poniedziałek, 31 grudnia 2012

Ten rok należał do nas! W 2012 roku zdobyliśmy Puchar Polskiego Związku Koszykówki, awansowaliśmy do I ligi, a w niej zaliczyliśmy serię 14 zwycięstw z rzędu, którą mamy zamiar kontynuować w 2013 roku! Oto wszystko, czym żyliśmy wraz z wami w mijającym roku - piszą w materiale prasowym przedstawiciele Śląska Wrocław.

Nie sposób się nie zgodzić, bo koszykarsko, tak jak w koszykówce globalnie 2012 był rokiem LeBrona Jamesa, tak na nieco mniejszym podwórku -  Dolnym Śląsku - ostatnie dwanaścice miesięcy należało do wrocławian. Osobiście bardzo cieszę się, że Śląsk spowodował, że zacząłem ponownie wierzyć w wielką koszykówkę na zachodzie Polski. Oby za kilka miesięcy wrocławianie mogli cieszyć się z kolejnego awansu, a do Tauron Basket Ligi powrócił ten odwieczny i wielki dla wszystkich rywal.

Bo marząc - ah, co to będzie za przyjemność patrzeć w terminarz i widzieć w nim takie oto zestawienia par: Prokom - Śląsk, Anwil - Śląsk, Turów - Śląsk, Trefl - Śląsk. Albo np. w jednej kolejce: Prokom - Ślask, Anwil - Turów, Trefl - Zastal. MIÓD!

A Śląsk na zakończenie ich roku, wypuścił ciekawe podsumowanie.

Materiał zrealizowali Anna Radomska, Anna Zawal, Tomasz Kopański, Michał Banaś, Grzegorz Maj, Dawid Pala. 

12:35, anfernee , Inne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 grudnia 2012

Nagrywanie filmików z kolendami i innego rodzaju piosenkami świątecznymi jest bardzo trendi. Swoje nagrywają koszykarze, piłkarze, a także futboliści amerykańscy.

Tym razem wesołych świąt życzą Devils Wrocław i grupa cherleaders Wenus. 

Wesołych świąt także ode mnie :-)

09:31, anfernee , Inne
Link Komentarze (1) »
sobota, 22 grudnia 2012

Zaledwie kilkadziesiąt godzin temu premierę miały Jordan XI Bred. Na warszawskim otwarciu, które Kicks Store i Michał Beta zorganizowali w typowo amerykańskim stylu był Łukasz Cegliński. Hamburgery, piwo, grzane wino, hip-hop. Zresztą przeczytajcie jego relację w Sport.pl

Bardzo żałuję, że mieszkam około 400 kilometrów od stolicy Polski, bo też z chęcią spędziłbym kilkanaście godzin na mrozie i podotykał nowego wypustu (możemy tak mówić/pisać?) od Jordan brand. Nie było mi to dane 21 grudnia, ale już po świętach, kiedy buciki do mnie dotrą, zapewne będę cieszył się niczym dzieci siadając na święta przed telewizorem, w którym właśnie rozpoczyna się coroczny seans Kevina.

Tymczasem dzięki świątecznemu zwolnieniu czasu, mam chwilę, żeby napisać kilka zdań o ... dziesiątej edycji snikersów LeBrona Jamesa - także czarno-czerwonej, takiej jak XI Bred. I to w wersji Nike+. Czyli tej, która mierzy jak intensywnie biegamy, jak szybko biegamy czy jak wysoko skaczemy.

Wprowadzony na przełomie lutego i marca system Nike Plus do butów treningowych czy koszykarskich to analogiczny odpowiednik tego, co daje nam czujnik do biegania w bucie zwany kiedyś Nike Run+.

O ile o systeme do biegania mówiło się sporo i dokupowało do niego osobne czuniki, bransoletki etc - i wcale nie było to dziwne - tak otwieranie pudełka z LeBronami było conajmniej ciekawe. Nigdy bowiem nie przytrafiło mi się, żeby po otwarciu nie wiedzieć co jest ciekawsze - czy samo obuwie, czy elektronika, którą do niego dołożono.

Jak już domyśliłem się, że same czujniki nic nie dadzą wziąłem w ręke także czerwono-czarne obuwie. W porównaniu do Run+, do buta koszykarskiego wkładamy 2,5 raza większy czujnik i możemy cieszyć się z kilku dodatków, o których wspomniałem wcześniej. W pudełku z LeBronami znajdują się dwa czujniki z bardzo prostą instrukcją zainstalowania i sparowania ich z telefonem - sam proces trwa zaledwie kilka minut.

W przypadku iPhone'a 4 potrzebujemy podłączyć do telefonu mały odbiornik, gdy chcemy używać 4S (i zapewne 5) taki dodatkowy dziwoląg nie jest potrzebny. Nie wiem niestety jak wygląda sytuacja w przypadku telefonów z Androidem, bo takiego pod ręką nie posiadam.

Po pierwszym podłączeniu systemu ... będziecie zapewne jak ja skakali po domu niczym małe trampolinki i sprawdzali jak wysoko tym razem udało się oderwać nogi od podłogi. Ten proces bicia rekordów trwa około 12-15 minut i jest podniecający niczym zdjęcia Megan Fox z Transformersów.

A co o bucie? Wygląda na szorstki, twardy - nawet trochę nieprzyjemny. Jak jednak mawiał mój profesor na studiach - skąd tylko patrząc możesz wiedzieć, że to krzesło jest niewygodne? - tak i z LeBronami X jest podobnie, bo pozory mylą. Buty są przyjemne w dotyku, wykonane z bardzo miękkich materiałów (do tego solidnych).

Po kilkunastu podskokach, szybkim truchcie stwierdzam, że LeBron X+ to but przeznaczony raczej dla graczy siłowych, masywnych, takich w typie LeBrona. Niscy, którzy potrzebują większych szybkości przy zmianie kierunku biegu, zwrotności, mogą nie być do końca zadowoleni. Ci, którzy wysoko skaczą, pewnie jednak nie będą narzekać - choć zastanawia mnie kwestia systemu Air na całej podeszwie - czy będzie powodem podkręconych kostek? Bo lądując na 'kantach' podeszw, buty mocno się wyginają. Amortyzacja jest całkiem przyjemna, ale osobiście mając problemy z podkręcaniem stawów (tak, za duża masa) zastanawia mnie czy w tym obuwiu wspomniany kłopot będzie miał miejsce.

Wady? Jak na moje oko cena - blisko 300 dolarów to bardzo dużo jak za buty do koszykówki. Kolejna to pytanie - jak długo wytrzymają czujniki i ile będą kosztowały zamienniki? W systemie biegającym było to około 100 złotych. Tutaj na pewno będzie drożej, bo potrzebujemy nie jednego, a dwa czujniki. Reasumując - kwestie finansowe w Polsce spowodują, że wielu raczej zdecyduje się na wersję bez systemu Nike+.

Podsumowując - sama zabawa przy skakaniu i sprawdzaniu rekordów jest bardzo fajna. Buty są z najwyższej półki jakościowej, na nodze leżą dobrze i nie obcierają w żadnym miejscu.

Ciekawią mnie dwie rzeczy. Kiedy ktoś wykorzysta Nike+ w treningu i meczach i będzie umiał połączyć dane z sensorów tak, aby ocenić graczy. Drugim znakiem zapytania jest - kiedy amatorzy zaczną ten system traktować jak kolejną fajną zabawkę i w domach zacznie sie namiętne skakanie i bicie rekordów podczas przyjacielskich nasiadówek. 

P.S. A tymczasem, dokładnie w moje imieniny wychodzą Xmas edition - Kobe VII, KD5 i LeBron X. 


15:58, anfernee , Inne
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 grudnia 2012

Turów i Śląsk zagrają razem, ale nie przeciwko sobie, we wrocławskiej Orbicie. Dwa czołowe zespoły opowiednio Tauron Basket Ligi i zaplecza ekstraklasy.

Nie ma szans, żeby w tym momencie jakikolwiek zespół w pierwszej lidze mógł zagrozić Śląskowi Wrocław. Absolutnie, kategorycznie nie ma teraz na to szans. Śląsk pewnie - choć wcale nie buńczucznie - kroczy do upragnionego awansu i powrotu na salony.

Najgroźniejsi rywale po porażkach ze Śląskiem zastanawiają się jak wzmocnić swoje szeregi tak aby móc stanąć do wyrównanej walki. Niektórzy (bo podobno AZS Kutno i Stal Ostrów) dzwonią już do WKK Wrocław i chcą z klubu wyciągnąć m.in. Bartosza Diduszko.

Czy to wzmocnienie coś da? Na pewno dostarczy jakości, ale czy będzie to tak duża jakość aby ktokolwiek z czołówki, kto pozyska młodszego z braci Didi mógł zagrozić wrocławianom? Patrząc na to jak funkcjonuje Śląsk szczerze wątpię.

Dlaczego? Bo wrocławianie to zespół, który jest bardzo silny ... w każdym możliwym miejscu. Ma świetnych wysokich, którzy potrafią zdominować każdy zespół w lidze. Bo jak inaczej nazwać taki zestaw jak Krzysztof Sulima, Radosław Hyży, Michał Gabiński i silny, waleczny Łukasz Diduszko? Ma znakomitych rozgrywających, którzy jak trzeba to zdobędą punkty, albo usuną się w cień, aby strzelcy - Adrian Mroczek-Truskowski, Paweł Kikowski - mogli zasypać gradem pocisków kosz przeciwnika. Ma również świetnych zawodników zadaniowych - Norberta Kulona, Pawła Bochenkiewicza czy Tomasza Prostaka, którzy dają z ławki bardzo dużo energii. Ma też duet trenerski, który nie pozwala drużynie się rozluźnić.Po tym jak wrocławianie mieli problemy w jednym z meczów wyjazdowych w przerwie pomiędzy drugą i trzecią kwartą spędzili w szatni zaledwie 180 sekund. Tyle wystarczyło, aby Jankowski i Chudeusz wpompowali ducha walki w swój zespół. Jak to się skończyło? Tak jak Śląsk do tego przyzwyczaił - +30.

Co więcej, czasami te trzydzieści punktów przewagi zostało powiększane przez graczy drugiego, ba nawet trzeciego planu. Wspomniani zadaniowcy wchodzili na parkiet i powiększali przewagę w koncówkach spotkań. Śląsk walczy, bije się od pierwszych minut i jak podkreślają liderzy tej drużyny - Hyży i Mroczek-Truskowski - pierwsza piątka wchodzi na parkiet po to, żeby wypracować kilkunastopunktową przewagę, a następnie oddać pole do popisu kolegom, aby ci dopełnili zniszczenia przeciwnika.

Jak to wychodzi? Pisałem kilka razy na Twitterze: ze Stalą Ostrów +17, z MKS Dąbrową Górniczą + 32, z AZS Kutno +41.

I szkoda, że w Orbicie nie zmierzą się Śląsk z Turowem. Może za rok w finale? :-) O tym drugim zespole więcej napiszę na początku tygodnia. Gracze z Wrocławia bardzo chcą bowiem potyczki z zespołem Tauron Basket Ligi. Chcą, bo chcą się sprawdzić, chcą udowodnić samym sobie, że mogą wygrywać z tymi teoretycznie lepszymi.

Całe szczęście, że w Intermarche Basket Cup, już niedługo Śląsk może trafić nawet na Anwil Włocławek i w meczu odwiecznych rywali udowodnić swoją wartość. A my będziemy mogli przekonać się w jakim miejscu i jak naprawdę silny jest ten zespół.

Zanim to jednak nastąpi, we Wrocławiu czeka nas koszykarska niedziela. O 14 w Orbicie Śląsk kontra AZS Radex Szczecin, a następnie Turów zagra z olbrzymią koszykarską marką - Unicsem Kazań. 

 

P.S. Jakby ktoś przegapił, w międzyczasie we Wrocławiu odbyła się konferencja zapowiadająca polsko-czeski mecz gwiazd. Popatrzcie na filmik.

Jak ważne to wydarzenie jest na Dolnym Śląsku niech świadczy fakt, że sam marszałek województwa - Rafał Jurkowlaniec - zaangażował się w jego promocję (

11:33, anfernee
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 grudnia 2012

W ostatnim czasie producenci koszykarscy zasypali nas wypustami - to retro, to nowych modeli. Pojawiły się Jordan 4 Bred, pojawiły się KD5, ale przede wszystkim światło dzienne padło ostatnio na Kobe VIII i wczoraj w nocy na nowiusieńkie Jordany XX8.

Te dwie ostatnie nowości przypominają mi rywalizację, najpewniej już przez wielu zapomnianą.

Zobaczcie więc.

A teraz, gdybyście mieli kupić buty do koszykówki, to które byście wybrali?

Dwudzisty ósmy już but z serii Jordan będzie dostępny na rynku od 15 lutego 2013 roku i jest ... nieco kosmiczny. Mi osobiście przypomina Nike Glove, w których grał Gary Payton. 

 

Z podniesioną 'skarpetą' nie są zbyt atrakcyjne, ale z rozłożoną, robią piorunujące wrażenie.

A Kobe VII? Prawie klasycznie nie różnią się bardzo od modelu sprzed ośmiu lat, roku czy czterech. Zmiany w wyglądzie są kosmetyczne, ale zapewne ze względu na wygodę znajdą wielu, wielu, wielu sympatyków. W samym PLK tych butów w ostatnim czasie było tak dużo, jak klepek w parkiecie. 

Które z tych butów wybieracie?

09:35, anfernee , Inne
Link Komentarze (6) »
Subskrybuj RSS