środa, 14 marca 2012

Był tu kiedyś taki post, który pokazywał jaka marka obuwia zdominowała NBA. Zapewne domyślacie się, kto wiódł prym. Nike, potem był Adidas i Jordan. Następnie wszystko inne.

Na własną rękę, własnymi siłami, własnym telefonem, postanowiłem sprawdzić jak ta tendencja ma się do rynku w Polsce.

W Tauron Basket Lidze jest czternaście zespołów, w każdym z nich w meczowej dwunastce jest ... (brawo) dwunastu koszykarzy. Daje to 168 zawodników czyli minimum 168 par obuwia. No nie, bo 167, nie wiedzieć dlaczego, ale właśnie tylu graczy sprawdzono (ten brakujący powinien być w Koszalinie).

Mini-badanie zostało przeprowadzone dzięki pomocy i współpracy pracowników klubów, bez których zadanie byłoby niezwykle utrudnione. Za co serdecznie dziękuję wszystkim tym, którzy ochoczo ruszyli do oglądania butów zawodników. Miałem nieco problemów z Asseco Prokomem Gdynia, gdyż mistrzów Polski widziałem tylko w telewizji, więc założyłem, że skoro partnerem technicznym klubu jest Nike, to wszyscy zawodnicy tego zespołu mają na nogach buty właśnie tej firmy. Jeśli ktoś na nogach zawodników Asseco zauważy nieco inne obuwie niż Nike, to poproszę o informację.

Ah, końcowa data badania to ostatnie kolejki sezonu zasadniczego. Pamiętajcie, że niektórzy gracze czasem wkładają na nogi inne buty, choć całe szczęście najczęściej zmieniają model, nie markę (choć zdarzają się i tacy).

Do rzeczy. Kto w czym gra i ile tego jest?

Statystyki zdominował. Stop, źle. Rywali zdemolowało Nike. Co pewnie nie zaskakuje nikogo. Ze 167 zawodników 144 nosi obuwie tej właśnie firmy. Modele najróżniejsze, ale dominują Kobe VI i Kobe VII. Dołączając do tego 14 par Jordanów, które można zauważyć choćby na stopach George Reese'a, Roberta Skibniewskiego, Waltera Hodge'a czy Łukasza Wiśniewskiego, mamy w sumie 158 ze 167 par obuwia, pochodzących ze stajni Nike.

Tylko ośmiu graczy wybiega na parkiet w obuwiu Adidasa. Kilku z nich zmieniało obuwie pomiędzy Nike i właśnie Adidasem - jak choćby Jakub Koelner, Kamil Chanas czy kilku innych graczy Zastalu, którzy Adidasy ProModele (o ile dobrze pamiętam) otrzymali od Gani Lawala, gdy ten wrócił do USA.

Szukacie ostatniej, pozostałej w wyliczance pary? Podpowiedź - tą markę obuwia przywdziewa Brandon Jennings. Tak moi mili, jeden z koszykarzy TBL gra w butach Under Armour.

Największa różnorodność jest w Koszalinie, gdzie spotkać możemy wszystkie cztery marki obecne w zestawieniu. Koszalinianie to także zespół, w którym najmniejsza liczba zawodników wkłada na mecz Łyżwy. Tylko pięciu. 

Już po zakończeniu badania, na nogach graczy zachodziły też drobne zmiany, aczkolwiek nie zamieszczam ich w zestawieniu. Dotyczyły jednak one tylko migracji pomiędzy brandem Jordan, a Nike. Te najbardziej drastyczne ruchy to, tak jak już wspomniałem Adidas - Nike w przypadku graczy Zastalu i Kuby Koelnera.

NBA, kadra USA, teraz Polska. Czyżby w koszykówce istniał monopol i nie są w stanie zmienić tego nawet takie gwiazdy jak Derrick Rose i Dwight Howard?

P.S. Obiecuję niedługo trochę więcej czasu poświęcić blogowi.

08:04, anfernee , PLK
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 05 marca 2012

Tylko sześć punktów brakuje Adamowi Wójcikowi do przekroczenia bariery 10 tysięcy punktów zdobytych na parkietach ekstraklasy.

Najbliższa szansa nadarzy się już w środę siódmego marca, kiedy Śląsk Wójcika zagra na własnym parkiecie z PBG Basketem Poznań.

Difens ma dla Was, miłośników koszykówki, sympatyków talentu popularnego Oławy i fanów ekstraklasowego Śląska, trzy podwójne wejściówki na to spotkanie.

Jedyne co musicie zrobić by je otrzymać to odpowiedzieć na poniższe pytanie.

W jakim klubie swoją karierę rozpoczynał bohater ostatnich tygodni w PLK - Adam Wójcik?

Poprawne odpowiedzi przesyłajcie na mail anfernee(at)gazeta.pl. Wygrywają trzy pierwsze osoby, które udzielą dobrej odpowiedzi. 

W mailu proszę podać imię i nazwisko.

Podpowiedzi nie będzie, bo zagadka jest niezwykle prosta.

Do dzieła :) 

EDIT: WEJŚCIÓWKI ROZDANE. ODBIÓR W HALI ORBITA, PRZY WEJŚCIU DLA MEDIÓW. Dzięki :)

09:33, anfernee , PLK
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 marca 2012

Kultura, styl życia innowacyjne produkty, które łączą sport z technologią tworząc platformy społeczne. Tak teraz wygląda Nike, firma której korzenie to bieganie. Ale co dalej?

Pokaż mi przepis na to, jak oderwać nastolatka od komputera, gier wideo, kolejnego bezmóżgiego serialu, albo kawałka pizzy, a powiem ci jak wielką i skuteczną firmą jesteś. Nike, lider produkcji odzieży sportowej zapewne nie przyzna się nigdy do zastosowania właśnie tej parafrazy w swoich strategiach komunikacyjnych, marketingowych i biznesowych lub co pewniejsze, w ogóle nikt nigdy w firmie tak nie pomyślał, ale nie zmienia to faktu, że gigant z Oregonu swoimi produktami i pomysłami, robi dokładnie to. Zmusza ludzi do wyjścia z domu.

- Obserwujemy trendy na rynku cyfrowym, żyjemy w tym świecie i zapewniamy konsumentom produkty pozwalające zapewnić bogatsze przeżycia i doznania niż tradycyjne ich używanie. Jedną z rzeczy, w które wierzymy jest to, że możemy być miejscem zapewniającym atletom - zarówno amatorom jak i zawodowcom - rozwój. Sprawić, że staną się jeszcze lepsi. Jeżeli sportowcom da się produkt, który pokazuje dokładnie co robią, jeśli wszystkie ich działania będą mierzone, to wtedy można poprawić ich wydajność, mankamenty, czyli po prostu doprowadzić do tego, że będą lepszymi sportowcami, lepszymi graczami - mówi Charlie Denson, wiceprezes Nike.

Ta obserwacja zaowocowała pojawieniem się na rynku kilka lat temu Nike+. Seria stała się flagowym produktem korporacji z Oregonu. Założenie jest proste i naprawdę niewiele osób może powiedzieć, że nie wie o co chodzi w Nike+. A sprawa jest banalna - biegamy, specjalny sensor zbiera informacje o pokonanej trasie, miejscu biegu itp. Następnie zebrane dane wysyłane są do naszego profilu na specjalnej stronie społeczności biegowej Nike, gdzie możemy porównać nasze czasy z innymi, zmierzyć się w tak zwanych celach i rywalizować np. z innymi miastami, w tym, które przebiegnie więcej kilometrów w określonym czasie, lub też czy więcej przebiegną mężczyźni czy kobiety. (Wiele osób pamięta pewnie reklamę z Tony Parkerem, koszykarzem San Antonio Spurs oraz jego byłą już żoną, Evą Longorią, gdzie para nawzajem chowała sobie buty).

Kilka dni temu w Nowym Jorku Mark Parker, prezes firmy wraz z całą rzeszą swoich kolegów, przedstawił kolejny krok rozwoju Nike+. Buty treningowe i koszykarskie z kilkoma sensorami. Założenie? To samo, pozbierajmy dane z wyskoku, szybkości biegu, nacisku, przyśpieszenia i zróbmy z nimi to, co w obecnych czasach robią najwięksi i co interesuje opisanych wcześniej nastolatków - wsadźmy te dane do portalu społecznościowego, tak aby można było rywalizować i chwalić się swoimi osiągnięciami.

Koncepcja Nike nie wymaga wielkich wyjaśnień. Firma pozbierała swoje doświadczenia sportowe, połączyła je z obecnymi na rynku trendami i zainteresowaniami i przeniosła sport w zupełnie inny wymiar, w wymiar społeczny, nadając mu ponownie tego samego charakteru i polotu, który funkcjonował w latach 70, 80 i 90, kiedy na świecie można było obserwować wielki bum na jogging i aerobik. A wszystko to dzięki kilku sensorom i prostemu pomysłowi połączenia elektroniki z kawałkami gumy.

Co o swoim pomyśle mówią w centrali firmy? Na pewno nie narzekają. Są natomiast excited, bo to słowo pada najczęściej z ust zarówno najwyższych władz, projektantów jak i sportowców mających kontrakty z marką. Z radością podkreślane jest także to, że system proponowany przez Nike, to dla sportowców amatorów potężny motywator.

W Polsce ta motywacja może funkcjonować choćby w oparciu o zasadę - nie, mój sąsiad nie może przebiec więcej kilometrów niż ja, już ja mu pokażę!

Najpierw styl i kultura.

Nike metkuje świat, gdyby mogła, swoim wyznawcom i klientom nabijała by na głowie stempel z logo firmy - takimi mniej więcej słowami korporację opisywała w książce No Logo, Naomi Klein.

Bez względu na to, czy ktoś popiera praktyki Nike czy nie, nie może zaprzeczyć, że dla wielu osób firma wytworzyła styl życia i kultury opartej przede wszystkim na obuwiu sportowym.

W historii Nike da się dopatrzyć kilkunastu, jak nie kilkudziesięciu momentów mających znaczący wpływ na rynek sportowy. Zarówno pod względem technologicznym jak i w kwestii odciśnięcia swojego piętna na kulturze i stylu życia. Te dwa ostatnie elementy widać wyraźnie przede wszystkim na rynku obuwia koszykarskiego, czy serii Air Max, czyli byłych butów biegowych. Tak samo jest z modelem Nike Dunk, czyli niegdyś butami do koszykówki, a teraz po prostu obuwiem modnym, kolorowym i pasującym do każdego rodzaju jeansów.

- Wszystko zaczyna się od samej gry. To tam jest początek, to tam rywalizują zawodnicy. My zasłużyliśmy na swoją reputację dostarczając im produkty najwyższej jakości pod każdym względem. Gracze, którzy biegają w naszym obuwiu po parkietach, sami z siebie włączyli je w swój styl bycia i życia. To formuła, którą od zawsze wykorzystujemy w budowaniu naszych strategii biznesowych. Dostarczamy produkty najwyższej jakości, a zadowolenie z nich pozwala doprowadzić do tego, że nagle wśród butów wytwarza się swojego rodzaju kult - mówi Charlie Denson, wiceprezes Nike.

Taki kult powstał choćby w obszarze Air Max z serii 90, które jeszcze kilkanaście lat temu były innowacyjnymi butami biegowymi posiadającymi specjalne poduszki powietrzne odpowiadające za zwiększony komfort. Obecnie jest to jeden z najlepiej rozpoznawalnych i najlepiej sprzedających się modeli butów Nike. Niezwykle wygodne i niezwykle modne dostępne są także w Polsce i oprócz sklepów Nike, można je zobaczyć na nogach ogromnej ilości ludzi w wieku od lat 10 do 30.

Ale dowodem na to, że Nike tworzy styl mogą być choćby reklamy firmy, w których często nie widać samego produktu, lub nie jest on eksponowany tak jak w tradycyjnej reklamie choćby proszku do prania, a da się bez problemu zauważyć osobę uprawiającą sport. W materiałach od Nike gwiazdą jest nie tylko topowy sportowiec, ale także sama dyscyplina. Specjaliści zajmujący się na co dzień zagadnieniami reklamowymi oceniali koncepcje Nike jako promujące właśnie styl życia, a nie sam produkt.

Wróćmy do innowacji.

Oprócz Nike+ w butach biegowych i rozbudowania koncepcji na produkty koszykarskie i treningowe, w Nike powstało wiele rozwiązań praktycznie niezauważalnych dla zwykłego człowieka. Wiele nowinek technologicznych i innowacji można zaobserwować w butach marki Jordan, do których wprowadzano najrozmaitsze sposoby mocowania sznurowadeł, nowoczesne systemy poduszek powietrznych mające dawać komfort podczas biegania czy skakania, a nawet specjalne wzmocnienia węglowe dodające stabilizacji.

Jedną z największych innowacji, uznaną w ostatnich latach za najważniejszą i mającą spory wpływ na obecny kształt rynku obuwia biegowego, było pojawienie się na rynku butów z serii Free (mające dawać poczucie biegania boso). Początkowo sceptycznie nastawieni do koncepcji Nike biegacze, z czasem przekonali się do biegania w obuwiu mającym niższą podeszwę i głośno mówią o tym, że nie mają zamiaru wracać do tradycyjnych butów.

Tych niezauważalnych elementów, o których Nike zawsze mówi, ale nikt nie przywiązuje do nich uwagi jest naprawdę wiele. Przykładem może tu być choćby ciągła praca nad zmniejszeniem ciężaru strojów koszykarskich, włożeniem do nich specjalnego materiału przy otworze na głowę, dzięki któremu koszykarze mogą otrzeć pot z twarzy, a ten nie podrażnia skóry. Innym jest choćby strój do biegania, który ma być bardziej opływowy niż poprzednie modele, a zawodowcom pomóc biegać nawet o kilka setnych sekundy szybciej.

Co dalej?

Takie pytanie otrzymał Charlie Denson, wiceprezes Nike po wyliczance nowych produktów, które gigant prezentował kilkanaście dni temu.

- W tym momencie skupiamy się na tym co będzie działo się w lecie i chwilę przed nim. Mamy Mistrzostwa Europy w piłce nożnej, mamy Olimpiadę i jesteśmy bardzo podekscytowani tymi imprezami, tym że najwięksi i najlepsi piłkarze będą występowali w naszym najnowszym obuwiu. Igrzyska natomiast, to największa impreza sportowa na świecie, więc temu eventowi towarzyszy równie wielka, o ile nie większa ekscytacja. W tym wydarzeniu nasi sportowcy wystąpią w produktach, które w lutym prezentowaliśmy w Nowym Jorku. W Nike Hyperdunk+, czyli nowym modelu koszykarskim, zagra m.in. LeBron James. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego jak nasze innowacje zostały odebrane podczas prezentacji i już nie możemy doczekać się lata, kiedy atleci zaczną biegać w nich po stadionach i buty oraz inne produkty trafią na sklepowe półki - tłumaczy Denson.

Denson, odpowiedzialny za strategie biznesowe w Nike, nie chce choćby nieco odsłonić kurtyny tajemniczości. Zalotnie i szczerze uśmiecha się tylko, dając jednocześnie do zrozumienia, że w firmie już pracują nad kolejnymi zmianami i usprawnieniami.

W końcu buty z serii FlyKnite, stworzone ze specjalnych nitek i najlżejsze obuwie biegowe na świecie, tworzono cztery lata. 


10:56, anfernee , Inne
Link Dodaj komentarz »
Subskrybuj RSS