niedziela, 31 lipca 2011

Wszyscy wiedzą o małym czy też większym konflikcie, który zaistniał na linii Marcin Gortat - Robin Lopez. 

MG1+3 opowiadał o tym na jednym z obozów, które odbywały się w tym roku w Polsce, a temat podłapały i media w USA. Jeśli ktos nie wie o co chodzi, to odsyłam do Ball Don't Lie, jednego z najbardziej popularnych blogów koszykarskich.

Dla mnie sytuacja jest nieco dziwna, bo o ile anegdotka złapała, tak takie problemy powinno raczej rozwiązywać się z kolegą z drużyny, a nie opowiadać dzieciom. Gortat już raz publicznie otworzył się podczas gry w Suns i wtedy weterani - Steve Nash oraz Grant Hill - byli nieco zdenerwowani słowami naszego jedynaka w NBA.

Wydaje mi się, że Marcina czeka rozmowa z liderami zespołu. Słusznie? Niesłusznie? Nie mi oceniać. Tymczasem na pocieszenie dla samego MG1+3 trendy od Google.

Okazuje się, że Lopez jest nie tylko środkowym, który ustępuje Gortatowi pod względem statystyk i poziomu gry, ale także pod względem medialności. Jeśli tak możemy nazwać liczbę hitów w G.Trends.

Załączony plik ze statystyką Google Trends pokazuje, że na jedno odniesienie do słowa kluczowego Robin Lopez, w 2011 roku przypada aż 19 o Gortacie. 

Oczywiście bierzcie poprawkę na to, że narzędzie jest poglądowe, a nie dające dokładne, szczegółowe statystyki.

EDIT: z Twittera Marcina Gortata. Wcześniej przegapione.

people looking for some stupid stores and please find something better than that!!! I had never problem with Robin. We r teammates 

14:20, anfernee , NBA
Link Komentarze (3) »
sobota, 30 lipca 2011

Miało być tu trochę wpisów o Mistrzostwach Europy U18. Z różnych powodów nie było. Tłumaczył się nie będę, a w ramach odrobienia zaległości wklejam Wam filmik z idolem wielu i znienawidzonym przez równie wielu. Trash Talk by Michael Jordan.

19:28, anfernee , NBA
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 lipca 2011

Za 2 godziny pierwszy mecz wrocławskich Mistrzostw Europy U18. Kilka zaprzyjaźnionych blogerów i dziennikarzy będzie nadawało z imprezy za pośrednictwem swoich witryn. Są to m.in. koledzy z 3 Sekundy, Jakub Wojczyński i Zawsze Po Pierwsze. Ja postaram się skrobnąć coś w miarę możliwości.

Odsyłam też do wywiadu z Jerzym Szambelanem, w którym szkoleniowiec podkreśla to, że młodym nie wolno mącić w głowach.

A tymczasem popatrzcie na to co zaprezentował Jimmer Fredette podczas swojego campu.

11:27, anfernee , Europa
Link Komentarze (1) »
sobota, 16 lipca 2011

Głośno jest ostatnio o tym jak to LeBron James wsadzał piłkę do kosza nad dzieciaczkiem, głośno zrobiło się też wokół tego Dwyane Wade namiętnie blokował innego. Do dwójki wielkich gwiazd dołączył Kobe, który jednego z młodych ogrywał jeden na jeden jak chciał.

Tyle tylko, że ten dzieciaczek to Bow Wow i wcale nie jest taki młody.

08:05, anfernee , NBA
Link Komentarze (7) »
piątek, 15 lipca 2011

W niedzielę finał Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. Tak jak przed rokiem zagrają w nim dwie drużyny z Wrocławia - The Crew i Devils. 

Ale nie tak jak rok temu i w sumie pierwszy raz w historii polski futbol amerykański będzie transmitowany przez ogólnopolską telewizję.

17 lipca, na żywo, z futbolowej stolicy Polski - Bielawy, kanał telewizyjny SportKlub, telewizja internetowa ipla.tv oraz portal PolskiKosz.pl udostępnią transmisję VI SuperFinału PLFA dla ponad 7 milionów polskich domostw i 20 milionów potencjalnych widzów. Prognozy zakładają, że finał na ekranie może obejrzeć nawet 50,000 osób, co jest porównywalne jedynie z rozgrywkami najwyższego szczebla piłki nożnej. Dlaczego polskiej telewizji tyle czasu zajęło wykorzystanie takiego potencjału? 

Więcej o tym wydarzeniu pisaliśmy już między innymi na Sport.pl dzięki materiałom prasowym, które często i bardzo chętnie podsyłają organizatorzy imprezy.

Na portalu sportowym Gazety Wyborczej nie pojawił się jednak tekst o pięknych i trafnie nazwanych - kobietami o anielskiej urodzie, które zbratały się z diabłami - Devilettes.

Wrzucam całość materiału prasowego, który otrzymałem od odpowiedzialnej za treść i dystrybucję Agi.

Enjoy.

Poznajcie Devilettes, cheerleaderki Devils Wrocław, jednego z uczestników VI SuperFinału PLFA. Rozmowa z Katarzyną Heider - piękną, utalentowaną i inteligentną, która zdecydowała, że nie pójdzie do nieba. 

Męska część publiczności was uwielbia, damska jest o was chyba trochę zazdrosna. Jakie są plusy a jakie minusy bycia cheerleaderką?

Taniec to jedna z moich największych pasji życiowych, dlatego treningi oraz występy stanowią dla mnie niesamowiwtą odskocznię od codzienności. I to jest wielki plus. Co więcej, przyjaźnie jakie zawiązują się między nami, są bardzo szczególne. Wspólny cel, dążenie do doskonałości i emocje nam towarzyszące są czymś, co umacnia nasze relacje. Kolejnym dość trywialnym, ale niewątpliwie pozytywnym aspektem są również zdjęcia z występów. Na pewno będą miały dla nas wartość sentymentalną za kilkadziesiąt lat.

Brzmi przyjemnie. Nie ma minusów?

Są, ale ja obracam je w plusy. Blond włosy, duży biust, skąpy strój oraz niski poziom inteligencji - tak stereotypowo postrzega się cheerleaderkę. Dlaczego zatem nie przejmuję się tym? Dlatego, że ta praca uczy także nabierania dystansu. Bycie cheerleaderką kształtuje charakter i uczy samozaparcia. Nie mam kompleksów. Robię to, co kocham i sprawia mi to przyjemność.

Tańczycie dla publiczności czy dla drużyny?

My tańczymy zarówno dla drużyny, zagrzewając ją do walki, jak i dla publiczności. Łatwiej i przyjemniej tańczy się nam, gdy uzyskujemy pewną energie od osób siedziacych na trybunach. Oklaski widowni i uśmiechy zawodników są dla nas bardzo cenne, motywują nas do działania.

Oklasków, wręcz owacji na stojąco macie zwykle wiele. Niewątpliwie jesteście najpiękniejszą oprawą meczu. Jak wyglądają wasze przygotowania zanim wybiegacie na murawę?

Pracujemy przede wszystkim wyglądem zewnętrznym. Strój, fryzura oraz makijaż są nieodłącznym elementem. Musimy być widoczne, starać się tworzyć pewną spójną całość jako zespół. Przed meczami spotykamy się zwykle dwie godziny wcześniej. Robimy wówczas rozstawienia choreografii na murawie, próbę, rozgrzewkę. Oczywiście kilka razy w tygodniu trenujemy, układamy choreografię, dobieramy muzykę. Pracy jest dużo, ale to także nasze hobby.

Jak świętuje się w piekle po zwycięskich meczach?

Imprezy po meczach są już tradycja Devilsów. Oczywiście bawimy się wtedy wspólnie, Devils i Devilettes. Energia futbolu, pasja i radość chłopaków sprawiają, że są to zawsze piekielnie udane imprezy!

Wiele fanek potajemnie kocha się w przystojnych Devilsach. Wy macie ich na wyciągnięcie ręki...

To także stereotyp. Często jesteśmy o to pytane. Niewątpliwie między niektórymi z nas zrodziły się przyjaźnie. Czy coś więcej? Nie będę tego zdradzać.

Co przygotowujecie na występ podczas VI SuperFinału PLFA?

Oczywiście coś specjalnego, ale niech to pozostanie na razie naszą tajemnicą. Na pewno nie zawiedziemy zawodników ani publiczności. W naszym obecnym składzie będzie to nasz debiut w ogólnopolskiej telewizji. Dla zawodników to także pierwszy raz, kiedy grają nie tylko na oczach publiczności zgromadzonej na stadionie, ale także przed dziesiątkami tysięcy przed telewizorami. To będzie naprawdę dobre telewizyjne show sportowo-rozrywkowe.

Kto zwycięży w VI SuperFinale PLFA?

Już dawno zaprzedałyśmy duszę diabłu. Sercem zawsze jesteśmy i będziemy przy Devilsach. Dla nas już sa zwycięzcami, a wszystkim innym udowodnią to 17 lipca.

Do zobaczenia w Bielawie w niedzielę!

10:58, anfernee , Inne
Link Komentarze (4) »
środa, 13 lipca 2011

Zgodnie z wczorajszą obietnicą, dzisiejszy wpis na blogu poświęcę kadrze U18. A w zasadzie potraktuję bloga tak, jak kiedyś były one postrzegane i zachowam się jak nastolatka, której połamany paznokieć nie daje spokoju, a koleżanka doprowadza do szału, bo ma nieco krótszą sukienkę.

Dziś wypłaczę się w rękaw i przyznam to paru rzeczy, o których mówiłem nielicznym. I których byłem tak pewny, że chodziłem dumny z uniesioną głową ku górze niczym paw z rozłożonym ogonem. Dumny z faktu postawienia tezy, na którą nie miałem praktycznie żadnego potwierdzenia.

Muszę przyznać bez bicia, bez wymuszenia, bo z nikim się o to nie zakładałem, że nie wierzyłem w kadrę Jerzego Szambelana. Nie przed Hamburgiem, ale teraz, przed zbliżającymi się ME U18. Kilkanaście tygodni temu, jeszcze przed rozpoczęciem meczów MŚ U19, byłem pewny tego, że Polska nie ma szans na walkę o czołowe lokaty Mistrzostw Europy.

Dlaczego? Bo uważałem, że gra większości kadrowiczów w skoszarowanym SMS Cetniewie, gra na poziomie jedynie drugiej ligi i obijanie się może z nieco silniejszymi, tylko nieco cwańszymi graczami, to dla graczy, którzy zdobyli srebrny krążek MŚ, nieco za mało. Bo przecież jeśli chodzi o umiejętności, to druga liga wcale nie jest szczytem koszykarskich marzeń. Twierdziłem też, że rodzynki w postaci Ponitki, który był czołowym graczem AZS Politechniki w pierwszej lidze, to nieco za mało, aby mówić o złocie. Byłem też pewny, że rówieśnicy naszych sreberek zrobili ze sobą dużo więcej, bo grali w silniejszych ligach, z dużo od siebie lepszymi przeciwnikami i trenowali z lepszymi partnerami.

Zwyczajnie nie wierzyłem w duży, duży krok do przodu, poprawę umiejętności i rozwój który mógłby kadrę Jerzego Szambelana postawić w jednym rzędzie z koszykarskimi potęgami Serbii, Litwy, Hiszpani, Francji etc.

A wszystko to opierałem w dużej mierze na przypuszczeniach, kilku meczach które widziałem i przeglądaniu statystyk.

Po bardzo dobrym występie na MŚ U19 biję się w pierś i przepraszam za brak wiary oraz sceptycyzm. Przecież ta młoda ekipa, grając ze starszymi od siebie, nie pozostawiła cienia wątpliwości, że jest zespołem, że praktycznie każdy z tych graczy ma talent, którego dawno w Polsce nie widzieliśmy, że Jerzy Szambelan to wybitny trener, mentor i przyjaciel. Oni są po prostu niesłychanie silni. Bo jak inaczej mówić o drużynie, której trzech koszykarzy jest bacznie obserwowanych przez scoutów z NBA?

Nie wiem jednak czy oczka w głowie całej koszykarskiej Polski zdobędą złoto, srebro, brąz zbliżających się Mistrzostw Europy. Nie wiem które miejsce zajmą. Nie mam pojęcia czy wyjdą z grupy, czy będą z łatwością ogrywali każdego przeciwnika. Nie wiem, jak i nie wie tego nikt, czy po turnieju Wrocław i reszta Polski w strugach szampana oszaleje z radości, pogrąży się w smutku, albo ze stoickim spokojem powie: zdolni są cholera, XXX miejsce to bardzo dobry wynik.

I pomimo tego, że nie jestem w stanie przewidzieć wyniku najbliższego turnieju, to wiem jednak to, że Polacy będą cholernie silni i każdy, ale to każdy zespół będzie musiał bardzo poważnie traktować pojedynki z małą nadzieją koszykarską w Polsce.

wtorek, 12 lipca 2011

Ukochany aktor serialowy wielu mężczyzn i ukochany mężczyzna wielu, wielu kobiet Charlie Sheen w pojedynku z Michaelem Jordanem? 

Jak najbardziej tak, ale niestety dobrych kilkanaście lat temu. Michael grał przeciwko Charliemu i Martinowi Sheen w 1988 roku. Filmik wynaleźli współpracownicy serwisu Probasket.pl, a ja w związku z uwielbieniem serialowej roli Charliego nie jestem w stanie powstrzymać się przed wrzuceniem na blog. 

Jakość dramatyczna, ale komentarz i wynik bardzo interesujący. Ci którzy nie widzieli na Probaskecie, będą mieli frajdę. Enjoy.

 

Szkoda, że Charlie odszedł z Two And A Half Men.

P.S. Witam po siedmiodniowym urlopie. Jutro na blogu nieco wstydliwych dla mnie wynaturzeń związanych z kadrą Jerzego Szambelana. Stay tuned!

09:33, anfernee , NBA
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 04 lipca 2011

Poniższy tekst jest pierwszym i mam nadzieję nie ostatnim, gościnnym tekstem Jakuba Kacprzaka, specjalisty do spraw marketingu internetowego i sportowego. Obecnie pracuje w agencji interaktywnej Codivate

Wpis dotyczy projektu telewizji internetowej, którą od roku oferuje fanom koszykówki Polska Liga Koszykówki. Długie, ale warto.

Oddaję głos Kubie. Enjoy.

W omawianym na tym blogu badaniu kibiców Tauron Basket Ligi przeprowadzonym przez firmę Pentagon Research prawie 95% badanych stwierdziło, że kiedykolwiek oglądało transmisje internetowe z rozgrywek Tauron Basket Ligi. Aż 45% badanych stwierdziło, że ogląda takowe co najmniej raz w tygodniu.

Nawet pamiętając o tym, że cytowane badanie było przeprowadzone wyłącznie w sieci i jak można przypuszczać brali w nim udział najbardziej interesujący się PLK kibice, to przedstawione wyniki każą oceniać projekt TV PLK jako niewątpliwy sukces ligi. Szkoda tylko, że PLK nie dzieli się informacjami na temat realnej oglądalności transmisji internetowych – w sytuacji, gdy dostępność takich danych (dla telewizji jako badania Nielsen Audience Measurement, dla internetu jako badanie Megapanel) jest standardem rynkowym może budzić to podejrzenia, że oglądalność jest na tyle niska, że nie warto się nią chwalić.

Przerwa między kolejnymi sezonami TBL wydaje się dobrym momentem, żeby zastanowić się nad koncepcją rozwoju projektu TV PLK, szczególnie, że Prezes PLK, Jacek Jakubowski w jednym z wywiadów dotyczącym projektu 'Ligi kontraktowej' mówi o transmisjach internetowych jako jednym ze świadczeń gwarantowanych klubom.

Aby móc mówić o koncepcji rozwoju warto podsumować stan obecny projektu:

- projekt TV PLK nie posiada własnej identyfikacji wizualnej,

- sponsorami transmisji są firmy Intermarche i Bricomarche,

- nie istnieje odrębna strona TV PLK, lub nawet sekcja w serwisie PLK.pl,

- transmisje live dostępne są na stronie głównej PLK.pl,

- transmisje archiwalne dostępne są na stronie partnera projektu – esportTV.pl,

- w ciągu sezonu przeprowadzono 21 transmisji z meczów ligowych, dodatkowo TV PLK transmitowała mecze półfinałowe Pucharu Polski oraz przygotowała reportaże z Meczu Gwiazd i wybranych konferencji prasowych ligi.

To co zwraca największą uwagę w powyższym podsumowaniu to stan swoistego zawieszenia projektu TV PLK pomiędzy różnymi podmiotami – mówimy oficjalnie o Tauron Basket Lidze, a telewizja internetowa to TV PLK, mimo, że nie istnieje nawet logo TV PLK, część materiałów jest na oficjalnej stronie ligi (1 mecz na stronie głównej), a część na stronie partnera będącego producentem transmisji. Swego rodzaju kwintesencją tego zawieszenia i zamieszania jest poniższy screen ze strony głównej ligi – ilość prezentowanych logotypów przyprawia o przysłowiowy zawrót głowy.

Konsekwencji tego stanu zawieszenia jest kilka:

- niespójny wizerunek marki TV PLK w świadomości klientów – jeżeli oficjalna marka ligi to Tauron Basket Liga, to skąd skrót PLK?

- potencjalny wpływ na postrzeganie marki Tauron Basket Liga - w sytuacji, gdy liga konsekwentnie stara się komunikować nazwę Tauron Basket Liga wprowadzenie marki opartej na skrócie PLK sprawia, że ta konsekwencja jest mniejsza i obraz marki Tauron Basket Liga w świadomości odbiorców może być zaburzony,

- mało intuicyjna 'dystrybucja' treści wideo – użytkownicy mają dużą szansę na nie odnalezienie materiałów wideo, szczególnie archiwalnych.

Drugi wniosek z podsumowania bieżącego stanu projektu TV PLK to stosunkowo mała liczba treści wideo dostępnych dla kibiców – poniżej 30tu materiałów na sezon nie jest rewelacyjnym wynikiem. Ma to bez wątpienia wpływ na poziom ruchu, a co za tym idzie na potencjał reklamowy TV PLK.

Jakie zadania stoją w takim razie przed zarządzającymi projektem telewizji internetowej?

Moim zdaniem są to:

- uporządkowanie wzajemnych relacji pomiędzy marką Tauron Basket Liga, marką telewizji internetowej (jakakolwiek by nie była) i marką esporttv.pl, wizualizacja marki telewizji internetowej – stworzenie identyfikacji,

- wizualnej i oprawy graficznej transmisji,

- uproszczenie procesu dotarcia do treści,

- zwiększenie zasobów materiałów wideo, zwiększenie liczby użytkowników i oglądalności transmisji,

- zwiększenie potencjału reklamowego i przychodów z projektu.

Zadania te można zrealizować na kilka sposobów, poniżej pozwolę sobie przedstawić dwie de facto przeciwstawne koncepcje, wraz z ich zaletami i wadami. Pomiędzy nimi znajduje się co najmniej kilka rozwiązań pośrednich, jednak nie ma sensu opisywać ich wszystkich.

Pierwsza, najbardziej oczywista koncepcja, to konsekwentne budowanie marki TV PLK, w następujący sposób:

- stworzenie identyfikacji wizualnej i oprawy graficznej transmisji,

- osobny serwis internetowy, materiały dotyczące PLK,

- materiały własne oraz ewentualnie embandowane z serwisów typu YouTube, Vimeo, Gazeta.pl czy innych,

- promocja serwisu na plk.pl,

- rodzaje materiałów wideo w serwisie: transmisje i retransmisje meczów, magazyny ligowe, wywiady, skróty z meczów, najlepsze akcje kolejki.

Zalety tego rozwiązania:

- łatwiejsza niż obecnie dystrybucja materiałów wideo dzięki osobnej stronie internetowej projektu,

- większa częstotliwość odwiedzin i dłuższy czas spędzony w serwisie, dzięki większej ilości materiałów,

- miejsce autopromocji PLK,

- miejsce realizacji dodatkowych świadczeń dla sponsorów ligi,

- większa ilość odsłon stron i emisji materiałów wideo, czyli większa ilość odsłon i emisji reklam.

Niestety po głębszym zastanowieniu się widać, że koncepcja ta nie jest pozbawiona wad:

- nie rozwiązany problem niespójnej komunikacji Tauron Basket Liga vs. PLK,

- potencjał użytkowników ograniczony jest wyłącznie do kibiców PLK,

- mały wzrost liczby materiałów wideo,

- mały wzrost potencjału przychodów, a co za tym idzie konieczność finansowania ze środków własnych PLK.

Na przeciwległym biegunie znajduje się rozszerzenie projektu TV PLK w kierunku koszykarskiej telewizji internetowej (na potrzeby tego wpisu nazwijmy ją BasketTV).

Założenia projektu BasketTV:

- wspólny projekt PLK, PLKK i PZKosz,

- osobna marka BasketTV, nie będącą submarką żadnej z już istniejących (PLK/TBL, PLKK/FGE, PZKosz)

- osobny serwis internetowy BasketTV, rzecz jasna ściśle powiązany wzajemnymi odnośnikami ze stronami poszczególnych rozgrywek – plk.pl, plkk.pl, rozgrywki.pzkosz.pl; nic nie stoi też a przeszkodzie, aby poszczególne transmisje i materiały były dostępne na stronach poszczególnych rozgrywek,

- charakter agregatora materiałów wideo – nie tylko materiały własne, ale też embadowane z serwisów typu YouTube, Vimeo, Gazeta.tv czy podobnych (w przypadku możliwości embadowania także z TVP Sport),

- materiały wideo nie tylko z PLK, ale także z innych rozgrywek: rozgrywki międzynarodowe - reprezentacyjne (seniorskie i młodzieżowe) i klubowe, rozgrywki ligowe - PLKK, 1 i 2 liga mężczyzn, rozgrywki pucharowe - Puchar Polski/Puchar Ligi kobiet i mężczyzn, rozgrywki młodzieżowe, rozgrywki amatorskie,

- rodzaje materiałów wideo: transmisje i retransmisje meczów, zapowiedzi meczów, magazyny ligowe, wywiady, skróty z meczów, najlepsze akcje kolejki.

Jak widać mówimy o projekcie obejmującym swoim zasięgiem znacznie większy obszar rozgrywek niż tylko PLK:

Zalet koncepcji BasketTV jest co najmniej kilka:

- brak problemu niespójnej komunikacji – Tauron Basket Liga vs. TV PLK, ze względu na to, że marka BasketTV istnieje obok marki Tauron Basket Liga, a nie 'pod' nią,

- efekt wizerunkowy – koszykówka jako pierwsza startuje z projektem całościowej telewizji internetowej,

- łatwiejsza niż obecnie dystrybucja materiałów wideo dzięki osobnej stronie internetowej projektu,

- rozszerzenie grupy odbiorców, dzięki materiałom i transmisjom z różnych rozgrywek,

- większa częstotliwość odwiedzin i dłuższy czas spędzony w serwisie, dzięki większej ilości materiałów,

- możliwość rozszerzania zainteresowań kibiców z tylko jednych rozgrywek na inne – promocja koszykówki,

- miejsce autopromocji poszczególnych rozgrywek,

- miejsce realizacji dodatkowych lub zamiennych świadczeń dla sponsorów ligi,

- większe możliwości finansowania projektu:

a) środki własne PLK, PLKK, PZKOsz,

b) większa ilość potencjalnych sponsorów transmisji - klubów lub sponsorów klubowych,

c) większa ilość potencjalnych reklamodawców - sponsorów klubowych,

d) większa ilość odsłon stron i emisji materiałów wideo, czyli większa ilość odsłon i emisji reklam,

e) większa ilość produktów reklamowych, np. sponsoring tytularny Basket TV.

Nie jest to koncepcja pozbawiona wad:

- większe wymagania finansowe i organizacyjne,

- pogorszenie się statystyk stron internetowych poszczególnych lig.

Wydaje się jednak, że większe wymagania finansowe są równoważone przez potencjał reklamowy i promocyjny projektu, natomiast wymagania organizacyjne nie powinny być przeszkodą biorąc pod uwagę powolny, ale stały proces profesjonalizacji kadr i zwiększania efektywności zarządzania zapoczątkowany przez ekipę Nowego PZKosz. Z kolei groźba pogorszenia się statystyk serwisów internetowych poszczególnych lig jest tylko pozorna, ze względu na to, że strony te są praktycznie nie wykorzystywane reklamowo (a właśnie poziom przychodów z reklamy jest determinowany przez liczbę unikalnych użytkowników i odsłon serwisu) oraz możliwości prezentacji wszystkich lub wybranych materiałów w serwisie BasketTV oraz na stronach poszczególnych lig i rozgrywek.

Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw obydwu koncepcji moja odpowiedź na pytanie zadane w tytule tego wpisu, 'TV PLK czy BasketTV?', to BasketTV. Projekt mający większy potencjał nie tylko użytkowników i reklamodawców, ale tez potencjał promocyjny dla poszczególnych rozgrywek koszykarskich w Polsce. Dodatkowo projekt innowacyjny, dzięki któremu któremu można odbudowywać profesjonalny wizerunek środowiska koszykarskiego.

piątek, 01 lipca 2011

Na jednej z grup w portalu Facebook kilka godzin temu pojawił się film z najpewniej przyszłym koszykarzem Śląska Wrocław Marcinem Iwo Kosińskim.

Ze względu na moje upodobanie i uwielbienie do butów, a w szczególności do marki z rozkraczonym panem w logo, oraz nie ukrywając, pomimo wielu dziwnych sytuacji w jego życiu, sporej sympatii do Iwo, jestem tym wideo rozanielony. 

Wyliczając - zdjęcia modelingowe, kalendarz, teraz reklama.

Oglądajcie.

Czekam na kolejne części.

Subskrybuj RSS