejkach. Dla leniwych? Niekoniecznie, raczej dla tych, którzy nie chcą przegapić ani sekundy meczu, spektaklu, koncertu. Niestey dla osób, które często bywają w BC, ta opcja dostępna jest chwilowo tylko dla widzów z górnej sekcji trybun.

Zaistniej na telebimie - tak, wyślij zdjęcie, tekst sms'em i popatrz jak ten pojawia się nad głowami tysięcy ludzi. Dostępne tylko po zalogowaniu do wifi Barcalys Center.

Check In - obok YouTube jako platformy social media, check in jest absolutnie jednym z najbardziej zaniedbanych przez nasze rodzime firmy elementów współczesnego marketingu. Z czego to wynika? Z braku pomysłu? Nieznajomości technologi? Nieważne, fakt jest taki, że check in w Polce działa w dalszym ciągu tylko w niszy. A jak można użyć go w bardzo prosty sposób pokazuje Barclays Center - zaloguj się (zaczekinuj) w obiekcie podczas eventów i dzięki aktywności w Check-in Facebooka lub Foursquare, odbierz specjalne nagrody. Często są to drobnostki, ale miło wiedzieć, że będąc (wyciągam to z czapki) 10 razy w ciągu roku na koncertach, będziemy mogli dostać specjalną koszulkę z napisem Music Master, albo 50% zniżki na kolejny event.

Mapa - no co tu dużo mówić, rewelacyjny rzut na obiekt, na którym widzimy gdzie można kupić przekąski, jedzenie, picie, gadżety itp. Jest nawet winda imienia Calvina Kleina (VIP). Fajny pomysł na wykorzystanie naming rights. Mapa jest dostępna jako prosty i czytelny obrazek oraz wersja 3D. I to właśnie obraz 3D jest miłym dodatkiem do wydawałoby się zwykłej usługi. W tej opcji możemy kliknąć obojętnie jakie miejsce na hali i … zobaczyć jak wygląda hala ze wskazanej przez nas lokalizacji. REWELACJA dla tych, którzy nigdy nie byli i chcą kupić bilety.

Zgłoszenie - tak, względy bezpieczeństwa są równie ważne jak miejsca, jedzenie, parking etc. Klikając Report Incident wysyłamy sms na numer 69050, w którym automatem pojawia się wpis BC (od Barcalys Center). Jesteśmy poproszeni o podanie tego co się stało i miejsca, na którym siedzimy. Bardzo przydatne.

Mail - z poziomu aplikacji można wysłać mail do obsługi Barclays Center. Niby nic szczególnego, ale jest to ciekawy feature, który po kliknięciu Skontaktuj się z obsługą, nie przełącza nas do systemowego maila, tylko z poziomu aplikacji umożliwia nam napisanie wiadomości. W tej znajduje się np. informacja o naszym systemie, model telefonu, wersja appki.

W aplikacji możemy znaleźć też krótkie opisy dobrodziejstw, które znajdują się w Barclays Center.

Hospitality? Mówi się o tym u nas, ale często albo tylko mówi, albo kończy się na zwykłym cateringu i loży vip na siedem osób, w której cisną się wszyscy pseudo dygnitarze. A jak jest w BC?

Do dyspozycji jest sześć klubów/sal.

40-40 Club - nazwa pochodzi od trudnego do zrealizowania baseballowego osiągnięcia. Zdobycia 40 home runów i 40 ukradzionych baz w jednym sezonie. Graczy, którzy tego dokonali jest tylko … czterech. Sam klub to po prostu restauracja dla gości.

Calvin Klein Courtside Club - sala zlokalizowana naprzeciwko szatni Brooklyn Nets. To po prostu klub dla osób, które chcą siedzieć blisko parkietu. Ale oferuje też nieco więcej niż miejsca przy linii. To także kilkanaście telewizorów, które transmitują mecze. Podobno klub ustanawia nowe standardy luksusu i wchodząc do środka od pierwszej chwili można poczuć, że jest się częścią mistrzowskiego klubu.

Honda Club - zlokalizowany na poziomach 15-17 i dostępny tylko dla posiadaczy biletów na te miejsca. Klub i bar z lekkimi przekąskami oraz standardowo niezliczoną ilością telewizorów.

Loft suite - loża VIP. Wykupując takową mamy dostęp do wszystkich wydarzeń dziejących się w Barclays Center.

The Vault - skarbiec. To brzmi dumnie. Muisi, bo pomysłodawcą był sam Jay-Z. Wyrafinowany, luksusowy klub, który ma nagradzać klientów z wyższego szczebla drabinki społecznej. W głowie tych, którzy tam są i tych, którzy chcieliby tam być ma tworzyć wyobrażenie ekskluzywności z najwyższego poziomu. Dyskretny, ma tylko jedenaście apartamentów - skarbców. Każdy z nich ma swoje prywatne rozsuwane drzwi, niezwykle wygodne kanapy, telewizory (nie wiem czemu w USA ciągle pisze się flat screens) i współczesne, stylowe i eleganckie umeblowanie. 

Ticketsnow Club/Blackberry Lounge - dwa duże bary znajdujące się na przeciwległych końcach BC. 

Subskrybuj RSS