wtorek, 30 listopada 2010

Dziś na luzie, bez problemów trenerów, kadry, zespołów, zawodników i działaczy. Będzie o butach, bo jak pewnie nie raz na blogu widzieliście, to sprawa, którą lubię poruszać.

Najlepsze buty koszykarskie? Dla mnie bezapelacyjnie Nike i Jordan. Grałem w jednym modelu Adidasa, jednym Reeboka i niestety dla tych marek, nie kupiły mojej miłości.

Ilu graczy w NBA podziela mój pogląd? Popatrzcie na poniższy ranking marek.

Nike jest bezkonkurencyjne, wygrywa w każdej kategorii. Kto więc gra w tych butach? Piszę z głowy - LeBron James, Kobe Bryant, Steve Nash, Dirk Nowitzki, Kevin Durant, Brandon Roy, Rajan Rondo, Paul Pierce, Pau Gasol, jego brat Marc, Chris Bosh, Russell Westbrook, Tony Parker, Manu Ginobili i 175 innych. Nosił je Charles Barkley, Scottie Pippen, Anfernee Hardaway czy Gary Payton.

I to właśnie buty tego ostatniego były obiektem westchnień wielu młodych ludzi zakochanych w koszykówce. Dlaczego? Zdjęcie pomoże. The Glove były po prostu boskie.

Jordany na nogi wkładają przede wszystkim Dwayne Wade, Ray Allen, Carmelo Anthony, Chris Paul.

Reebok i twarz tej firmy to obecnie młodziutki John Wall, ale wcześniej był Allen Iverson czy pamiętne wersje obuwia sygnowane imieniem Shawna Kempa i Shaq'a.

Adidas zaczął się odbudowywać, stajnię opuścił co prawda Kevin Garnett, ale takie gwiazdy jak Tim Duncan, Dwight Howard, Derric Rose, Gilbert Arenas cały czas są wierne trzem paskom.

Converse to obecnie na pewno Kirk Hinrich i Elton Brand. I co ciekawe buty dalej wyglądają jak tradycyjne Consy.

Ogromnie popularny 10-12 lat temu AND1 błyszczy z nóg Monty Ellisa. W butach Peak gra pan 31/31 - Kevin Love czy Jason Richardson, Carl Landry, Beno Udrich. Buty Anta nosi Luis Scola czy Kevin Garnett i są one po prostu okropne.

Li Ning zakłada debiutant z 76ers Evan Turner, Baron Davis i Shaq. Na zdjęciu obuwie tego ostatniego.

 

Firmę Under Armour wspiera Brandon Jennings.

Ball'n to Ron Artest.

ATR (WHAT?) nosi Martell Webster i Will Bynum (więc w powyższej grafice jest błąd).

Le Coq Sportif Frenchie na nogi zakłada Joakim Noah.

New Balance w szatni ubiera Charlie Bell.

A Wy, drodzy czytelnicy, jakie buty uważacie za najładniejsze, najlepsze, najwygodniejsze?

 

 

14:27, anfernee , Inne
Link Komentarze (16) »
sobota, 27 listopada 2010

Jakiś czas temu pisałem o znakomitej reklamie Rise od Nike z LeBronem w roli głównej. Zdania co do kreacji nie zmieniam, bo dalej uważam, że to świetne sprzedanie całego hate mode, które wytwarza - umyślnie lub nie - LeBron.

Pojawiło się oczywiście wiele mniej i bardziej śmiesznych i dopiekających LeBronowi kompilacji owej reklamy. Jednak na taką perełkę jak ta poniżej, czekałem bardzo długo.

LeBron vs Michael? Cudo!

Popatrzcie

Obie od Nike, wideo od LBJ, głos od Michaela, gdybym mógł ... a przecież mogę i klikam - lubię to.

Wynik? Wygrywa Michael. Bezapelacyjnie.

Poniższy autograf dostałem mailem od znajomego, który utrzymuje stały kontakt z drużyną lacrosse - Kosynierzy Wrocław.

Kciuki za rozgłos i sukcesyw Polsce trzymam także ja. Uważam, że na rynku jest miejsce na takie sporty jak właśnie baseball, futbol amerykański czy lacrosse.

Powodzenia panowie!

10:25, anfernee , Inne
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 listopada 2010

Wystartowało głosowanie na zawodników, którzy mają zagrać w All Star Game NBA. Polacy mobilizują się i proponują głosować na rodzynka Gortata. Wczoraj w mojej skrzynce znalazł się taki oto mail. Pociąłem nieco fragmenty korespondencji prywatnej, bo nie ma związku z tym, co najbardziej istotne.

Strona www.GlosujNaGortata.pl powstała w celu wsparcia Marcina Gortata w walce o miejsce w All-Star Game 2011. Naszym zamiarem jest zachęcenia jak największej ilości osób do regularnego oddawania głosów na naszego koszykarza.

Chcemy również podkreślić, że nasza strona ma charakter charytatywny i nie ma na celu przynoszenia zysku. Naszym jedynym zamiarem jest pomoc Marcinowi Gortatowi w zbieraniu głosów.

Pozdrawiamy,

twórcy strony www.GlosujNaGortata.pl

Siły przebicia takiej jak koledzy z Chin raczej nie mamy, ale zobaczymy czy tego typu działanie jakoś wydatnie przełoży się na liczbę głosów.

22:31, anfernee , NBA
Link Komentarze (3) »
środa, 24 listopada 2010

W dzisiejszej Gazecie Wyborczej oddziale we Wrocławiu pojawił się kolejny tekst o Śląsku i odbudowie tego legendarnego, koszykarskiego zespołu.

Oto fragmenty, które moim zdaniem są bardzo istotne.

[...] Okazuje się, że ewentualna reaktywacja koszykarskiego Śląska jest dla przedstawicieli i kibiców Anwilu niezwykle istotna.

- Jako członek zarządu Polskiej Ligi Koszykówki na pewno będę optował za tym, aby odradzający się Śląsk mógł otrzymać dziką kartę na preferencyjnych warunkach. Śląsk jest tej lidze potrzebny - podkreśla prezes Anwilu, Zbigniew Polatowski.

- Nie można się dziwić ogromnemu zainteresowaniu fanów we Włocławku tym wydarzeniem. Przecież przez wiele lat mecze Śląska z Anwilem zawsze były ligowymi klasykami, na które wszyscy czekali. Przyjazd do Włocławka mistrza Polski, Asseco Prokomu Gdynia, nie wywołuje tylu emocji, co same informacje o Śląsku - twierdzi Polatowski.

Zażarta rywalizacja pomiędzy Śląskiem i Anwilem trwała między kibicami, koszykarzami i przedstawicielami obydwu klubów. Najbardziej pamiętnym zdarzeniem z pojedynków tych dwóch odwiecznych wrogów jest z całą pewnością celny rzut Jacka Krzykały, po którym piłka trafiła do kosza przeciwników, przelatując praktycznie całe boisko. Do sytuacji tej doszło w ostatniej sekundzie spotkania, a, co ważniejsze, punkty zdobyte dzięki temu rzutowi zapewniły Śląskowi wygraną. [...]

[...] Wszyscy, czy to z Wrocławia, czy z innych miast Polski, są jednak zgodni w jednej kwestii. We Wrocławiu brakuje koszykówki, a powrót Śląska do Tauron Basket Ligi pozytywnie wpłynie na wizerunek tej dyscypliny w kraju. [...]

Więcej na stronach GWW, a dokładnie tutaj.

Kibice w komentarzach narzekają jednak na to, że Śląsk nie powinien odbudowywać się poprzez wykupienie dzikiej karty, że to zaprzeczenie idei sportu i że droga poprzez awanse jest lepsza i uczciwsza.

Inni - i ten komentarz podoba mi się szczególnie - twierdzą, że Śląsk 'nieuczciwie' z ligi spadł, więc nic w tym złego jeśli w ten sam 'nieuczciwy' sposób do niej powróci.

Nie chcę bronić ani jednej, ani drugiej opcji, bo awanse będą na pewno ciekawsze sportowo, ale droga do ekstraklasy poprzez wykupienie dzikiej karty nie jest - przynajmniej dla mnie - jakimś wielkim policzkiem.

Wszyscy - zwolennici i przeciwnicy obu opcji - i tak będą chodzili na Śląsk grający w ekstraklasie. Przecież koszykówka w stolicy Dolnego Śląska jest tak okropnie potrzebna i mówi się o tym na każdym kroku.

Tymczasem, zachęcam do wypełnienia ankiety

 

 

 

niedziela, 21 listopada 2010

Mało piszę o F1, w zasadzie prawie wcale, ale nie daruję sobie zembedować tego filmiku. Świetna muzyka, świetnie zmontowany ... bo świetny sezon. Zobaczcie.

EDIT

Przykro mi, ale Ci, którzy nie zobaczyli filmu, będą mieli problem. Szukałem, ale na prośbę F1 wszystkie materiały zostały usunięte.

I EDIT 2: @rollo pita sernik: wygwiazdkowałem :)

Tagi: F1
22:35, anfernee , Inne
Link Komentarze (6) »
sobota, 20 listopada 2010

W tabeli: 10:1

Spurs wygrali 9 meczów z rzędu (najdłuższa seria w lidze), są wspólnie z New Orleans Hornets, liderem tabeli z bilansem 10 zwycięstw i zaledwie 1 porażki i jedyną drużyną w całej NBA, która nie przegrała jeszcze meczu na wyjeździe. To najlepszy start sezonu w całej historii organizacji San Antonio Spurs.

Nie wierzę, że Spurs są w stanie utrzymać taką dyspozycję przez cały sezon. Argument, który brzmi - Spurs są starzy - ma w sobie dużo prawdy, bo Tim to już nie ten dominujący i przestawiający rywali Tim, Manu też nie jest pierwszej młodości, podstawowy rezerwowy pod koszem, Mcdyess … no cóż, pierwszej młodości nie jest ani on, ani jego kolana.

Tyle tylko, że i Duncan i Manu weszli w ten sezon zdrowsi niż w ostatnich dwóch latach, Tim jest szczuplejszy, pracował nad zbiciem masy by nie obciążać kolan, Manu odpoczął w wakacje, bo nie brał udziału w Mistrzostwach Świata. Sezon jeszcze długi, ale gdy Spurs obejdą się bez kontuzji, będą w tym roku bardzo groźni dla wszystkich. Wielkim znakiem zapytania jest jednak to, jak Spurs będą sprawowali się w meczach z czołówką ligową. Nie grali do tej pory ani z Heat, ani z Celtics, ani z Magic czy Lakeres. Top, z którym zmierzyli się SAS to jedyna porażka w sezonie - Hornets, czwarty zespół wschodu - Bulls, czwarty zachodu - Thunder i silne Utah, które legitymuje się bilansem 8-5.

Zapamiętajcie tą liczbę

20791 - kiedy licznik przekroczył 20790, Tim Duncan stał się liderem Spurs pod względem zdobytych punktów. Pokonał swojego mentora i przyjaciela, wielkiego centra, Davida Robinsona. The Big Fundamental nie zrobił tego … oddam tu głos Chrisowi Manixowi ze Sports Illustrated.

It wasn't a tomahawk flush or a fast break finish. It didn't bring the crowd to its feet or send his bench into a frenzy. No, Duncan's record-breaking points came Friday against the Utah Jazz on a pair of free throws, a decidedly dull way to break a distinguished mark.


Raczej nietypowo dla Duncana, zażartował sobie z całej sytuacji. Powiedział dla ESPN, że to pozwala mu nieco pochwalić się i ponaśmiewać z Robinsona oraz, że przez chwilę będzie się tego trzymał. Kilka wypowiedzi później, Duncan wyrażał się o swoim mentorze już z ogromnym szacunkiem i podziękowaniami.

Problem? Ławka i obrona

Zacznę od obrony. Przez wiele lat, jeszcze kiedy w Spurs grał znienawidzony przez wszystkich Bruce Bowen, drużyna uznawana była za jedną z najlepszych formacji obronnych w całej NBA. Obecnie proporcje się zmieniły i Spurs są w czołówce ligi jeśli chodzi o zdobycze punktowe - 2. miejsce. Sporo gorze jest właśnie w obronie, gdzie SAS są dopiero na 18 pozycji ze średnio blisko 99 straconymi punktami. Greg, mamy problem?

Wątpię, to dopiero początek sezonu, nie wierzę, że Spurs zapomnieli jak bronić, ale nie należy spodziewać się, że będą jedną z TOP3 drużyn w tym elemencie. Środek stawki, być może coś w okolicach 10 miejsca to maks na jaki defensywnie stać San Antonio. W każdym razie jak twierdzi Duncan, Greg jest zadowolony ze zwycięstw, ale bardzo niezadowolony z tego, jak jego drużyna prezentuje się obecnie w defensywie.

Patrząc w statystyki po meczach ławka rezerwowych Spurs jest sporym problemem. Do gry wchodzą z niej George Hill, Mat Bonner, Antonio McDyess, Gary Neal i Tiago Splitter. Reszty nie liczę, bo generalnie do gry nie wnosi nic szczególnego. W tym momencie Spurs mają bardzo, bardzo silną piątkę - Duncan, Blair, Parker, Jefferson, Ginobilli. Sama wielka czwórka (wyłączamy Blaira) zdobywa 70.4 ze 107 punktów SAS.

Realnym zagrożeniem z ławki jest w zasadzie Hill, który ma kłopoty zdrowotne i chwilowo nie jest tym GH, który w ubiegłym sezonie grał lepiej niż Parker. Sporo wnosi też McDyess, ale tak jak napisałem na początku, to tylko uzupełnienie składu, a nie ktoś, kto może wygrywać spotkania. Reszta? Greg Popovic wierzy w gary Neala, słusznie, bo ten gra do tej pory nieźle i szkolony przez Manu może być w przyszłości ciekawym zawodnikiem. Kompletnie nie wkomponował się w zespół Tiago Splitter. Mówiło się nawet o tym, że Brazylijczyk będzie wychodził w S5, ale do tej pory raczej uczy się systemu, poznaje zasady NBA. Do niego jednak nikt nie ma żadnych pretensji i zarzutów, Splitter ma na parkiecie być graczem raczej defensywnym, który czasem coś dorzuci. Komentatorzy, trenerzy i koledzy Tiago, mówią, że z tej mąki będzie chleb. Nie ekskluzywny, topowy i pożądany przez wszystkich, ale solidny i taki, który nie spowoduje bólu brzucha.

X-Factor

Wielka trójka gra tak jak na nią przystało. Manu punktuje i robi co trzeba, Parker podobnie, Duncan … tu chyba nie ma niedomówień. Niespodziewanie, bardzo niespodziewanie tym, który dał kopa Spurs jest Richard Jefferson. RJ skorzystał z propozycji Grega Popovicha, pracował w lecie nad przypomnieniem sobie podstaw koszykówki, lepiej rozumie schematy zarówno ofensywne jak i defensywne Spurs i jest … może nieco na wyrost, ale difference makerem. Jefferson nie tylko zdobywa 16,5 punktu, ale robi to przy bardzo dobrych skutecznościach - 53% z gry i 44 z dystansu. Miał moment, w którym rzucał 55 i 60, ale takie liczby po prostu nie mogły się utrzymać.

Dlaczego tak jest? Bo Jefferson zaczął rozumieć i funkcjonować w systemie Spurs. On nie musi brać piłki i wypracowywać sobie pozycji, nie musi bo ma obok siebie takich graczy jak Manu czy Tony, a pod koszem Tim, którzy robią to lepiej od niego. Jefferson ma czekać na piłkę, rozumieć ruch, znajdować się na wolnej pozycji i wykorzystywać te sytuacje maksymalnie dobrze. Ma po prostu trafiać open shoots, których przy Spurs Big3 będzie miał sporo.

piątek, 19 listopada 2010

Od wczoraj w Warszawie trwają Dni Marketingu Sportowego. Impreza, którą bardzo, bardzo niechętnie byłem zmuszony ominąć.

Generalnie czekam na jakąkolwiek relację z wystąpienia na DMS prezesa PLK, Jacka Jakubowskiego. Jestem bardzo ciekawy co szef ligi mówił. Jego wystąpienie miało miejsce podczas panelu - Marketingowa przewaga konkurencyjna.

Może jakieś nowe koncepcje promowania i zwiększania zasięgu ligi? Pochwalenie się odpaleniem bardzo sensownego projektu PLK TV?

Tymczasem krótką informację z DMS wypuścił Press. Autorzy piszą o mediach cyfrowych, zachwalają je, ale zwracają także uwagę na zagrożenia płynące z zachłyśnięcia się tym nurtem.

Przeczytajcie.

Kieron Kilbride, general manager Football League Interactive, przedstawił korzyści, jakie przyniosło marketingowcom zbudowanie informacyjnej platformy internetowej dla brytyjskich klubów piłkarskich, dostępnej również w urządzeniach mobilnych. – Te treści pokazywane w naszych serwisach są ważne również dla naszych partnerów biznesowych i sponsorów, bo dzięki nim mogą docierać z przekazem do użytkowników zainteresowanych sportem – mówił Kilbride. Zdaniem uczestników spotkania również social media dały sportowym marketingowcom nowe możliwości, np. dotarcia do fanów, którzy okupują konta znanych zawodników. Jednak Richard Brinkman, head of KantarSport w firmie badawczej KantarMedia, ostrzegał przez zachłyśnięciem się nowymi mediami. Jak stwierdził, wciąż znacznie większy udział w konsumpcji mediów na świecie ma telewizja. – Media cyfrowe mogą jedynie uzupełniać media tradycyjne. Dają wielkie możliwości, ale też są wyzwaniem dla marketingowców. Na przykład marketing w mediach społecznościowych musi być robiony ciekawie i dobrze, a to wymaga umiejętności i pieniędzy – mówił Brinkman. Zdaniem uczestników spotkania w przyszłości będą się również rozpowszechniać działania ambush marketingowe. Dni Marketingu Sportowego, organizowane przez firmę SportWin, zakończą się dziś.

Zgadzam się z tezą, że media cyfrowe genialnie uzupełniają media tradycyjne. Blogi, Twittery, to świetna metoda dopełnienia twórczości dziennikarskiej czy aktywności w portalach społecznościowych. Nie do końca jednak rozumiem zapis o ciekawości o dobrym tworzeniu contentu w mediach społecznościowych. Czy to coś nieprawdopodobnego, że potrzebny jest nakład sił, pomysł i finanse na prowadzenie działalności SM? Dla mnie nie, a kontrą może być tu choćby kwestia prowadzenia kampanii w mediach tradycyjnych - czy te są darmowe? Nie wydaje mi się.

A oto przykład rocznej analizy kosztów i zysków z prowadzenia bloga poprzez szefa korporacji, który niegdyś znalazłem w książce Marketing Technologii Społecznych (pozwolę sobie nie przepisywać wszystkiego, a jedynie najważniejsze elementy):

Koszty: 283 tysiące dolarów

- planowanie i rozwój 25 tysięcy dolarów

- szkolenie dla dyrektora prowadzącego blog 10 tysięcy dolarów

- koszty utrzymania bloga (tutaj jest kika pozycji) 248 tysięcy dolarów

Zyski: 393 tysiące dolarów

- wartość PR 240 tysięcy dolarów

- wartość badawcza 40 tysięcy dolarów

- reszta 113 tysięcy dolarów

Analiza oczywiście jest przykładem wskaźnika zwrotu z inwestycji (ROI), jest wzorowana na realnych działaniach. Any questions?

Czekam na informacje dotyczące prezentacji poszczególnych mówców, w szczególności na tą Jacka Jakubowskiego.

Piszcie, dzwońcie, chętnie wysłucham każdej opinii uczestników Dni Marketingu Sportowego 2010.

EDIT: Na Sport.pl ciekawy pojawił się już ciekawy materiał z DMS. Sebastian Janda opowiada o tym, jak największe ligi piłkarskie w Europie ... nie zarabiają. Potwierdzają się co rusz słowa, że jedynie w USA ligi w pełni zawodowe przynoszą zyski.

Tagi: dms
16:05, anfernee , Marketingowo
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 listopada 2010

Nowa drużyna Iversona, Besiktas, przegrała pierwszy mecz EuroCup. Na usta cisną się pytania. Czy AI będzie czarował, wykonywał swoje zabójcze krosy, czy będzie w stanie prowadzić drużynę do zwycięstw, a nie destrukcji? Okaże się. Pewnikiem jest jednak, że Iverson w Besiktasie będzie sprzedawał bilety na spotkania tego zespołu.

wtorek, 16 listopada 2010

Rozpoczęto koszykarską wojnę we Wrocławiu. Przykre, bo elementem, o który walczą dwie strony jest Śląsk Wrocław. Osobiście irytuje mnie nagonka, podcinanie skrzydeł i próby stworzenia wielkiej afery wokół słów, które wygłosili Rafał Dutkiewicz i Przemysław Koelner.

Na wstępie zaznaczę, że nie jestem zwolennikiem ani Rafała Dutkiewicza, ani Platformy Obywatelskiej. Zresztą polityka, choć bardzo istotna jest tu moim zdaniem kwestią, którą należy pominąć, ale o tym nieco dalej.

(Przepraszam) bełkot polityczny, który słyszymy jest identyczny ze strony prezydenta jak i PO. Jedni będą przerzucać drugich argumentami, które do niektórych trafią do innych nie.

Włos mi jednak na głowie staje, kiedy słyszę jak to wielce polityczną zagrywkę wykonał Dutkiewicz. Pewnie, że polityczną, a jaką inną? Gdyby zwolennicy PO, SLD, PSL, Samoobrony i Partii Zielonych Pluszowych Królików mieli sponsora, inwestora i podłoże organizacyjne do odbudowania koszykarskiego Śląska, zrobiliby dokładnie to samo, co zrobił Dutkiewicz.

Przepraszam, oni to zrobili. Przypomnijmy sobie sławetny, wrześniowy turniej o Puchar Śląska. Podczas otwarcia na parkiecie jak grom z jasnego nieba pojawił się nie kto inny, tylko Sławomir Piechota. Kandydat PO na prezydenta Wrocławia.

Tłumaczenie, że to było we wrześniu, a Dutkiewicz szach i być może mat wykonuje pięć dni przed wyborami jest bezzasadne. W ten sam sposób wykorzystano - jak mówi marszałek sejmu - świętość, którą jest Śląsk Wrocław.

Podobne polityczne zagrywki PO urządzało choćby w przypadku wyborów do Europarlamentu i sytuacji z halą sportową w Zgorzelcu. Niespełna dwa, może trzy miesiące przed wyborami, podczas specjalnej konferencji prasowej kilku dygnitarzy przekazało na ręce burmistrza, Rafała Gronicza pismo, w którym stwierdza się, że Ministerstwo Sportu ofiaruje miastu 20 milionów złotych na budowę obiektu sportowego.

Dutkiewicz też tak grał, choćby obietnicami z organizacją Mistrzostw Świata siatkarzy. Tego typu argumentami można przerzucać się przez długi czas.

Problem leży gdzie indziej i jest - jak dla mnie - niezależny od polityki.

Dziwi mnie bowiem fakt, że z różnych stron słyszę krytyczne zdanie na temat tego, że miasto chce budować Śląsk. Co niektórzy twierdzą nawet, że nie wszyscy mogą odbudować Śląsk. I raczej wcale nie chodzi o kwestie finansowe, merytoryczny czy organizacyjne. To wszystko, wbrew niektórym opiniom o braku pięniędzy, akurat Koelner ma.

Wojna, którą rozpoczęła konferencja Dutkiewicza i Koelnera, a działa rozpaczliwego ratunku wytoczyła następnie Platforma, jest … nie umiem znaleźć ładnego słowa pasującego do sytuacji, więc napiszę wprost - GŁUPIA.

Wszyscy ludzie, którzy byli, są, czy też chcą być częścią Śląska, chcą go odbudowywać, zawsze powtarzali, że nieistotnym jest kto odbuduje koszykówkę we Wrocławiu, istotnym jest aby Śląsk w końcu powstał, a kibice mogli cieszyć się z kolejnych, wielkich sukcesów.

I co mówili wczoraj? Coś zupełnie przeciwnego, w emocjach kilkadziesiąt minut po południowych rewelacjach, krytykowali, uderzali, a potem musieli gryźć się w język. Wszystko znowu pod płaszczykiem tego samego, pod czym być może ukrył się Dutkiewicz. Polityki. Hipokryzja jak się patrzy.

W całej tej sytuacji i nagonce, marszałek sejmu ma jednak rację w dwóch kwestiach. Pierwsza rzecz to wspólna walka o wszystko we Wrocławiu. Euro, piłkę nożną, stadion etc. A druga to uchwała o wydatkowaniu miejskich pieniędzy, którą podejmą przyszli radni, a nie obecni. I to może być kłopotem.

Choć dla dobra Śląska podobno zrobi się wiele, więc skoro drużyna, zespół, marka jest dobrem wszystkich wrocławian, skoro jest oczkiem w głowie i musi istnieć, nie powinno być żadnych problemów z porozumieniem, nie powinno być podcinania nóg i malkontenctwa.

Nikogo nie będzie niedługo obchodziło czy Dutkiewicz podbił sobie słupki procentowe tą decyzją, czy nie. Moim zdaniem te wybory i tak by wygrał, czy to budując koszykówkę, czy nie. Ludzi będzie obchodziło to, czy Śląsk istnieje. Jeśli tak, to pętla którą na szyi powiesił sobie prezydent Wrocławia nie zaciśnie się, jeśli cofnie swoje postanowienia, zostanie powieszony.

Puenta poniedziałkowych (i zapewne nie tylko) wydarzeń jest bardzo prosta i nie należy doszukiwać się w niej polityki. Wszyscy chcą przecież Śląska w ekstraklasie, kibiców interesuje drużyna, sport, głośne nazwiska, wyniki, zawiśnięcia nad koszem Macieja Zielińskiego, tytuły mistrzowskie i tak dalej.

Kogo interesuje przepychanka ratusza z biurami PO? Nikogo. O co więc toczy się wojna? Czy aby na pewno o sport? Bo jeśli nie, to przepraszam, ale pomyliłem profesję.

 
1 , 2 , 3
Subskrybuj RSS