Blog > Komentarze do wpisu

#EBPL - dzień pierwszy [wideo]

Maciej Lampe zmienił buty. Zamiast Nike Soldier VII, grał w meczu przeciwko Gruzji w KDV Birch.

Tyle, jako KolekcjonerButów, chciałem napisać (co zrobiłem na Twitterze) po tym, dramatycznym dla nas spotkaniu przeciwko Gruzji. Uznałem jednak, że to stanowczo za mało.

Nieco chaotycznie, nieco ze smutkiem i trochę z tlącą się nadzieją, postaram się podsumować ten pierwszy mecz.

W momencie kiedy przegrywaliśmy siedmioma punktami, na Twitterze i hashtagu #EBPL nie było paniki. Było zagrzewanie do walki.

Chwilę później, gdy przewaga gruzinów niespodziewanie wzrosła do 15 i więcej punktów, fanom koszykówki puściły newry. Niektórzy twierdzili, że wyżywamy się na kadrze zamiast ją dopingować.


Nie zgadzam się absolutnie, ja widziałem ogromną liczbę fanów i wpisów, którzy ze szczękami na podłodze i oczami pełnymi łez nie mogli uwierzyć w to co się dzieje. Bo przecież to MY mieliśmy wygrać ten mecz i rozpocząć wędrówkę do awansu.

Tak nie było, bo dostaliśmy od Gruzji straszliwe lanie. Był za to pokaz bezsilności.

I wcale nie mam zamiaru pastawić się nad kadrą kompletnie nieudaną inauguracją. Wszyscy doskonale widzieli co stało się w Celje. Współczuję tylko tym, którzy oglądali to na żywo, tym którzy zwalniali się z pracy, wracali w pośpiechu do domu i łamali przepisy drogowe, by tylko zobaczyć swoich ulubieńców, tych bohaterów, którzy na białym koniu mieli wjechać do koszykarskiej ekstraklasowej Europy.

Gruzja po raz kolejny (pamiętacie mecze eliminacji Eurobasketu jakieś chyba 3 lata temu?) obnażyła nasze największe braki. O nich też nie ma co mówić, bo analizy gry kadry Polski przed rozpoczęciem turnieju wyraźnie i kilkunastokrotnie podkreślały gdzie możemy spodziewać się kłopotów. I dokładnie tak było, ale zdarzyło się jednak nieco więcej niż tylko problemy na obwodzie czy niecelne trójki.

Nie umiem znaleźć jednego słowa, które opisze ten, było nie było, fenomen. My po prostu mam problem z presją, graniem o coś, zachowaniem się jak ... ktoś, kto od lat gra w koszykówkę. I wcale nie chodzi o chęci, bo nie wierzę w to, że któremuś z tych graczy nie zależy i się nie chce.

Mówię (piszę) o przyzwyczajeniu. Przyzwyczajeniu do gry na wysokim poziomie, przeciwko dobrym zawodnikom, dostosowywaniu się do sytuacji, do nieroztapiania się mentalnie gdy przeciwnik czymś zaskoczy jakimś drobnym elementem. Obserwując kadrę dzisiaj miałem wrażenie, że nasi koszykarze mają z tym problem, a tylko nieliczni pokazują, że nie zależnie od sytuacji oni po prostu robią swoje.

Podam przykłady na bazie meczu z Gruzją. Popatrzmy na takiego Przemysława Zamojskiego, jego imiennika Karnowskiego czy Mateusza Ponitkę. Czy ktokolwiek jest w stanie powiedzieć coś złego o ich grze w meczu inaugurującym nasze występy na Eurobaskecie? Nie. Czy którykolwiek z nich czymś zaskoczył? Nie. Oni po prostu grali swoje. Bo tacy są. Przemek Karnowski i Mateusz Ponitka nauczyli się tego, że po prostu trzeba grać, już w najmłodszych latach w kadrach młodzieżowych, wywalczeniu srebra Mistrzostw Świata, walce w Gonzadze (ten pierwszy) gry na wysokim poziomie europejskim w Prokomie (ten drugi). Zamojski od lat natomiast ogrywał się i w kadrach i w Euroligowm zespole z Trójmiasta.

Ta cecha nie jest obca też Marcinowi Gortatowi, Maciejowi Lampe czy Thomasowi Kelatiemu. Zastanawiające jest tylko to, gdzie byli ci zawodnicy podczas meczu z Gruzją. Bo powiedzmy sobie szczerze - zagrali, bardzo, bardzo słabo. Mieli być liderami zespołu, ani jeden z nich w tym spotkaniu nie stanął na wysokości zadania.

W meczach nie tylko z Czechami, ale i całą, dużo mocniejszą resztą, wszyscy nasi gracze muszą zdawać sobie sprawę z tylko jednej podstawowej rzeczy, która może okazać się kluczem do zwycięstw - wy umiecie grać w koszykówkę i absolutnie nie macie czego się obawiać. 

środa, 04 września 2013, anfernee

Polecane wpisy

  • Dzień przed Lublinem wracam do Belgii

    Na dzień przed rozpoczęciem turnieju w Lublinie, wracam jeszcze do tego co działo się w Belgii i chwilę wcześniej. Czy turniej, który rozgrywaliśmy tydzień temu

  • Moore: bohater ostatniej akcji [WIDEO]

    Po trzech porażkach z rzędu, dwóch w lidze (Trefl i Czarni) i jednej, bardzo wysokiej w Pucharze Europy (50:75 z KK Buducnost Voli), PGE Turów Zgorzelec w końcu

  • Polska ograła wicemistrzów świata!

    Wczoraj w Polskim Radiu Wrocław powiedziałem, że Turcja nie pozostawi najmniejszych złudzeń i pokaże jak potężnym i silnym jest zespołem. Nie pamiętam kiedy w o

Subskrybuj RSS