Blog > Komentarze do wpisu

#EBPL dzień drugi - piszę to ze łzami w oczach

Nie jestem w stanie drugi raz napisać tego samego wpisu! Ale spróbuję.

Nie wiem czy to moja przeglądarka czy blox spłatał mi tak zwanego figla, ale zawsze jak piszę w przeglądarce, to coś wywali się na plecy.

Wpis o Eurobaskecie był emocjonalny do granic możliwości, nie da rady odtworzyć go w takiej formie w jakiej został napisany po raz pierwszy. 

Nie wiem kiedy ostatnio chciało mi się płakać tak często w ciągu jednego dnia.

A piszę ten wpis ze łzami w oczach, ze smutkiem, żalem. Prostymi, prymitywnymi wręcz, ale takimi uczuciami, które przeżywają obecnie chyba wszyscy kibice koszykówki.

Coś we mnie pękło. Nie umiem wytłumaczyć sobie tego, co stało się w Celje i współczuję tym, którzy tam pojechali. Mimo tego, że zobaczą tak dużo, tak wspaniałej koszykówki.

To co po meczu z Czechami mówi Dirk Bauermann, piękne słowa i prośby o nie skreślanie tego zespołu, to po prostu puste słowa, które (przynajmniej dla mnie, nic już nie znaczą). 

Dostaliśmy na Słowenii potężne lanie i generalnie nie wiem czy nie byłoby mniejszym skandalem gdyby Grzegorz Bachański w tym momencie zwolnił wszystkich i odesłał do domu, a mecze oddał walkowerem.

Mi naprawdę nie przychodzi to łatwo, ja wcale nie chciałem, żeby oni przegrywali, żebym mógł (jak pewnie powiedzą mi niektórzy) w końcu się do czegoś dopieprzyć. Chyba nikt z nas nie chciał takiego obrotu sprawy, baliśmy się tego co może stać się w pierwszym czy drugim meczu, ale czy ktoś naprawdę dopuszczał do siebie myśl, że te dwa spotkania potoczą się dla nas tak tragicznie?

Po meczu z Czechami rozmawiałem z wieloma znajomymi, wyładowywaliśmy frustrację obrzucając błotem większość graczy, naszych liderów. Nie obyło się bez przekleństw. Mam nawet wrażenie, że gdyby niektóre słowa zostały wypowiedziane publicznie, zarówno ja jak i moi znajomi dostalibyśmy pozwy sądowe o zniesławienie. Byliśmy zdenerwowani, a tak naprawdę nic nie mamy do tych chłopaków. Ale ja nawet w nerwach ciągle miałem łzy w oczach. Po raz pierwszy od bardzo dawna (jeśli nie w ogóle po raz pierwszy w życiu), zareagowałem na porażkę kadry koszykarskiej i w ogóle jakiegokolwiek zespołu, niczym rozhisteryzowana nastolatka. 

Czułem się jakby właśnie rzuciła mnie miłość mojego życia. Jakby zostawiła mnie z pękniętym sercem, a ja zrobiłem dla niej wszystko i byłem gotowy zrobić jeszcze więcej. Czułem lęk, strach, niepokój, brak zrozumienia, chęć poprawienia tego co już się stało, dokonania niemożliwego, bo przecież to nic trudnego. Ale jednak niemożliwe. To już się stało i nic nie jestem w stanie zrobić.

Muszę pogodzić się z tym co się stało i iść dalej. Ale jak, skoro nie umiem pogodzić się z tymi porażkami, nie umiem odpowiedzieć sobie na pytania co było nie tak? Co zawiodło? Czy to był tylko przypadek (ten drugi mecz), czy też traktowanie meczów turniejowych jak ligi i gdzieś tam z tyłu głowy przekonanie, że w rewanżu da się odrobić straty? Zapomnieliśmy o tym, że każdy mecz takiego turnieju jest na wagę złota? 

Nie wiem, nie chcę już znać odpowiedzi na te pytania, bo to wszystko w tym momencie nie ma po prostu znaczenia i nie jest istotne. Niestety, ale dla nas ten Eurobasket się już skończył.

Przykro jest cytować Kubę Sienkiewicza, ale ... To już jest koniec.

piątek, 06 września 2013, anfernee

Polecane wpisy

  • Dzień przed Lublinem wracam do Belgii

    Na dzień przed rozpoczęciem turnieju w Lublinie, wracam jeszcze do tego co działo się w Belgii i chwilę wcześniej. Czy turniej, który rozgrywaliśmy tydzień temu

  • Moore: bohater ostatniej akcji [WIDEO]

    Po trzech porażkach z rzędu, dwóch w lidze (Trefl i Czarni) i jednej, bardzo wysokiej w Pucharze Europy (50:75 z KK Buducnost Voli), PGE Turów Zgorzelec w końcu

  • Polska ograła wicemistrzów świata!

    Wczoraj w Polskim Radiu Wrocław powiedziałem, że Turcja nie pozostawi najmniejszych złudzeń i pokaże jak potężnym i silnym jest zespołem. Nie pamiętam kiedy w o

Komentarze
Gość: slaskwroclaw_fan, *.wroclaw.mm.pl
2013/09/06 02:41:00
bo rzadko macie okazje do przegrywania, my kibice futbolu juz dawno sie oswoilismy z tym :)
-
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2013/09/06 09:22:18
nigdy byś nie przeżył tego meczu gdyby nie technika, to fakt ogladania przez potrójną szybkę spowodował tyle emocji, a tak na poważnie to nie należy sie poddawać nigdy:-)
-
Gość: tomzel, *.dynamic.chello.pl
2013/09/06 09:31:33
"To jest już koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść" przygotowywać się do contract year ;)
-
Gość: strusiek, *.au.poznan.pl
2013/09/06 10:09:09
Vesely zabiera piłkę Lampemu i pakuje... humiliation
www.youtube.com/watch?v=v9HL78N00Aw
-
2013/09/06 10:29:53
Ja mam już trzeci dzień kaca. Zaczął się w środę po 16.00 i wczoraj pogłębił. Mam wrażenie, że gracze pierwszej piątki przyjechali bez formy i nieprzygotowani, a druga piątką... Oh, wait - to my mamy drugą piątkę? Przecież Waczyński, Zamojski, Ponitka i Hrycaniuik nie dołożyli nic. Ponitka, jak mawia jeden mój kolega, zesrał się w zbroję. A Hrycaniuk w niczym nie przypomina faceta, który pozytywnie zaskoczył na Eurobaskecie 2 lata temu.

Ale nawet nie o to ma żal. Przegrać zawsze można, ważne, jakie się pozostawia wrażenie. Zielony napisał na twitterze, że nie widział połamanych nosów, rozbitych łuków brwiowych, siniaków, krwiaków i otarć. Krótko mówiąc - nikt na parkiecie nie umierał. Maciek stwierdził ze smutkiem, że to jest już inne pokolenie. Chodziło mu pewnie o to (ale to już moja interpretacja), że panowie są jacyś tacy delikatni.

I jeszcze jedno. Koszmarek powiedział po meczu, że nie wie, jak to się stało, że zostawili Bartona w otwartej pozycji. 'Ciężko powiedzieć. Mieliśmy wszystko zmieniać, trochę się zagapiliśmy, jak to powinno być...' - tak mówił w sport.pl. Kurwa, trochę się zagapili? Jak się można zagapić w najważniejszej akcji meczu? Ile oni mają lat? Zresztą, zagapiali się wiele razy wcześniej, bo nie przegrali tego meczu przez ostatnią akcję. Przegrali go wtedy, gdy po jednej, dwóch udanych akcjach w ofensywie przez totalne rozkojarzenie i brak koncentracji zostawiali Veselego i innych na czystych pozycjach. I to pod dziurą, gdzie miały być te słynne dwie wieże.

A na koniec - mój niemiecki szwagier zaśmiewał się do łez, na wieść, że wzieliśmy sobie Bauermanna. 'No to macie teraz mistrza taktyki' - mówił.
-
Gość: adameq, *.ip.netia.com.pl
2013/09/06 11:21:34
No wczoraj to jakby mnie kto młotkiem w głowę walnął w tej końcówce... Myślę, że to były podobne odczucia i odruchy do twoich. Długo się nie mogłem pozbierać.

Było wiele pytań, wyrzutów, itp. W takiej końcówce jak wczoraj, jak było 5 sekund do końca to powinien być jakiś ktoś kto by się wbił pod kosz licząc na faul, a nie niedolot za 3 jak jeszcze 2 sekundy zostały...
Z drugiej strony jakby nie te dwie trójki to lampego byśmy na rękach nosili za te dwa celne w końcówce :) No i może coś by się w nich mentalnie zmieniło po zwycięstwie... a tak to może być chyba tylko gorzej.

Dla mnie naszym największym problemem jest brak dobrej jedynki. Kilka razy było wczoraj widać, dobra zasłona, ale pick nie udany bo obrońca zdążył za Koszarkiem... jak nie ma pewności i szybkości na rozegraniu to potem się robią problemy.

Najbardziej mi żal stanu samej dyscypliny w Polsce, teraz, po takich mistrzostwach przegranych w najmocniejszym składzie to już chyba w ogóle nikt poza Tobą, mną i kilkoma innymi pasjonatami nie będzie ligi oglądał... O ile lepiej by to wyglądało gdyby wygrali te dwa pierwsze mecze, a potem nawet po walce przegrali z faworytami... W takiej formie możemy się bać pogromu z Hiszpanią, Chorwaci dostali 73:40.

pozdr.
Subskrybuj RSS