Blog > Komentarze do wpisu

Wielki klops zamiast Money-Gate

Mieliśmy doczekać się kolejnego, polskiego -Gate. Nazwa, którą moglibyśmy operować to Money-Gate. Udział w niej biorą, choć nieco w cieniu, przedstawiciele koszykarskiego Śląska, całe środowisko koszykarskie we Wrocławiu oraz - po drugiej stronie barykady - władze miasta z prezydentem Rafałem Dutkiewiczem na czele. 


Kilkanaście dni temu pisałem na blogu, że Wrocław Śląska nie kocha i nie da pieniędzy na ekstraklasową koszykówkę spod herbu Śląska.

Okazuje się, że samo nie w kuluarach nie wystarczy, bo władze Śląska Wrocław z Maciejem Zielińskim i Michałem Lizakiem na czele postanowiły wytoczyć ciężką artylerię i jak na prawdziwych wojskowych przystało, powalczyć o teoretycznie utracony teren. 


Śląsk wytoczył ciężką artylerię - jaką, to już wszyscy doskonale wiedzą. W internecie pojawiły się już artykuły, które opisują całą sytuację, a na kanale Śląska na YouTube można zobaczyć nagranie z całej konferencji prasowej, którą klub zorganizował w poniedziałek 27 maja.


Prawdę mówiąc spodziewałem się, że po takim kategorycznym wypunktowaniu prezydenta Wrocławia, Rafała Dutkiewicza, w mediach będzie się gotowało. Miałem wrażenie, że władze Śląska wkładają nieco kij w mrowisko, że będzie próba odparcia ataku ze strony miasta i w końcu, że ktoś spyta władz czy dały pieniądze, mają zamiar dać, czy w końcu nie chcą dać i pomóc koszykarskiemu Śląskowi.


A w lokalnych dziennikach i portalach internetowych pojawiły się tylko suche informacje - Śląsk chce, Śląsk buduje budżet, Śląsk dzwoni do Dutkiewicza.


Gdyby taka sytuacja spotkała - po raz kolejny - piłkarski Śląsk, lub jakikowliek inny klub T-Mobile Ekstraklasy, musiałbym prosić Zygmunta Solorza, aby jak najszybciej wprowadził nową usługę internetową i zamienił bardzo szybkie LTE na ultraszybkie (nieistniejące przecież) HSDLTE (czy jak tam się nie będzie nazywał następca LTE), bo dotychczasowe łącza nie dawałyby rady w dosyłaniu do czytników kolejnych informacji o tego typu akcji. 


Prawdę mówiąć, takie sytuacje jak obecna, źle wpływają na moje zdrowie psychiczne i nerwy. To pokazuje dobitnie w jakiej sytuacji i kondycji znajduje się koszykówka w Polsce. Tą nie interesują się już nawet dziennikarze. Być może dlatego, że szef działu lub redaktor naczelny czy też wydawca powiedzieli - Koszykówka? Nie, tego nie damy na czoło.


Po Prokom-Gate, Stelmach-Gate, Hodge-Gate etc, mogliśmy mieć kolejny materiał, który pozwalałby koszykówce pojawić się na głównych sliderach (przynajmniej) portali sportowych. Informacje nie niosły by za sobą pozytywnego sentymentu, ale niestety, to właśnie te negatywne, nacechowane aferą, przebijają się wysoko.


Zamiast tego mamy wielki klops. 

Oczywistym jest, że Śląsk stara się poprzez media wpłynąć na decyzję miasta i pokazać, że władze są be i nie chcą pomóc 17-krotnym przecież mistrzom kraju. Oczywistym jest, że wiele osób ze stolicy Dolnego Śląska nie zgadza się z tym, aby miasto dawało pieniądze na Śląsk. Jeszcze inni jeszcze upatrują w tym walki politycznej i skoro tak jest, niech na ten Śląsk pieniądze wykłada nie miasto, a druga strona tej walki. 


Każda z tych osób jakieś jak i swoje racje ma, ale cała sytuacja sprowadza się tylko do jednego.

Jeśli zostawimy całą wojnę poza nami, jeśli zostawimy ją tym, którzy chcą w nią grać i pomyślimy tylko o sprawach sportowych. Tylko o tym, że na parkiety ekstraklasy wraca wielokrotny mistrz Polski. Drużyna, która wyprzeda hale w obcych miastach i my chcemy po prostu oglądać odradzającą się we Wrocławiu koszykówkę, a w najbliższej przyszłości może i walki o tytuł, VTB, Euroligi.

Jeśli pomyślimy o tym, że być może jest to początek zmian w polskim baskecie i (miejmy nadzieję) początek przywrócenia koszykówce statusu sportu dla 2 milionów Polaków, a nie 17 tysięcy, to może zdamy sobie sprawę z tego, że taka cisza, obojętność i wytykanie palcami kolejnych politycznych napierd*&# pomiędzy facetami spoza naszego zasięgu prowadzi do niczego innego, tylko jeszcze większego zapomnienia o tym najpiękniejszym na świecie sporcie.

Wolałbym więc, aby w na Dolnym Śląsku i w całej Polsce w powietrze wyleciała bomba o nazwie Money-Gate, niż tą przerażającą ciszę oznaczającą pustkę.

wtorek, 04 czerwca 2013, anfernee

Polecane wpisy

Komentarze
nflblog
2013/06/06 09:47:43
Panie Szczepanie, a czemu Dutkiewicz ma kochać Śląsk Zielińskiego i Schetyny? Kiedy za odbudowę koszykówki w mieście po kilku latach posuchy (gdzie był wtedy pan Zieliński? aha, robił u Schetyny karierę polityczną) wziął się Koelner ze wsparciem Dutkiewicza, Schetyna natychmiast przypomniał sobie jak to on kocha koszykówkę i wypuścił Zielińskiego na ten front walki. Bo jedyny Zieliński to prawdziwy Śląsk. Nic to, że Koelnerowi pomagali równie zasłużeni Tomczyk i Wójcik. W ten sposób, zamiast zebrać całe środowisko wokół jednego projektu, pan radny Zieliński z PO w imię polityki podzielił je na dwa wrogie obozy i spowodował, że projekt Koelnera i Dutkiewicza padł po roku.
W nagrodę radny Zieliński stał się posłem Zielińskim, a kiedy jego i Schetyny Śląsk wszedł do Ekstraklasy on przychodzi do Dutkiewicza i chce od niego pieniędzy? No chyba coś tu nie halo.

Żeby było jasne, póki pan radny i pan poseł był koszykarzem Zielińskim to uwielbiałem go i skandowałem jego nazwisko z trybun. Schetynie należy się wielki szacun za lata 90-te, ale nie zapomnę mu też spektakularnego upadku Śląska, do którego przyłożył rękę. Tak, ten jednoroczny Śląsk był klubem Koelnera, ale obecny jest klubem Schetyny i Zielińskiego. I w moich oczach wcale nie ma większej legitymacji do bycia "tym prawdziwym".
-
Gość: dygresja, *.internetia.net.pl
2013/06/06 21:26:36
Nie wymagam, aby Pan Prezydent Dutkiewicz żywił w stosunku do Śląska, nazwijmy go- Schetyny i Zielińskiego, jakiekolwiek uczucia.
Baa, jak dla mnie może go nawet nie lubić.
Nie wymagam też, by wspierał ten Śląsk swoimi pieniędzmi.
Chciałabym tylko, by wsparł go pieniędzmi miejskimi, bo, jakby nie było, jest Prezydentem miasta Wrocławia.
Nie Prezydentem Koelnera, Schetyny czy Zielińskiego, a Prezydentem wszystkich wrocławian.
Ja tu mieszkam, tu pracuję, tu wychowuję swoje dzieci i nie widzę żadnego powodu, dla którego moje potrzeby jako kibica tej drużyny miałyby być w jakikolwiek sposób gorsze od potrzeb kibiców tamtego Śląska.

Na marginesie- projekt Koelnera nie upadł przez Śląsk Zielińskiego.
Jeśli jakikolwiek plan buduje się tylko na myśleniu życzeniowym i wierze, że jak już się będzie w ekstralidze, to sponsorzy będą walić drzwiami i oknami, to trzeba się liczyć z porażką.
Niezależnie od tego, czy jest konkurencja, czy jej nie ma.
Kolejność jest taka: najpierw cyfry, potem marzenia.
Zwłaszcza wtedy, gdy boom na koszykówkę był w odwrocie, a kraj coraz głębiej zanurzał się w kryzysie.
-
2013/06/08 23:34:17
@NFLblog - absolutnie nie twierdzę nigdzie, że ktoś ma lub musi cokolwiek kochać. generalnie Dygresja odpowiedział/a bardzo trafnie. Ja nie mam problemu z tym, że prezydent X nie ma z czego dać, albo nie chce dać. Ja ubolewam nad tym, że moja ukochana dyscyplina jest traktowana jak klocek, który tak łatwo można z układanki wyjąć.
-
Gość: mtdk, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/06/12 10:37:05
Tylko że "ukochana dyscyplina jest traktowana jak klocek" we Wrocławiu na własne życzenie. Od co najmniej 2 lat działa program Basketmania i tylko z tego tytułu w roku 2012 Śląsk dostał 350000 na szkolenie młodzieży. Tyle samo trafiło do WKK i wyniki są takie że drużyna pana Koelnera 2 razy z rzędu zdobyła mistrzostwo juniorów starszych zaś Śląsk Wrocław w mijającym sezonie takiej drużyny de facto nie posiadał. Jak walczył prezes Lizak o dotacje można prześledzić na stronach wroclaw.pl bip.um.wroc.pl/wps/wcm/connect/b34a2ffc-a394-4d57-b47e-f859c039caf9/29.pdf?MOD=AJPERES. Śmiech na sali i totalna amatorszczyzna.
-
Gość: dygresja, *.internetia.net.pl
2013/06/12 20:57:38
@mtdk
Ilu zawodników z tych medalowych juniorów starszych WKK wywodzi się z Basketmanii?

Cudownie, że w 2012 roku dostaliśmy po równo na program, który służy, jak pokazują wyniki, głównie zachęceniu dzieci do większej aktywności ruchowej, bo przełożenie na wyczyn, jak na razie, jest żadne.

Po ile dostaliśmy na wyczyn?

Na jakich stronach można prześledzić, jak długo, jak mocno i jak profesjonalnie walczył Pan Koelner i jego współpracownicy o pieniądze z miasta?
Gdzie możemy odnaleźć historię poszukiwania tych, mitycznych już, trzech milionów od sponsorów, które miał dołożyć do pieniędzy z miasta?
Można by nakręcić o tym film, tylko że taki o tytule "Nic śmiesznego" już zrealizowano.
-
Gość: mtdk, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/06/13 14:57:38
@dygresja
Problem polega na tym że w 2011 to Śląsk zdobył U-20 i przez działanie pana Lizaka i przez "wyczyn" po 2 latach nie ma nic. Z tamtej drużyny w Śląsku "wyczynowym" są jeszcze bracia Kulonowie (celowo piszę "są" bo tylko jeden z nich sporadycznie gra). Poza tym pytanie otwarte: kto występuje o dotacje? Spółka z o.o. jak i stowarzyszenie nie może mieć drużyny w TBL więc i tak będzie musiała powstać spółka akcyjna. Gdyby prezes Lizak poważnie podchodził do tematu założyłby spółkę spełniającą wymogi prawa i dopiero wtedy zwrócił się oficjalnie o pieniądze do miasta. To jest albo totalna amatorszczyzna na wzór drużyny pana Koelnera albo polityczna prowokacja posła Schetyny: w obu przypadkach szanujący się redaktor nie powinien na razie zabierać głosu. Nadal więc twierdzę że miasto traktuje zarząd Śląska jak gówniarzy bo tak się zachowują.
-
Gość: dygresja, *.internetia.net.pl
2013/06/13 16:47:01
@mtdk
Jakoś tak niezręcznie brzmi wypominanie, że z drużyny mistrzów Polski z 2011 w Śląsku zostali tylko bracia Kulonowie. Jeśli dobrze sobie przypominam, z tej drużyny wywodzą i się np. także Jarosław Zyskowski i Kacper Sęk. Szanuję, oczywiście, ich suwerenne wybory, ale przynajmniej jeden z nich, pozostając wtedy w Śląsku, dziś mógłby świętować awans do TBL.

Generalnie nie chciałabym porównywać szkolenia w obu klubach, bo po okresie fascynacji sukcesami WKK zaczęłam zauważać również rysy na tej opromienionej medalami strukturze.
Prawdą jest, jak napisał kiedyś Yanoo, że koszykówka dolnośląska na powstaniu WKK skorzystała. Istniejąca konkurencja wymusiła zmiany także w naszym klubie. Nie zawsze, z braku środków, udaje się je wprowadzić, ale choćby starania są już małym krokiem do przodu.
Nie mamy juniorów starszych, ale na poziomie juniora i młodzika już od WKK nie odstajemy.
To też zdecydowany plus.

W kwestii pytania otwartego: nie wnikałam wcześniej w wymogi prawne, jakimi obudowana byłaby ewentualna dotacja. Jeśli jest tak, jak Pan pisze, miasto byłoby na wygranej medialnie pozycji, wyciągając przytoczone przez Pana argumenty.
Odmowa jednak była opatrzona nie faktem braku spełnienia przez Śląsk wymogów formalnych, a brakiem środków na ten cel w budżecie miasta.
Równie dobrze można powiedzieć teraz o Prezydencie Dutkiewiczu, że po milionowych dotacjach na piłkarzy stara się zadowolić tę część elektoratu, która jest przeciwna "inwestowaniu" miejskich pieniędzy w sport wyczynowy.
Wygląda więc na to, że nie tylko Panowie Schetyna i Zieliński mają coś do ugrania...
-
Gość: mtdk, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/06/13 23:42:43
Nie rozumiem co ma wspólnego odejście 2 zawodników z całkowitą anihilacją drużyn z roczników starszych niż 95/96??? Mówię o dość niepokojącym zjawisku jakie ma miejsce że zamiast szkolić własnych kupuje się za ciężkie pieniądze zawodników 25+ którzy pograją jak Fliger sezon może 2 i pójdą zarabiać pieniądze gdzie indziej. W kontekście miejskiej dotacji już lepiej dać kasę Koelnerowi bo ten przynajmniej zatrudnia chłopaków z Wrocławia zmniejszając bezrobocie w mieście. I proszę nie pisać też o braku środków w klubie w sytuacji w której budżet Śląska w 1 lidze był 2-3 krotnie wyższy od budżetu przeciwników.
Argument spółki akcyjnej nie zostanie podniesiony z prostego powodu że w 2011r miasto dało pieniądze WKK Obiekty sp z o.o. choć w tym przypadku spółka istniała już 4 lata miała kapitał na poziomie 13 milionów. Czy to jest poważne zachowanie ze strony klubu że w grudniu zwracają się jak sekcja koszykówki WKS Śląsk w maju piszą list jako Śląsk Basketball sp. z o.o. zaś pieniądze miasto ma przelewać na konto jakieś spółki akcyjnej???
-
Gość: dygresja, *.internetia.net.pl
2013/06/14 17:42:39
Pan pisze tak, jakbyśmy wywodzili się z innego miasta, a przecież tak nie jest :).
Czy to naprawdę jest przypadek, że Śląsk miał słabsze roczniki po 1992 :)?
Kiedy w 2008 roku wróciliśmy do Wrocławia po długoletniej przerwie i moje dziecko zapragnęło zamienić pływanie na koszykówkę, zrobiłam rozeznanie, w jakim klubie warto byłoby trenować.
Mam w pamięci mail, który otrzymałam od syna mojego kolegi, rocznik 1993, WKK.
Historie o wyższym niż pierwszoligowe budżecie po odłączeniu się od Śląska, podróżach samolotami na mecze zagraniczne, własnym autokarze.
Nawet na mnie warunki socjalne stworzone tamtemu rocznikowi robiły wrażenie :).
I wcale nie dziwię się rodzicom roczników powyżej 1993, że swoje dzieci posyłali do WKK, bo początkowo, przy siermiężnym w owym czasie Śląsku, wszystko wyglądało tam na bardziej błyszczące i bardziej atrakcyjne niż to, co mógł, na każdym poziomie, zaoferować wtedy Śląsk.
W sytuacji więc, gdy tą młodzieżą, wcale nie tak liczną, jak kiedyś, trzeba było się podzielić, mnie nie dziwi dziura w szkoleniu w WKS-ie.
Panu Lizakowi można pewnie wiele zarzucić, ale obarczanie go winą za bryndzę powstałą bez jego udziału jest nieporozumieniem...

Argument o graniu li tylko własnymi wychowankami zawsze mnie powala na kolana, zwłaszcza w zestawieniu z tezą, że "obcy" wywożą "ciężką" kasę poza miasto, a rodzimi, nie dość, że "tańsi w utrzymaniu", to jeszcze swojaki. Teraz dobił mnie Pan jeszcze tym zmniejszaniem bezrobocia :)...
Sądzę, że żaden klub w Polsce nie ma takiego szkolenia, by trzon pierwszych drużyn stanowili wychowankowie. Zrozumiał to nawet Pan Kolener, bo gdyby tak sprawdzić "rodowody" zawodników drużyny drugoligowej i U-20, okazałoby się, że wychowankowie innych klubów nie są tam w znaczącej mniejszości.
W tym kontekście wyciągnięcie Zyskowskiego i Sęka ma chyba również znaczenie?

Zawsze też ujmuje mnie naiwna wiara w to, że jeśli zawodnika wyszkolimy, to u nas będzie grał za czapkę gruszek, dla samej tylko przyjemności reprezentowania naszego klubu.
Czy Pan, mając świadomość swojej wartości jako pracownika, przy propozycji wyższych zarobków, zostałby w firmie tylko dlatego, że jest ona zlokalizowana w Pana dzielnicy i ma Pan sentyment do ludzi, których codziennie spotyka Pan po drodze do pracy?
Znam zdanie wielu kibiców na ten temat, bowiem parokrotnie zdarzyło mi się uczestniczyć w poświęconych tej kwestii dyskusjach. Zawodnik to też człowiek, a jako koszykarz zarabia tylko przez kilka lub kilkanaście lat. Często na papierze, bo podpisane pieniądze wielokrotnie mają się nijak do tych faktycznie otrzymanych. I taki zawodnik jak Marcin Flieger też ma prawo zarobić te, jak Pan pisze, ciężkie pieniądze. Czy to w tym klubie, czy w innym, bo niekoniecznie jest tak, że to Marcin nie chciał tu grać...

Nie zrozumiał mnie Pan też, kiedy pisałam, że Śląsk nie ma do dyspozycji takich środków, jakie ma WKK. Ta dygresja nie dotyczyła budżetów drużyn sztandarowych obu klubów, a sekcji młodzieżowych. Nie wiem jak to wygląda w WKK, ale u nas to są zupełnie różne poziomy finansowania.

I, już zupełnie na koniec, o meritum.
Proszę nie pisać, że miasto nie miało świadomości, że Śląsk zwróci się do niego, w przypadku awansu, o dofinansowanie. Miasto miało tę świadomość od momentu, gdy Śląsk ogłosił swój program dwuletniej drogi do TBL.
Sądzę, że nasz klub wystąpił o promesę w najwcześniejszym możliwym momencie- kiedy można było z dużym prawdopodobieństwach, po kolejnych wygranych w pierwszej lidze, domniemywać, że ten awans osiągniemy.
I nie ma tak naprawdę znaczenia, jaki podmiot o to dofinansowanie wystąpił. Istotny jest fakt wcześniejszego anonsu, który przecież był do przewidzenia.
Tłumaczenie, po obietnicach i kolejnych pieniądzach dla piłkarzy, że tych środków w budżecie jest brak, mnie nie przekonuje.


Subskrybuj RSS