środa, 29 lipca 2009

David Logan to, David Logan tamto. To odebrał obywatelstwo, to przewrócił się o kamień, albo zgubił bagaż. media informują nas o tym, jak często oddycha i spluwa na parkiet nowy członek kadry. Ewentualnie fascynujące informacje o rzekomym zbawicielu polskiej koszykówki przeplatają kolejnymi o Marcinie Gortacie - ok, ten to przynajmniej ma się czym pochwalić. Pompowane niczym balony helem sytuacje, mają jednak swoje pozytywy. Niewątpliwie o koszykówce zaczęto mówić i nawet w wiadomościach sportowych na TVP1 był ostatnio krótki materiał koszykarski. 


Niestety, mamy także poważne problemy, liga jest słaba, niestabilna, a zainteresowanie tragiczne.


Mamy lokomotywę, o której już kiedyś pisałem - nasz rodzynek w NBA niejako samozwańczo wziął na plecy wagony i ciągnie ten cały bałagan za sobą. 

Nie można jednak zapominać, że za lśniącą 35 milionami dolarów lokomotywą, malutkim, aczkolwiek niesamowicie sprytnym wagonikiem z pomieszczeniami dla VIPów sa brudne, zaniedbane i śmierdzące wagony, które trzeba wyczyścić, doprowadzić do porządku i zacząć do tego pociągu wpuszczać ludzi, nowych nie tylko fanatyków przejażdzki koleją. 


Co z tego, że niektóre z tych wagonów pierwszej klasy znacząco odróżniają się od reszty - to, że mają sprawne koła i drzwi, nie znaczy, że nadają się do podróży i dorównują najwyższej klasy pociągom TGV.


Nad przepaścią ... w takim miejscu jest Polska koszykówka


Reszta naszej rodzimej floty jest uboga w każdy element niezbędny do funkcjonowania na rynku, zarabiania pieniędzy i oferowania najwyższej jakości usług.

I mowa nie o tylko tych ostatnich, drugoklasowych z drewnianymi siedzeniami, ale także o tych w pierwszej klasie, które nie przechodzą weryfikacji Państwowych Komisji Dopuszczania Wagonów do Ruchu. PKDWdR zmieniła zasady i surowo odłącza niepotrzebne, niespełniające wymogów. Słusznie - nie możemy pozwolić sobie na wybrakowane elementy. Gorzej, bo i samo PKDWdR jest elementem wybrakowanym.

Idee na chwilę obecną są dobre. Kompletne sprywatyzowanie jednego z taborów i zrobienie z niego ekskluzynwego nie jest wcale złym pomysłem. 

Bagno w jakim toną ten jak i inne tabory jest jednak głębsze i tutaj trzeba szukać rozwiązań, nowych pomysłów i koncepcji. 


Nikt nie powie jednak, że pomysł z tworzeniem ekskluzywnego produktu jest głupi. Każdy wagon ma szansę dołączyć do taboru z segmentu exclusive, musi tylko spełnić wymagania - nie być brudnym i zaniedbanym wagonikiem ciągniętym raz przez lokomotywkę budowaną przez lokalne manufaktury, drugi raz pchany przez drezynę z samorządu. Obecny stan kolei spod znaku koszykówki jest naznaczony przerażliwą szramą, którą można podpisać - płynność finansowa. 


Problemy wokół naszych zaniedbanych stacji umiejscowione są wokół koła i praktycznie nikt nie wie, w którym miejscu to koło przerwać, aby zrobić z niego linię i budować, budować, budować. Moim miejscem tworzenia jest utworzenie podkładów i torów, dzięki którym pociągi będą mogły się poruszać.  Zamknięcie kolei przez PKDWdR jest pomysłem na chwilę obecną najlepszym. Poziom nie podniesie się, jeśli finansowo dopuści się do jeszcze większego zatopienia podstaw, którymi są właśnie szyny.


Uznawany za guru marketingu Martin Lindstrom w przedmowie do książki Byuology pisze, że Polska jest niesamowicie chłonnym rynkiem, miedzy wierszami daje się wyczuć dlaczego. Otóż pisze on bardzo ładnie dobierając słowa - że kraj nasz ma potencjał i jest pełen nieszablonowo myślących ludzi. 


Od początku mojej kariery badacza zawsze korzystałem z aqnaliz dotyczących Polski, nie tylko dlatego, że to fascynujący kraj pełen niekonwencjonalnie myślących ludzi, ale przede wszystkim dlatego, że - jak sądzę - pokazuje on reszcie świata, w jak byłskawicznym tempie można się zaadaptować do rzeczywistości rządzonej przez marki.


Słowa guru marketingu, powinny być przynajmniej chwilową maksymą każdego z konduktorów polskiej koszykówki. Mamy potencjał, zaczerpnijmy jednak ze wzorców zachodnich, a adaptacja w naszym przypadku, to zamknięcie ligi i zbudowanie podwaliny finansowej, która będzie w przyszłości procentowała.


Zwracając uwagę Lindtrom podkreśla też, że szybko się uczymy - ja mam nadzieję tylko, że ten proces - nie tylko w kwestii marki i konsumpcjonizmu marki - jeszcze znacząco przyśpieszy. 

17:28, anfernee
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 lipca 2009

Karol Jediński z Pulsu Biznesu popełnił tekst o zbliżających się wielkimi krokami Mistrzostwami Europy mężczyzn.

Fragment na stronie Pulsu Biznesu.

W tekście podane są ciekawe informacje, takie jak choćby budżet hiszpańskiej federacji koszykarskiej, która rocznie ma do wydania 10 milionów Euro. Tyle samo, tyle, że złotówek ma do dyspozycji Roman Ludwiczuk i jego świta. Ba, budżet władz żwiązku koszykarskiego w Hiszpanii są większe niż budżet tak ogromnej imprezy jak Eurobasket - 36 milionów złotych. Z czego 23 dostarczyli przedstawiciele miast, w których Eurobasket będzie rozgrywany. Reszta, jak twierdzi Pani Katarzyna Kochaniak - będzie pochodziła ze sprzedaży biletów i od partnerów technicznych. 

Oczywiście jest kryzys, są spore problemy z pieniędzmi, ale pieniądze z biletów to powinien być zarobek, to powinny być dodatkowe pieniądze, a nie te łatające budżet. Podobnie jak kasa z koszulek, piłek, plakatów i wszystkiego innego, co będzie miało na sobie logo Eurobasketu. Na takich imprezach chyba da się zarobić. Sprzedaż praw wizerunkowych, sprzedaż praw telewizyjnych, komercjalizacja imprezy chyba nie jest niemożliwa. 

Przecież w artykule autor pisze:

Ostatni Eurobasket oglądało 170 milionów widzów na świecie. Okazuje się, że to za słaby magnes dla firm. W sumie prawa do transmisji Eurobasketu zakupi prawie 120 stacji telewizyjnych z całego świata. - pisze autor. 

Samych sponsorów jest ... trzech. Choć de facto jeden (Wirtualna Polska), bo pozostali dwaj to dostawcy - Prokom i Staropolanka.

Co ciekawsze koszykówka nie wypada też źle, no ok aż tak źle jak się wydaje. Wartość ekspozycji marek w koszykówce polskiej telewizji wynosi 5.4 miliona złotych - twierdzą specjaliści z firmy Pentagon Research - i jest to 6 pozycja na liście. Wyżej są piłka nożna, siatkówka mężczyzn, F1, siatkówka kobiet i żużel. Pierwsza na liście ukochana w kraju piłka kopana ma wartość blisko 52 milionów złotych.

Z tekstu płynie jednak jeszcze jedna bardzo smutna wiadomość. W kuluarach mówi się, że wspomóc Eurobasket mogą spółki skarbu państwa. Akurat tej praktyce jestem stanowczo przeciwny. 

Mnie martwi szcezgólnie to, że target w który celują organizatorzy z promocją imprezy to w większości ... kibice koszykówki. A przecież oni dobrze wiedzą kiedy taka uroczystość się odbędzie.

Niedobrze się dzieje, nie wiem czy to opieszałość organizatorów, czy rynek naprawdę jest obecnie odporny na wszelkiego rodzaju działania sponsoringowe, ale miejmy nadzieję, że Eurobasket będzie prezentował wysoki poziom - bo to jedyna obecnie szansa dla koszykówki w Polsce.

 

17:23, anfernee
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 lipca 2009

Nie, nie będzie mowy o paleniu trawki przez Jamesa, ani 'palantach' w jego książce. Poniżej filmik z jednego z campów Michaela Jordana.Bodaj z roku 2003.

 

Zniósł to z pokorą, ale komentarz Damona Wayanesa bezcenny. (Spisuję z pamięci)

MJ - any questions about it?

DW - how do you feel about that, that's what i want to ask?

MJ - about what?

DW - about that humilation

MJ - that's the game, you sometimes get dunked on, you get crossovered, it all happens.

DW - but at your own camp? Take that picture down, and put up Rogers right there.

13:38, anfernee
Link Komentarze (1) »
czwartek, 23 lipca 2009

Znowu wszyscy mnie wyprzedzili, znowu wszędzie filmik już był, wszędzie został przegadany. Ja jednak z innej strony o fenomenie ostatnich dni.

Mowa oczywiśćie o największym przecieku dzisiejszego dnia, wypłynięciu tajnego, ukrywanego i wielokrotnie zniszczonego poprzez magnetyczne taśmy w marketach filmiku gdzie skompromitowana została twarz, fryzura, postawa i każda cząstka Króla Nike - LeBrona Jamesa - i to na campie organizowanym przez jego wysokość.

Oto filmik. A to co myślę o całej sprawie poniżej.

Kompromitacja? Skąd. Wstyd? Skąd. Nawet niezbyt dokładnie widać nad kim jest wsad.

Mało kto wspomina o neisamowitym 'czuju' Nike do akcji promocyjnych. Firma zakładana przez Phila Knighta genialnie wywołała szum medialny. Za darmo. Zabrali kamerę, bezczelna korporacja tuszuje kompromitujące dla niej materiały, chowa przed szerszą publicznością rzeczy niewygodne i tak mocno dba o wizerunek swojej postaci numer jeden, że jest w stanie szarpać się z młokosem o kamarę za kilkaset dolarów i filmik wart... NIC.

Wartość filmu była zerowa, do momentu, aż ktoś z Nike nie chciał go skonfiskować. Zaraz po zajściu wszystkie serwisy sportowe w USA, wiele kolenych na świecie trąbiło o tuszowaniu. Nawałnica trwała kilka dni, słupki wspominek o Nike w mediach wzrosły, ciśnienie opadło, a korporacja dodała ognia - wypuszczając film. Tak oto bezwartościowy materiał nabrał na wartości.

Pamiętajmy słowa Jacka Trouta - wyróżnij się albo zgiń. Działa, prawda?

 

21:16, anfernee
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 lipca 2009

Kochający Sasę Filipovskiego kibice Turowa Zgorzelec, stojący za nim murem nawet w momencie kiedy ten bezpardonowo macha głową, będą mieli w Zgorzelcu swojego Sasę. Ale Obradovića.

- No to wyszli z tego gówna, które mieli obronną ręką - powiedział mi przed chwilą przez telefon znajomy.

W żaden inny bardziej trafny sposób nie można tego ująć.

Ponadto władze Turowa zamknęły wszystkim, w tym mi, usta tym transferem. Choć dalej mam swoje zdanie na temat wiedzy i kompetencji tej kadry, tak zakontraktowanie Obradovića robi wrażenie. Ciekawe kto uznanego zawodnika reprezentuje w Polsce. Bartek Sabina, czy Mateusz Jodłowski.

Pomijając układy i patrząc tylko na stronę sportową Turów chyba lepiej trafić nie mógł. Uznany trener, uznany zawodnik, mający rozeznanie w rynku i na pewno większą wiedzę i możliwości niż Andrej Urlep, Dragan Raca czy Silvano Poropat.

Słowa uznania i brawa. Może Turowowi uda się w końcu realnie powalczyć o detronizację Prokomu i zwojować coś w europejskich Pucharach. Może też, skoro za Urlepa - Obradović, to nazwisko Skibniewski (tak, wiem, że będzie grał w Czechach) zamieni się nagle w Willie Salomon? A Paweł Leończyk w Szymon Szewczyk?

20:17, anfernee
Link Komentarze (3) »

O wyczynie Szaszłyka pisali już MR&PWSport.pl i Z Czuba. W zasadzie nawet nie o tym co zrobił Szewczyk, tylko o tym co zrobili komentatorzy starając się wypowiedzieć jego imię i nazwisko. W zasadzie nie ma nic do dodania, orpócz wklejenia filmiku i wsłuchaniu się w komentarz. 

Podoba mi się szczególnie historyjka o Warszawie.

Teraz moja historyjka.

Pamiętam Szewca jak grał jeszcze w Polpharmie, pamiętam jak z Grzegorzem Mordzakiem rządzili w lidze i byli o krok od awansu. Potem były czasy gry Szewczyka w Albie Berlin, z którą grał w Eurolidze - nawet w grupie ze Śląskiem Wrocław. Spotkałem się z Szymonem Szewczykiem w Hali Ludowej podczas meczu grupowego i ucieszyło mnie to, że po kilku latach pamiętał. Przywitał się, porozmawialiśmy chwilę i powiedział:

- Popatrz na tych dwóch kibiców tam po drugiej stronie hali. Na tych co machaja. Dzisiaj w radiu ogłosiłem, że dwóch pierwszych kibiców, którzy podejdą do mnie jak przyjedziemy na halę, dostanie darmowe wejściówki. To właśnie ta dwójka.

Rozpromieniony, zadowolony. Po meczu przybity, bo jego Alba przegrała. Mi głupio było z nim rozmawiać, bo z jednej strony cieszyłem się, że wygrał Śląsk, a z drugiej, że ten fajny chłopak nie mógł cieszyć się zwycięstwem.

 

16:29, anfernee
Link Komentarze (1) »
wtorek, 21 lipca 2009

Kto ma największego fioła na punkcie statystyk? Amerykanie. Wariactwo cyferek w baseballu jest porażające, ale i w koszykówce fani słupków nie mogą narzekać.

Od lat czytuję i pisuję na na grupie dyskusyjnej pl.rec.sport.koszykowka. Nie ma chyba miejsca w poskim internecie koszykarskim (PiK :)), które byłoby bardziej zafascynowane cyferkologią graczy.

Na pytanie - najbardziej przeceniana kategoria statystyczna? - odpowiedź będzie jedna - średnia punktów. Dlaczego często jest traktowana jako wyznacznik wartości zawodnika? Bo najbardziej widoczna w grze, najbardziej wyłuszczana przez media i najbardziej efektowna. 

W statystykach pojawiały się przez lata kolejne kategorie. Oprócz sum i średnich, punktów, zbiórek, asyst, przechwytów i bloków pojawiły się skuteczności rzutów za trzy, za dwa, osobistych. Po co jednak o tych oczywistych oczywistościach? Przejdźmy do konkretów. 

Dzięki menagerom lig fantasy wprowadzono także takie zjawiska jak tendex (z tego co pamiętam liczono go w ligach z nba.com i sandbox.com) czy eval. Powstały ostatnio dodane oficjalnie statystyki +/-, które prostym algorytmem zliczają przydatność zawodnika dla drużyny. Ciekawe, ale wciąż proste. Tendex i eval bazowały na dodaniu statystyk 'pozytywnych' i odjęciu 'negatywnych'. Za prosto i za mało mówi.

Świat statystyk i cyferek w sporcie rozrósł się do niebotycznych rozmiarów. Fascynaci i siedzący głęboko w temacie mają rozeznanie jak mało kto. Felietonista ESPN John Hollinger stworzył swój własny wyznacznik wartości gracza - PER - czyli ranking produktywności zawodnikaw przeliczeniu na minuty. Dokładniejsze wyjaśnienie można znaleźć w serwisie ESPN.

Jest też Wins Produced (WP i WP48), kolejna matematyczna zagadka, która podobno jeszcze dosadniej określa wartość gracza. Więcej o WP można przeczytać na WagesOfWins. Autorzy (David Berri, Martin Schmidt i Stacey Brook) mają nawet zamiar napisać książkę, aby udostępnić swoje badania i analizy globalnie, a nie tylko prowadzić rozważania typowo akademickie. 

Kolejne W tym razem z S czyli WS - win shares, które pokazuje ile zwycięstw zostało 'wyprodukowanych' dzięki zawodnikowi. Uf.

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę? Moim zdaniem na TS%, eFG, USG% oraz TRB% (DRB% i ORB%), czy w końcu AS%. Wszystkie z procentami (oprócz TS%) pokazują jaki udział w możliwych zbiórkach/asystach drużyny brał zawodnik. USG% to udział w zagrywkach i ile ich czasu gracz wykorzystuje/zabiera. TS% natomiast to wskaźnik mówiący o 'prawdziwym procencie rzutów'. W 'rozliczeniu' uwzględnione są wszstkie procenty rzutów (za 2 3 i osobiste). eFG natomiast bierze pod uwagę wartość rzuconych punktów (rzut za trzy ma większe znaczenie niż ten za dwa). 

Polecam zapoznanie się i stosowanie niektórych, podnosi wiedzę o koszykówce o kolejne kilka poziomów i pozwala zupełnie inaczej spojrzeć na grę.

To tak w skrócie, jeśli ktoś chce zagłębić się w dane typowe dla księgowych, przeglądać słupki, wykresy i procenty podaję dwa przydatne linki: 

http://www.basketball-reference.com/ - super źródło z wieloma statystykami (nie ma wp i wp48) dla zawodników, drużyn. 

http://basketballvalue.com/index.php - znalezione ostatnio przez L'e-szczura z PRSK. Rozpisane play-by-play dla kilku ostatnich lat itp.

 

11:48, anfernee
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 lipca 2009

Rafał Stec napisał ostatnio bardzo ciekawy tekst zaczepiający temat naturalizacji. Jakby wyczuł pismo nosem, bo kilka dni później obywatelstwo dostał David Logan.

Mówi się od dłuższego czasu także o naturalizacji Thomasa Kelatiego, który poślubił Polkę. Były gracz Turowa Zgorzelec i Unicaji Malaga, nowy sezon zacznie w Olympiakosie Pireus. Kelati trafił świetnie, zrobił karierę i wydaje mi się, że w tym offseason biło się o niego wiele klubów w Europie. 

Jeśli chodzi o poziom sportowy, to lepiej mógł trafić tylko podpisując kontrakt z Panathinaikosem lub CSKA. Uznanie, za mądrze poprowadzoną karierę.

Kelati sam otwarcie mówi o tym, że chciałby dostać obywatelstwo, a tym samym mógłby występować w kadrze. Abstrahując od słusznych poniekad tez Rafała, uważam że przyznanie obywatelstwa Kelatiemu byłoby większym dobrem dla reprezentacji, niż gra Logana. 

Kelati jest wyższy, lepiej broni i jest lepiej wyszkolony niż Logan. Chodzi przede wszystkim o podstawy - to tak jak w przypadku Tima Duncana - technicznie Kelati jest niesamowity. Logan to gracz bazujący przede wszystkim na szybkości, skoczności, motoryce i niestety lubi grać z piłką w rękach. 

O graczu Prokomu napisał już wystarcająco dużo Michał Owczarek, więc polecam szczególnie kawałki o wzroście Logana i jego przetrzymywaniu piłki. Daje do myślenia także stwierdzenie, że Logan góruje nad kolegami z kadry - Pawłem Kikowskim i Wojciechem Szawarskim.

Jeden z nich to już zmierzch kariery, a drugi początek. Nad nimi Logan góruje, ale już rok temu w finale miał cięzki orzech do zgryzienia przeciwko Donatasowi Slaninie.

Nie twierdzę, że Logan w kadrze to zły ruch - wręcz przeciwnie jest to ruch, który lepi dziurę na pozycjach rzucającego i miejscami rozgrywającego.

Chcę jednak widzieć w kadrze Kelatiego, może i jak się da to nawet obok Logana. 

Zastanawiam się jednak mocno nad tym, jak i czy ta decyzja odbije się na polskiej koszykówce w przyszłości. Jeśli wprowadzi znaczącą różnicę i ewentualny sukces odniesiony podczas Eurobasketu będzie miał przełożenie na zainteresowanie to Logan stanie się moim ulubionym graczem.

Mam niestety wrażenie, że kadra z Loganem nie osiągnie za wiele i pozostaniemy w punkcie wyjścia. Naturalizacja ma być wzmocnieniem, uzupełnieniem składu - w Polsce jest. Szkoda tylko, że często musimy ratować się takimi czynnościami, inaczej nawet ciężko mówić o nadziejach. Przytaczając jeszcze słowa Michała:

Argument, że inni też tak robią jest dla mnie słaby. Uważam, że tam gdzie system szkolenia jest od A do Z (a przynajmniej do Y) porządnie zorganizowany, tam i poziom ligi jest wyższy, a kadra nie musi się uciekać do naturalizacji obcych. Ale to temat na osobną historię.

P.S. Logo z boku znalazłem na www.depressedfan.com. Użyte ono było też najprawdopodobniej w materiałach szkoleniowych Philadelphia Eagels. Pasuje jednak znakomicie do tytułu bloga. Poza tym w/g dictionary.com słowo defence oznacza he practice or art of defending oneself or one's goal against attack, as in fencing, boxing, soccer, or football.

 

11:27, anfernee
Link Komentarze (4) »
niedziela, 19 lipca 2009

Z miłości do gry

Znalezione na http://www.demotywatory.pl

22:03, anfernee
Link Dodaj komentarz »

Najpierw link - artykuł o manifestacji mającej na celu zwrócenie uwagi w stronę inicjatywy o reaktywacji Śląska Wrocław na Sport.pl.

Marcin Gortat na campie we Wrocławiu powiedział, że popiera inicjatywę Śląsk Reaktywacja. Dzięki temu zaczęła się lawina medialna. W ilu mediach materiał z wypowiedzią Gortata się ukazał? W wielu, spis niektórych zamieszczony jest na www.slask-reaktywacja.pl.

Manifestacja już się odbyła, 500 osób na wrocławskim rynku to całkiem sporo jak na aurę, która nawiedziła stolicę Dolnego Śląska. Oberwanie chmury nastąpiło na kilka minut przed wyznaczonym o godzinie 18 spotkaniu. 

- Gdyby była inna pogoda, to myślę, że z 2-3 tysiące byłoby spokojnie - powiedział mi jeden z organizatorów. 

Ponownie pochwalę ruchy byłych koszykarzy Śląska. Tych najbardziej związanych emocjonalnie z tym klubem. Na Rynku pojawili się Adam Wójcik, Maciej Zieliński, Kamil Chanas, Marcin Stefański, Radosław Hyży, Artur Mielczarek, Tomasz Prostak, Andrzej Adamek, Jerzy Binkowski. 

Sporo i oklaski za zaangażowanie. Cieszy też zainteresowanie ze strony celebrytów nie związanych ze sportem - Eugeniusz Dębski, Izabela Skrybant-Dziewiątkowska, czy Jarosław Kuźniarz. 

11:28, anfernee
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
Subskrybuj RSS