piątek, 31 grudnia 2010

Rok minął niepostrzeżenie, pamiętam jakby to było chwilę temu, gdy wraz z Michałem Owczarkiem, Łukaszem Ceglińskim, Jakubem Wojczyńskim, Maćkiem Kwiatkowskim i Michałem Rodziewiczem pisaliśmy pierwszą i do tej pory jedyną edycję Blogerów spod kosza. Dyskutowaliśmy wtedy o Marcinie Gortacie, kadrze i Muli Katzurinie, dominacji Prokomu w PLK i ogólnie o NBA.

Tegorocznej edycji BSP jak się zapewne domyśliliście, niestety nie będzie. I nie, nie przeszliśmy na emeryturę, najzwyczajniej nie mogliśmy zorganizować się w celu pisania bardzo czasochłonnego cyklu, ze względu na natłok obowiązków. BSP nie znika, BSP żyje w nas wszystkich i zapewne kiedyś zdejmiemy buty z kołka. W tym momencie pozostaje zadowolić się telegraficznym skrótem roku, który poniżej.

Jeśli ktoś ma ochotę, proszę włączyć się na swoim blogu, w komentarzach w dyskusję. A o czym dyskutowalibyśmy w tym roku?

Na pewno ponownie o Marcinie Gortacie, sile pociągowej koszykówki w Polsce. O tym co działo się podczas eliminacji EuroBasketu 2011, jak Marcin został zniszczony przez Zazę Pachulię, miał słabsze mecze, ale w końcu przestał mówić i wcielił się w rolę podpory pod koszem. O tym jak ciągle był za plecami Dwighta Howarda i w końcu w ostatnich kilkunastu dniach wyrwał się spod tego ciężaru znajdując przestrzeń na pustyniach w Arizonie. Zmiana otoczenia na pewno była i będzie dla Marcina pozytywna, ale nie spodziewajmy się, że Suns będą wygrywali. Nie będą, ale Gortat będzie grał, niestety coś za coś.

Wytłuszczony byłby zapewne także temat eliminacji do EuroBasketu, porażki z kelnerami z Portugalii, kompromitacji w Bułgarii, spoliczkowania w Belgii i ogromnej nagonki na Igora Griszczuka, który nie spełnił oczekiwań, kadra pod jego rządami grała słabo i … Zresztą wszyscy wiecie jak było.

Przy okazji EuroBasketu na powierzchni pojawiłby się także temat zielonego stolika i awansu kadry na Litwę, pomimo przegranych eliminacji i oczywiście (ex)Prezesa Polskiej Koszykówki Romana Ludwiczuka. Tutaj cała masa tematów do wyboru - poczynając od bloga prowadzonego przez okres samych sukcesów (czyli krótko), przez aferę z Prokomem, wybory w PZKosz, aż po ostatnie wydarzenia wałbrzyskie.

Płynne przejście do Prokomu i ProkomGate, która zaraz po Mistrzostwach Świata wstrząsnęła koszykarską Polską. Może to za dużo powiedziane, ale kwestia występów Prokomu w lidze była tak potężna, że nie bały się o niej wspominać najważniejsze media w tym kraju, a obruszeni byli nawet fani piłki nożnej. Prokom to nie same porażki i przytyki, bo kilka miesięcy wcześniej gracze APG znaleźli się w programie Dzień Dobry TVN, który zawodników zaprosił ze względu na odniesiony w Eurolidze sukces i awans aż do fazy Elite 8, gdzie Prokom dzielnie kąsał tytana i potentata na koszykarskim rynku - Olympiakos Pireus.

Sporo gorzej było w drugiej części sezonu, która przekreśliła szanse Prokomu na otrzymanie nagrody w moim prestiżowym, jednoosobowym konkursie na sukces (i inne) roku. Ten już niedługo na łamach Gazety Wyborczej Wrocław.

W kategorii sukcesu nie może oczywiście zabraknąć kadry U17, która szturmem zdobyła Europę, bezpardonowo potraktowała Litwę, bestialsko zachowała się wobec Serbii i padła tylko przed graczami USA. Sukces na miarę oczekiwań? Na pewno nie, ale sam srebrny medal MŚ, to przecież coś, czego nigdy w koszykówce nie osiągnęliśmy. Zgadzam się, też z tym że prawdziwym sukcesem będzie to, jak gracze kadry srebrnych chłopaczków Jerzego Szambelana zaistnieją na poważnie w dorosłej koszykówce. W chwili obecnej cieszyć należy się jednak z tego co robią, co osiągnęli, czekać i mieć nadzieję na więcej takich spektakularnych sukcesów jak srebrny medal, zaproszenie na campy NBA etc.

Co jeszcze? Potyczki w Mistrzostwach Świata, mecz roku Argentyna - Brazylia, cudowny mecz Brazyli z USA, defensywna kadra Mike’a Krzyżewskiego, która wygrywała dzięki niesamowitemu atletyzmowi wśród skoncentrowanych na obronie niskich graczy. Nie zabrakłoby też tematu kontrowersyjnego meczu Serbii z Turcją, gdzie powtórki wideo bezapelacyjnie pokazują niesłusznie uznane punkty Turcji zdobyte w ostatnich sekundach spotkania.

Uff, sporo tego, a pada jeszcze kwestia odbudowy Śląska Wrocław, sezonu w NBA, kolejnego mistrzostwa Lakers, przejścia LeBrona do Miami, jego sławne i wyśmiewane The Decision i wiele innych.

O tym na pewno byśmy dyskutowali i dyskusje te zapewne byłyby tak zażarte jak nigdy, a argumenty podparte głębokimi przemyśleniami. Czytelnicy D-płota, moje zdanie o większości tematów znają, zaproszenie do dyskusji i życzenia szczęśliwego nowego roku!

czwartek, 30 grudnia 2010

O sprawie napisałem w jednym z tekstów, który powinien ukazać się w Gazecie Wyborczej Wrocław tuż po nowym roku.

Niegdyś długowłosy, teraz oprócz zawodu koszykarza, także model, Iwo Kitzinger został jako jedyny Polak zaproszony do udziału w sesji zdjęciowej do kalendarza Dieux Du Stade (Bogowie Stadionów). Kalendarz autorstwa Francois Rousseau jest ogromnie pożądanym produktem we Francji. Ukazuje się od 2001 roku, a powstał by popularyzować we Francji rugby.

Wszyscy modele, oprócz Kitzingpera, to właśnie zawodnicy na co dzień grający w rugby. Temat na pewno nośny dla serwisów takich jak www.ciacha.net, programu Dzień Dobry TVN, pism traktujących o modelingu, kobiecych, które przy okazji mogą świetnie wypromować koszykówkę.

Moim zdaniem jest to także ogromne osiągnięcie samego Kitzingera, bo kalednarz Dieux Du Stade można moim zdaniem porównać do kalendarza Pirelli, przy czym ten drugi ma większą tradycję. Kobiety o DDS na pewno się zabijają.

 

środa, 29 grudnia 2010

Kilka dni temu skończyły się święta, niedługo koniec roku, w związku z tym wyszperałem dla Was drodzy czytelnicy, zawodowo grający w koszykówkę jak i amatorzy skakania do obręczy, mały prezent.

Znacie uczucie kiedy podczas lądowania nadwyrężacie, skręcacie, łamiecie sobie kostki? Nie jeden z miłośników basketu zna, znam i ja. Te czasy podobno dobiegły już końca, dzięki specjalnym badaniom, które pozwoliły stworzyć but zapobiegający powyższym urazom.

Ektio - bo tak nazywają się owe buty - są sprzedawane od grudnia tego roku za pośrednictwem m.in. Eastbay.com i kosztują 200 dolarów. Swoim nazwiskiem firmuje je ulubieniec Nowego Jorku, niegdyś wielki rywal Michaela Jordana, John Starks. Legenda Knicks lat 90, popiera, podobno testował i chwali produkt, którego wynalazcą jest doktor Barry Katz.

Buty były testowane klinicznie i są zbudowane podobnie do stabilizatorów na kostki. Mają specjalne paski, które stabilizują pracę kostki i podeszwę, która wpływa na stabilność podczas lądowania - tak przynajmniej ja rozumiem ten projekt.

Obuwie chwalą gracze NBA i NCAA

The response from professional ball players

Prototypes shown to trainers from the New York Knicks, the New Jersey Nets, Philadelphia 76er's, college coaches, and to high school and college players themselves, were received by most with remarkable enthusiasm. Players who try these shoes want them now. Trainers who put them on their players, want them immediately. Former Knicks star and All Star guard John Starks was particularly impressed by Ektios. After getting through 40 ankle sprains in his own career, he's become part of the Ektio team, getting the shoes on NBA players feet. Centenary College was the first to outfit their ball team in Ektios for their 2010 season.

 

Jak wyglądają buty Ektio? Tak.

 

 

Za ładne nie są, ale jeśli działają - a czemu nie wierzyć naukowcom i fizykom? - będą prawdziwą rewolucją w świecie koszykówki.

Dlaczego? Bo skręcenia stawu skokowego w ciągu ostatnich 46 lat to kontuzje, które znajdowały się na 1 lub 2 miejscu w rankingu najczęściej odnoszonych urazów.

Jak wielkie to jest zjawisko, niech świadczy fakt 45 kontuzji w tym roku w sezonie NBA, z czego aż 23 to skręcenia kostki.

A dla młodszych czytelników, którzy nie wiedzą kim był John Starks, małe video. Ci starsi zapewne też chętnie popatrzą.

piątek, 24 grudnia 2010
środa, 22 grudnia 2010

Czwarty w tym sezonie, przedświąteczny, wciąż subiektywny, zamykający tą rundę rozgrywek i ostatni w tym roku kalendarzowy, ale mało zaskakujący Subiektywny Power Ranking Tauron Basket Ligi vol. 4. Zapraszam.

1. Energa Czarni Słupsk (poprzednie notowanie: 1, bilans 10:1) - czy to wymaga wyjaśnienia? Czarni grają koszykówkę skuteczną, są najlepsi w lidze, a do tego cieszą oczy fanów w całej Polsce. Co chwilę słyszę lub czytam jak to Czarnych chce się oglądać. I zgadzam się z tym od A do Z. Zespół Dainiusa Adomaitisa gra prostą, sprytną i fajną koszykówkę!

2. Trefl Sopot (poprzednie notowanie: 2, bilans 7:4) - zupełnie inaczej niż w przypadku Czarnych. Topornie, nudno, momentami usypiająco. W meczu w Zgorzelcu obudził się Paweł Kikowski, wniósł trochę energii z ławki i szalonych akcji, które pozwoliły Treflowi odnieść zwycięstwo. Sporo daje Slobodan Ljubotina, który wyrasta na czołowego środkowego i defensora ligi. Trefl wygrywa, utrzymał pozycję i myślę, że w czołówce będzie przez cały rok.

3. PGE Turów Zgorzelec (poprzednie notowanie: 6, bilans 6:4) - gdyby wygrali w ostatnim meczu w tym roku z Treflem, pewnie byliby o jedno miejsce wyżej. Nie wygrali, ale i tak od początku roku grają coraz lepiej, co widać też w rankingu, gdzie co notowanie są wyżej. Nie sądzę jednak, żeby przy następnym znaleźli się na miejscu 1-2. Tak czy inaczej seria czterech zwycięstw w ostatnich pięciu meczach robi wrażenie.

4. Polpharma Starogard Gdański (poprzednie notowanie: 8, bilans 5:6) - cały czas jestem zdumiony metamorfozą Polpharmy. Za Sretenovića odrodził się Michael Hicks, Robert Skibniewski gra bardzo dobrze, a Polpharma wygrywa. Ostatnie dwa mecze to split, ale i tak bilans 5:2 za Sretenovića mówi do mnie mocno i powoduje, że Polpharma znalazła się w czwórce.

5. Asseco Prokom Gdynia (poprzednie notowanie: 4, bilans 5:2) - nie grają w lidze, ciężko ich ocenić na tle innych drużyn, choć należy sądzić - zresztą słusznie - że z wygrywaniem w TBL nie powinni mieć problemu.

6. Zastal Zielona Góra (poprzednie notowanie: 1, bilans 6:5) - nie wiem jak to możliwe, że Zastal znalazł się wyżej niż w SPR TBL vol 3. Generalnie drużyna z Zielonej Góry przestała zachwycać, zaczęła za to grać jak beniaminek. W kratkę, nieskutecznie, walcząc mozolnie o zwycięstwa przeciwko każdemu przeciwnikowi - czy to z topu tabeli, czy z dołu. Rywale Zastalu znaleźli sposób na ekipę Tomasza Herkta. Prosty, bo po prostu zatrzymują kontraataki, które są najgroźniejszą bronią zielonogórzan. Efekt? Ogromne problemy w konstruowaniu akcji ofensywnych.

7. Anwil Włocławek (poprzednie notowanie: 5, bilans 5:5) - zmiana trenera do tej pory dała jedno zwycięstwo (Pepsi Caserta) i jedną porażkę (Czarni Słupsk).Wicemistrzowie Polski są jednak w dołku i nie można tego ukrywać. Mutapcića czeka dużo pracy, aby tchnąć w Anwil charakter, z którego ten zespół był znany.

8. Polonia Warszawa (poprzednie notowanie: 3, bilans 5:6) - mocny spadek, ale pozycja w poprzednim notowaniu była podyktowana mocnym hype związanym z naprawdę niezłą grą i zwycięstwami. Ostatnie dwa spotkania to jednak porażki, ale nie zmienia to faktu, że Polonia zaskakuje pozytywnie i może w tym roku jeszcze w lidze namieszać.

9. AZS Koszalin (poprzednie notowanie: 10, bilans 4:6) - dwie wygrane na zakończenie rundy, spowodowane są przebudzeniem George’a Reese’a. Świetny mecz przeciwko Siarce 29 punktów, 13 zbiórek, 4 asysty. Reese po tym jak długo nie trenował potrzebował małego sparingu ze sporo słabszym rywalem po to by się odrodzić. Swoje dostał i w kolejnym meczu też zagrał nieźle - 18 punktów, 5 zbiórek. Pytanie jednak, czy AZS stać na walkę o play-off?

10. Siarka Tarnobrzeg (poprzednie notowanie: 12, bilans 2:9) - uznaję wygraną nad Kotwicą za sukces, posunięcie Zbigniewa Pyszniaka i ustąpienie z funkcji trenera za mądrą decyzję. Zdania o Siarce jednak nie zmieniam i nie sądzę, by była w stanie powalczyć o cokolwiek.

11. Kotwica Kołobrzeg (poprzednie notowanie: 11, bilans 3:7) - o pozycji Kotwicy zaważyła kwestia porażki z Siarką. Poza tym ze środowiska dobiega coraz więcej głosów krytykujących lidera kołobrzeżan, Teda Scotta. Nie udało mi się ani razu widzieć zespołu w akcji, ale z relacji naocznych świadków wynika, że Scott to po prostu ballhog. Gorzej, bo bez niego Kotwica zapewne nie miałaby ani jednego zwycięstwa na koncie.

12. PBG Basket Poznań (poprzednie notowanie: 9, bilans 4:7) - PBG w ogóle nie powinno w tym rankingu się znajdować. W tytule jest bowiem słowo power, a z tym poznańska drużyna ma niezbyt dużo wspólnego. Z uwagi na to, że nie wypada kogoś pominąć, za ostatnie dokonania PBG Basketu i zawodników tej drużyny, przyznaję im zaszczytne, ostatnie miejsce w SPR TBL.

Tagi: SPR TBL
13:06, anfernee , SPR TBL
Link Komentarze (1) »
wtorek, 21 grudnia 2010

Gorączka wymiany Marcina Gortata trwa w najlepsze. I będzie trwała aż do pierwszego meczu, potem wejdzie w następny etap - wrzenia - gdy Gortat zacznie grać po 20+ minut w każdym spotkaniu.

Oceny zmiany klubu nie mam zamiaru opisywać, bo wszystko co było do powiedzenia, zostało już powiedziane i napisane. W większości się zgadzam, Gortatowi wymiana daje w końcu realne szanse gry, Orlando trade musiało robić, bo w składzie który miało nie było w stanie walczyć o więcej niż finał konferencji - czy teraz będą mogli zrobić krok do przodu? Nie wiem, ale widać, że Otis Smith nie lubi stagnacji.

Tymczasem kilka dni przed wymianą, nowy klub Gortata, Phoenix Suns jako pierwsi na rynku sportowym (nie jestem pewny czy w innym segmencie rynku robiono podobne działania) zaoferowali firmom wykup pakietu social media.

Wykupujący usługę dostaje dwadzieścia biletów na mecz, dostęp do parkingu i kateringu - czyli jakby standardowy pakiecik dla mniejszych lub większych firm zakochanych w koszykówce. Suite and Social Nigh - bo taką właśnie nazwę nosi oferta - to przede wszystkim możliwość dostępu do Facebooka czy Twittera, które prowadzone są w ramach organizacji Suns.

Firma wykupująca S&SN oprócz prawa do dobrej zabawy podczas spotkania Suns, ma też prawo do dwóch zmian statusu na profilu Suns na Facebooku i trzy takie aktywności na Twitterze. Dodatkowo Suns rozsyłają też ekskluzywny newsletter, w którym wymieniona będzie firma wykupujaca S&SN.

Na Facebooku Suns gromadzą ponad 225 tysięcy fanów, a @PhoenixSuns obserwuje 45 tysięcy followersów.

Zapomniałbym, decydując się na kupno S&SN otrzymacie koszulkę Steve’a Nasha. To co, która z rodzimych firm jako pierwsza decyduje się na promocję przy pomocy nowego klubu Gortata?

Będziecie pierwsi, unikatowi i do tego zaistniejecie we wszystkich mediach sportowych w kraju. No, pomijam fakt, że musicie pojechać do USA w 20 osób, a za pakiet zapłacić 7 tysięcy dolarów.

Ciekawi mnie też czy kiedykolwiek jakiś Polski klub zdecyduje się na ruch ze sprzedażą pakietów social media. Zapewne z czasem tak i stawiam, że będzie to Lech Poznań, który z czołowych drużyn w Polsce (patrząc szybko na fanpage) ma najwięcej klikających w Lubię To!, bo nieco ponad 85 tysięcy.

sobota, 18 grudnia 2010

Podoba się Wam? Mi się podoba! Zachwycony jest też Łukasz Cegliński.

23:35, anfernee , PLK
Link Komentarze (3) »
piątek, 17 grudnia 2010

Byłem zdruzgotany, nie mogłem spać i otrząsnąć się po szoku jakiego doświadczyłem. W związku ze zbliżającym się świątecznym klimatem, chęcią powrotu do dzieciństwa, kontaktu z Mikołajem, postanowiłem więc napisać ten pseudo list, który kieruję do kapituły nagród Złote Kosze PZKosz i osobiście do najwyższej władzy koszykarskiej, Romana Ludwiczuka.

Nie interesuje mnie kto i czy zmanipulował nagrania i czy Pan, Panie Romanie będzie miał z tego powodu problemy czy też nie. To są kwestie pozasportowe, problemy które nie powinny dotyczyć kibiców sportu, dziennikarzy sportowych etc. Przynajmniej czasami nie powinny.

Piszę, ponieważ chciałbym uzyskać wytłumaczenie kilku nurtujących mnie kwestii. Nie wiem czy nie muszę użyć semantyki, którą posługuje się Pan w zmanipulowanych nagraniach, spytam więc w ten sposób - kto do cholery wybierał zwycięzców Złotych Koszy PZKosz?

Rozumiem, że wszechobecne pokazanie jak ważnym i istotnym klubie na koszykarskiej mapie Polski jest Asseco Prokom Gdynia, musi być eksponowane w każdym możliwym przypadku. Zgadzam się z kwestią tego, że Prokom mocno otworzył drzwi na koszykówkę, to dzięki jego sukcesom w ubiegłym sezonie koszykówka zaistniała w tefałenowskiej śniadaniówce. To dzięki takim panom jak Logan i Woods, Polska, męska koszykówka klubowa wyszła z szafy i puka w kolejne drzwi.

To właśnie do nagrody Drużyna Roku mam największe zastrzeżenia. Proszę wyjaśnić mi - może być mailowo, może być za pośrednictwem innych portali lub blogów, dlaczego na to wyróżnienie zasłużył akurat Prokom? Czy naprawdę nie mieliśmy lepszego klubu w mijającym roku?

Ok, Prokom to drużyna, która jako pierwsza z Polski awansowała tak wysoko w rozgrywkach Euroligi, zrobiła to w naprawdę pięknym stylu, była bezkonkurencyjna na naszym podwórku. I za to Prokomowi jak najbardziej należy się ta nagroda.

Mam wrażenie, że głosujący właśnie w tym momencie powiedzieli STOP i zapomnieli o tym, że wraz z końcem czerwca, mieliśmy w roku 2010 kilka kolejnych miesięcy. Przypomnę co w tym czasie działo się wokół Prokomu. Nie to żebym był pamiętliwy, ale czy to właśnie nie wokół tego klubu nie wybuchła ogromna afera, to nie ten klub nie chciał grać w rozgrywkach TBL na początku sezonu, bo liga jest za słaba itd, itd? Czy to nie w kolejnych miesiącach właśnie w Gdyni nie zbudowano składu, który potyka się na każdym kroku i już w grudniu (przed wręczeniem nagród) nie ma szans awansu do kolejnej rundy Euroligi? Rozumiem, że nagroda jest wręczona za miesiące 1-6, nie za 7-12, w innym wypadku powinniście Panowie prezesi i droga kapituło (kimkolwiek jesteś) przemyśleć swój wybór.

W tym miejscu spodziewam się głosu - kto inny więc jak nie Prokom? Anwil, Lotos, Wisła?

Niekoniecznie. Mamy drużynę, której osiągnięcie było na pewno nie mniejsze niż to czego dokonał Prokom. Ba, na tyle na ile pozwala mi moja sprawność umysłowa, jestem w stanie rzec nawet, że mamy w Polsce drużynę, która dokonała więcej.

Nie będę wcale odkrywczy twierdząc, że są to oczywiście wicemistrzowie Świata U17. Zgadzam się w zupełności z autorem Antybloga, który również podkreśla, że to nie Prokomowi należy się ta nagroda. Przeciwnicy powiedzą pewnie, że przecież grali tylko kilkanaście spotkań, że to jednak kadra młodzieżowa.

Są jednak wicemistrzami Świata, przegrali tylko z największą koszykarską nacją, USA, zlali między innymi litwinów, są drugim zespołem na całym globie! Pierwszym, nie ósmym w Europie.

Nie będę też powtarzał wszystkiego co zostało już powiedziane, zacytuję więc kolegę z Pomorza.

Trener roku – Tomas Pacesas. Czy to czasami nie Litwin? Czemu PZKosz daje nagrodę litewskiemu szkoleniowcowi? Rozumiem PLK, ale PZKosz? Za sukcesy klubowe? To czemu nie trener Wisły Kraków – on w Eurolidze zaszedł nawet wyżej. Ja bym dał ten tytuł Jackowi Winnickiemu za Mistrzostwo Polski z Lotosem Gdynia. […] Najlepszy klub młodzieżowy – GTK. Ja bym rozbił tę kategorię na klub żeński i męski. Łącznie GTK było pewnie najlepsze, ale też nikt inny nie prowadzi koszykówki męskiej i żeńskiej. Wśród dziewcząt najlepszy był MUKS Poznań – dwa mistrzostwa, jedno srebro i jedno czwarte miejsce. Wśród chłopaków nagroda należy się chyba WKK Wrocław.

Miasto Partner – całkowicie sztuczna kategoria, trudno tu mówić o realnych kryteriach i obiektywnej ocenie. Najlepszy sponsor w PLK i PLKK to zupełna abstrakcja i całkowita polityka. Czemu PBG i CCC? Bo mają po trzy litery? Bo dały więcej niż inni? Nikt nie wie czemu… Najlepszy sponsor koszykówki młodzieżowej – Koelner. Ten wybór uważam za trafny, choć kryteria są równie niejasne jak w poprzednich kategoriach. Sponsor PZKosz – znów polityka. Cieszy mnie, że Orlen zgarnął oba kosze i złoty i zardzewiały ;). Partner medialny – jak wyżej. Teksty ze sport.pl znam, co takiego napisała Wirtualna? Całokształt pracy – Zbigniew Polatowski. Nie mnie to oceniać, ale czemu nie Kazimierz Wierzbicki czy Mieczysław Krawczyk? Nie wspomnę nawet o dziesiątkach działaczy pracujących nie tylko dla jednego klubu. Trudno nie węszyć tu polityki. Nagroda dla U-17 jest zbędna, bo powinni być „Drużyną Roku”, o czym pisałem już wcześniej ;).

Brakuje tylko nagrody dla Adama Wójcika i Davida Logana, tak samo naciąganych jak w przypadku jednego z meczów gwiazd, który to odbył się we Wrocławiu. Ponawiam więc wcześniejsze pytanie, które zadane jest także w tekście na wspomnianym powyżej Antyblogu. Kto do cholery wybierał te nagrody?

Panie Prezesie, szanowna Kapituło. Nie oczekuję odpowiedzi, chciałbym żebyście w ramach prezentu świątecznego zwrócili baczniejszą uwagę na to, kto dostaje i komu przypinacie ordery.

Ze sportowym pozdrowieniem - ja.

Było już wszędzie, wszyscy fani koszykówki o akcji już wiedzą, ale i tak wzmacniam przekaz.

Po raz pierwszy w Wałbrzychu zostanie rozegrany mecz koszykówki pomiędzy

miejscowymi klubami 1-ligowym Górnikiem oraz 2-ligowym Górnikiem Nowe Miasto

- środa 22.12. o godz. 18:15 (hala OSiR).

 

Koszykarskie środowisko z Wałbrzycha integruje się wokół nieszczęścia, które

dotknęło byłego koszykarza Górnika Wałbrzych, dwukrotnego mistrza Polski -

Stanisława Anacko. Obecnie były zawodnik przebywa w szpitalu, ale jego stan

zdrowia jest bardzo ciężki. Koszty związane z leczeniem Staszka są ogromne,

dlatego dwa kluby koszykarskie z Wałbrzycha przy wsparciu Urzędu Miasta oraz

Fundacji Inicjatyw Lokalnych organizują akcję charytatywną, która ma pomóc

zebrać środki na kosztowne leczenie i rehabilitację.

 

Jak dotychczas swoje wsparcie w akcji zapowiedziało sporo wałbrzyskich firm

i instytucji oraz środowisko koszykarskie z całej Polski.

 

Dodatkowo podczas trwania akcji przy wsparciu Klubu Kibica koszykarskiego

Górnika będą prowadzone aukcje charytatywne, w których każdy może wziąć

udział. Do wylicytowania m.in. gadżety miejscowych klubów, koszulka i piłka

Euroligowa Asseco z podpisami zawodników oraz wiele innych atrakcyjnych

przedmiotów.

 

Punktem kulminacyjnym akcji będzie rozegranie spotkania towarzyskiego

pomiędzy Wałbrzyskimi klubami koszykarskimi. W tym celu Zarządy obu klubów

przeznaczą wpływy z biletów meczowych na leczenie Stanisława Anacko.

Spotkanie odbędzie się 22 grudnia w hali wałbrzyskiego OSiR-u o godzinie

18.15. Zawody poprowadzi międzynarodowy sędzia koszykarski - Wiesław Zych,

który w swojej karierze sędziował m.in. 2 finały Igrzysk Olimpijskich.

Bilety w formie cegiełek kosztować będą minimum 10 złotych. W akcji wezmą

udział również byli zawodnicy Górnika Wałbrzych m.in.. Mieczysław Młynarski,

Maciej Buczkowski, Tadeusz Reschke, Jerzy Żywarski, Ryszard Wieczorek oraz

wiele, wiele innych gwiazd.

 

Zapraszamy na mecz wszystkich kibiców i sympatyków koszykówki, którzy swoją

obecnością na środowym spotkaniu przyczynią się do wsparcia Staszka i jego

rodziny w tym trudnym momencie ich życia. Mamy jednocześnie nadzieję, że

akcja da sygnał innym instytucjom i ludziom dobrej woli do działania na

rzecz zbierania funduszów na leczenie byłego koszykarza Górnika Wałbrzych.

 

Wpłat można dokonywać na konto Fundacji Inicjatyw Lokalnych w Wałbrzychu na

numer konta: ING o/Wałbrzych 67 1050 1908 1000 0090 7546 2599 z dopiskiem "Dla Staszka"

 

Osoba koordynująca akcję:

Michał Borzemski

tel. 509 460 818

mail: borzemski@gorniknm.walbrzych.pl

 

Więcej informacji oraz linki do aukcji na stronie

http://www.gornik.walbrzych.pl

 

00:03, anfernee , Inne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 grudnia 2010

W niedzielnym i dziesiątym, minijubileuszowym TBL Defensywnie poruszyłem temat PLK TV. Cały tekst jest dostępny na stronach Sport.pl. Zachęcam do przeczytania.

Generalnie sam projekt uważam za bardzo dobry, pomysł w którego realizację - przyznaję się bez bicia - nie do końca wierzyłem, okazał się bardzo ważnym elementem strategii marketingowych i promocyjnych PLK, świetną platformą i czymś o czym warto mówić.

Tak jak wspomniałem w tekście na Sport.pl, PLK TV stoi daleko w tyle za NBA League Pass i Euroleague TV, ma sporo niedociągnięć, błędów etc, ale pamiętajmy, że to dopiero pierwszy rok działalności projektu. Nie ma co narzekać, że jakość czasem nie jest tak znakomita jak w płatnych i drogich odpowiednikach Euroligi czy NBA.

Prezes PLK, Jacek Jakubowski, zaznacza jednak, że nie są przewidywane opłaty za mecze na żywo. Argumentuje to zbyt małą popularnością koszykówki i efektownym niewypałem w postaci kilku oglądających osób, gdyby za transmisje pobierane były pieniądze.

W teorii i czasem w praktyce spotkałem się z podejściem, że ludzi trzeba przyzwyczajać do opłat od samego początku funkcjonowania schematów, usług etc.

Nie wiem, które z tych podejść jest lepsze, które słuszniejsze i które z nich może przynieść w efekcie więcej korzyści. Wiem natomiast, że sponsorzy utrzymujący PLK TV, współpraca z telewizjami lokalnymi i brak opłat, powoduje to, że bez większych przeszkód możemy oglądać 3-4 mecze TBL w tygodniu.

I dlatego jestem w stanie zgodzić się z koncepcją - najpierw zbudujmy popularność, dotrzyjmy do fanów, zakomunikujmy osobom postronnym, że istniejemy, przyciągnijmy nowych i może w dalekiej przyszłości, przy popularności rzędu setek tysięcy, realizacji równej choćby tej z Euroligi, zastanawiajmy się nad jakimikolwiek opłatami.

PLK TV funkcjonuje w obszarze nowej strony internetowej ligi. I tu, po tygodniu działania nowej witryny, chciałbym kompletnie nie zgodzić się z panującą w środowisku opinią jakoby strona była zła, niedobra, nieintuicyjna i co tam kto sobie wymyśli, kończąc na stwierdzeniu, że starsza była lepsza.

Będę bronił twórców nowej PLK.pl, bo uważam, że strona jest zrobiona dobrze, poprawnie, nie ma większych problemów, jest jasna, czytelna, zrozumiała i spełnia standardy, ma małe niedociągnięcia, ale są one problemikami, które można poprawić raczej bez większego trudu.

W tym miejscu zachęcam do zajrzenia w wątek o witrynie na Forum Basketa, gdzie sporo merytorycznych uwag dostarcza Jakub.

Nie będę jednak wnikał w niezgodność z manualem CI Taurona czy kilkoma innymi sprawami. To problem twórców i sponsora, to oni /twórcy/ będą się martwić gdy sponsor będzie rzucał piorunami za fakap. I nawet mimo tego, że wiele uwag Jakuba jest bardzo cennych i prawdziwych tak moim zdaniem samo PLK.pl jak najbardziej spełnia swoje podstawowe zadania. Jest serwisem ligi, informuje o tym co się w niej dzieje, dostarcza wiadomości, daje mi dostęp do statystyk, wyników, wywiadów etc. I robi to w przyjemny sposób. Nie ma tam zbędnych fajerwerków, które rzucają na kolana, ale być ich nie musi. Bo po co?

Nie wszystko w internecie musi być ładne - usłyszałem kiedyś podczas rozmowy z twórcą serwisów, człowiekiem zajmującym się internetem, znawcą standardów etc. I zgadzam się z tym w całej rozciągłości.

Serwis internetowy ma informować, ma pozwolić mi kliknąć i przenieść się tam gdzie domyślałem się, że będę. Co więcej, strona spełnia też standardy, które rządzą na świecie. Popatrzcie choćby na witrynę Sports Illustrated, ESPN czy choćby NBA.

Ja jestem zadowolony, nie dlatego, że uważam, że to najlepsza możliwa odsłona serwisu jaka może istnieć. Raczej dlatego, że to krok w dobrą stronę, być może w końcu krok w stronę profesjonalizmu, którego tak wszyscy wyczekujemy.

Krytykujcie jednak dalej, to dzięki konstruktywnym rozmowom, da się poprawić coś w naszej koszykówce, bo chyba wszystkim nam zależy na tym, aby basket w Polsce odrodził się i był silny.

Używając ‘terminologii’ Facebooka, dla PLK TV i nowej PLK.pl klikam w pole - LUBIĘ TO!

Tagi: plkpl
11:44, anfernee , PLK
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2
Subskrybuj RSS