Blog > Komentarze do wpisu

Zdolna młodzież w Polsce jest. I basta!

Pieprzę to! Pieprzę tę koszykówkę, pieprzę to co się w niej dzieje i pieprzę próby zrozumienia tego co do głów tłuką mi jedni i drudzy prezesi i ewangeliści koszykarscy twierdzący, że jest cudownie i zmiany przyjdą stopniowo. Przyjdą, ale niestety mam coraz głębsze przekonanie, że ziemię trzeba zaorać, bo na bagnie pietruszka nie wyrośnie. Pieprzę też gadanie o braku uzdolnionej młodzieży. Pieprzę w głowę włożyła mi książka F*** IT, którą znalazłem podczas sobotniej wycieczki do Empiku.

I to właśnie o młodzieży będzie poniższy wpis.

Czekałem ponad dwa tygodnie, aby nie zrównać z ziemią tego co widziałem podczas jednego z treningów młodzieżowych. Czekałem cierpliwie, bo nie chciałem podchodzić do tematu emocjonalnie, tylko choćby w miarę profesjonalnie, bardziej analitycznie i na zimno. Już po pierwszym zdaniu tego tekstu wiem, że nie ma najmniejszych szans, aby w poniższych akapitach nie było widać emocji, zdenerwowania i irytacji.

Wiecie dlaczego w Polsce jest tak mało koszykarskiej młodzieży, która przebija się na poziom ekstraklasowy, europejski itd? I ostrzegam, utnę ręce razem z głową jak ktoś powie mi, że w naszym kraju brakuje utalentowanej młodzieży. Ta jest, nie jest tylko dobrze rozwijana i prowadzona, więc skończmy z idiotycznym skrótem myślowym!

Wyleję sporo jadu na to co dzieje się w grupach młodzieżowych. W Polsce mamy po prostu beznadziejną myśl szkoleniową i system, który przeszkadza, a nie pomaga.

Na wspomniany wyżej trening trafiłem całkowicie przypadkowo. A na nim trener tych chłopców garnących się do koszykówki i chcących uprawiać ten piękny sport, powiedział tyle dramatycznych słów, że chciałoby się zwolnić go z urzędu i zabronić pracy z młodzieżą.

Choć może to nie do końca jego wina, bo zapewne szkolenie i jego system to odgórne ustalenia jakiegoś koordynatora, który zapewne ma ogromne pojęcie, ale cały czas wyznaje zasadę - chcemy wygrywać.

Chcemy, ale nie takim kosztem. O wygrywaniu za chwilę, ale najpierw o problemach, które powodowały, że wyrywałem sobie włosy z głowy, klatki i spod pach.

13-14 latkowie, którzy biegali po parkiecie nie narzekali na to, co we mnie wzbudzało konwulsje. Mieli problemy z kozłowaniem, łapaniem piłki, prawym i lewym dwutaktem, naskokiem, prostym piwotem. Uczyli się za to ... zagrywek.

W jednym z momentów treningu, któryś z chłopców źle wykonał prosty ruch wyjścia do piłki, a trener spytał się go czemu nie robi tego poprawie, że miał dwa tygodnie na naukę, bo dostał mailem manual z zagrywkami. Słowa na K, CH i jak to skrótowo mówi moja dobra i bliska koleżanka - JCNP (sami sobie rozszyfrujcie), cisnęły mi się na usta niczym modlitwa.

Gdy opowiedziałem to znajomemu trenerowi, nie skomentował. Głośno się zaśmiał podsumowując w ten sposób temat.
Brak techniki użytkowej został zastąpiony pseudo systemem, ale co z tego, skoro ci młodzi nie potrafią nawet celnie rzucić do kosza z kilkunastu centymetrów.

Inny, zagraniczny, powiedział mi: you are joking!?

Nie miałem siły i nerwów pytać trenera dlaczego i czy trenuje się u nich technikę i dlaczego trenuje się zagrywki, skoro w lepiej rozwiniętych szkoleniowo krajach jest to zabronione do mniej więcej 16 roku życia.

No właśnie, co robi się w USA? Młodzież wykonuje setki morderczych ćwiczeń mających nauczyć kozłowania prawą, lewą ręką, zmiany ręki kozłującej, dwutaktu, naskoku, piwotu, gry jeden na jeden, minięcia, zastawienia itp. Technika użytkowa, indywidualne ćwiczenia to podstawa. Ale uczy się także poruszania bez piłki. Nie zagrywki, ale rozciągania gry, zbiegnięć, broń Boże jakichkolwiek prób wykonywania zagrywek.

Tak samo traktuje sie młodzież choćby w Serbii, gdzie podstawą jest doprowadzanie podczas meczów do gry jeden na jeden, a podczas treningów uczy się (uwaga, będzie zaskakująco), ruchów bez piłki, techniki indywidualnej i właśnie rozwiązywania sytuacji 1on1.

A u nas? Kwadratowe koła i koliste trójkąty. 

Jak od 13-latka można wymagać tego, by oddychał, kozłował, biegał i jeszcze przy tym myślał? Przynajmniej o jeden element za dużo.

Niestety staram się zrozumieć trenerów, przychodzi mi to z trudem, ale wiem dlaczego namiętnie chcą wygrywać już w młodzikach.

Bo liczą się pieprzone wygrane, liczy się to czyj zespół dojdzie najdalej, a zarabiający 300 złotych trener dostanie bonus w wysokości rocznych zarobków za półfinał makroregionu (liczbami tylko luźno rzucam). A wygraną w szkoleniu młodzieży nie jest zwycięstwo w meczu, tylko wychowanie koszykarzy, którzy będą występowali w kadrze młodzieżowej, seniorskiej, zaczną grać w ekstraklasie, Hiszpanii, Rosji, USA i podniosą poziom polskiej koszykówki.

I kończąc ten wpis tak samo jak go zacząłem, pieprzę to czy winą jest brak kompetencji trenerów, brak odpowiednich zarobków, brak odpowiedniego systemu i jego zło. Naprawdę to pieprzę, bo dochodzenie przyczyn i analizowanie sytuacji zaczyna być celem samym w sobie. Pieprzę to wszystko, bo próby podejmowania dyskusji przez dziennikarzy i blogerów, kończą się szybciej niż się zaczynają. A wiecie dlaczego? Bo zamiast zająć się poważnymi sprawami, transparentością systemów rozgrywek, wychowywaniem kolejnych pokoleń, "GÓRA" nas i tę koszykówkę po prostu pieprzy. 

Ich, tę górę, przecież tak jak koszykówkę, też dopadł kryzys. Jedzą spleśniały ser, piją stare wino i jeżdżą autem bez dachu.

poniedziałek, 13 lutego 2012, anfernee

Komentarze
2012/02/13 10:53:12
zauważyłem to już dawno, tak jest w prawie każdym sporcie. W kopanej też już od ośmiolatków wymaga się wygrywania. Niestety polski sport leży i kwiczy dlatego że nie ma zorganizowanego nowocześnie systemu szkolenia, są tylko działacze którzy dbają o własne interesy i pieniądze z budżetu. Sukcesy które się nam trafiają to skutek pracy trenerów pasjonatów (lub samych pasjonatów) którzy natrafią na wyjątkowy talent, lub też czasem zbiegu okoliczności. I niestety nikt tego nie widzi, a te jednostkowe sukcesy podtrzymują status quo. Czy ktoś w ogóle próbował coś zrobić z PZN-em po Fijasie a przed Małyszem? Przecież tam się nic nie działo, teraz jest Kowalczyk, a dzięki Małyszowi jest paru obiecujących skoczków. Pozatym nie ma dosłownie nic.
Związek koszykówki działa bo jest jeszcze liga (w której i tak odstawiają cyrki) która cieszy się jako takim zainteresowaniem i pieniędzmi sponsorów. Gdybym ja był sponsorem to brzydziłbym się współpracować z tym zasiedziałym betonem, dla którego dobro sportu jest na samym dole listy priorytetów.
Tu jest potrzebne katharsis, trzeba to wszystko zrównać z ziemią, zbudować od nowa i poczekać jakieś 20 lat na sukcesy.
Przypominają mi się zajęcia W-Fu w podstawówce: pięć kółek i możecie grać w piłkę. Dopiero jak trafił się młody chłopak po AWF-e z pasją zacząłem uczyć się gry w kosza i siatkę od podstaw, kozłowanie, dwutakt itd, przyjęcie, zagrywka. Po paru latach zmielony przez system odszedł...
-
Gość: mack74, aeei139.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/13 11:22:08
Niestety w Polsce myśl szkoleniowa może i dobra , jest zarzucona na poczet walki o kasę! To co robią trenerzy w grupach młodzieżowych to jedno, ale oglądając mecze tych grup trzeba zwrócić uwagę także na sędziowanie, gdzie sędziowie ciągną za " uszy" swoje drużyny , a tym młodym chłopakom , aż jest głupio grać i wygrywać w taki sposób. To uczy ich kumoterstwa i kombinowania. Jeśli już tak podchodzimy do tematu , to wystarczy popatrzeć na mecze KALKU - gdzie wielu młodych zawodników gdzieś wcześniej trenowała. I tu widać jakie maja braki w wyszkoleniu podstawowym, ale za to umieją grać strefą!!! W polskiej koszykówce jest wiele do zmiany, ale wiele do zmiany jest na szczeblu miasta, bo miasto jako sponsor powinno od klubu wymagać, aby wprowadzał juniorów wywodzących się z miasta. Nie musi on od razu grać, ale niech poczuje atmosferę derbów z pozycji parkietu - to są rzeczy , które mobilizują młodych ludzi do doskonalenia się!!!
-
2012/02/13 11:39:55
W takim razie skąd się wzięło pokolenie ponitki, karnowskiego, itd.? Czyżby to byli zawodnicy, którzy tylko wyuczonymi w młodości zagrywkami pokonują swoich rówiesników, a tak naprawdę po czasie ujawnią się ich braki techniczne? A może to wyjatki potwierdzające regułę? Trochę ich dużo jak na całą kadrę, która zdobyła wicemistrzostwo świata.
-
2012/02/13 11:45:48
@bartuszyński
uważasz że w 38 milionowym kraju 10 nastolatków grających bardzo dobrze w koszykówkę to dużo? Dla mnie to są właśnie wyjątki, które ktoś był w stanie znaleźć i stworzyć z nich drużynę.
-
2012/02/13 11:51:55
Sam trenowałem kosza kilkanaście lat temu będąc w podobnym wieku. Jak nie przyszedłem na trening 2-3 razy to nie znałem zagrywek. To automatycznie wykluczało mnie z gry. Zamiast grać, rozwijać technikę, cieszyć się grą, ciągle rozmyślałem nad zagrywkami, żeby czasem czegoś nie spieprzyć. Niestety, smutna prawda.
Jakiś czas temu planowałem po pracy prowadzenie zajęć dla dzieciaków z koszta. Taka właśnie zabawa, ćwiczenie techniki, ogólny rozwój. Problem w tym, że bez wyników nie będzie pieniędzy na taką szkółkę...
-
Gość: trener, eii205.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/13 12:04:08
Zgadzam się z powyższym tekstem w 100%. Jest to jednak problem systemowy. W Polsce w wiekszości klubów krucho z kasą, a za sukcesy w Mistrzostwach Polski klub dostaje kasę na działalność w natepnym sezonie. Im starsza kategoria im wyższe miejsce tym większa kasa. Kluby powinny być nagradzane ze wyszkolenie reprezentantów Polski w róznych kategoriach różna stawka .
-
Gość: w nawiązaniu, public-gprs302236.centertel.pl
2012/02/13 12:25:03
uzupełnienie już popełnionego jakiś czas temu textu

www.polskikosz.pl/news/103604/rzeczpospolita_trenerska.html
-
2012/02/13 14:33:40
Tak jak mówili poprzednicy, nie jest to tylko przypadłość koszykówki, ale całego polskiego sportu ( zapewne są wyjątki, nie chce nikogo obrazić). Sędziuje mecze piłkarskie, najczęściej właśnie dzieci i młodzieży i czasami, gdy widzi się to co trenerzy robią i mówią do zawodników to po prostu włos się na głowie jeży. Już pomijam nieustanne wydzieranie się i przeklinanie, bo to pokazuje klasę ( a raczej jej brak) człowieka, ale wymyślanie skomplikowanych ustawień taktycznych, czy nawet nakłanianie dzieciaków do faulowania byleby tylko nie tracić bramki powoduje, że mam czasami ochotę powiedzieć trenerowi, że jest kretynem. To samo często dotyczy rodziców, chociaż akurat w tym przypadku można tłumaczyć to zaangażowaniem, emocjami i brakiem wiedzy pedagogicznej. Dodatkowo po meczach można usłyszeć ciekawe rzeczy w szatniach, gdy trenerzy obrażają i drą się na swoich podopiecznych, nieraz zdarzyło mi się, że jakiś chłopak wychodził zapłakany bo "trener" wydzierał się o utratę gola lub spadek w tabeli.
Już sam fakt istnienia jakichkolwiek lig dziecięcych jest sporą pomyłką, bo powinno się to odbywać w ramach MINITURNIEJÓW i meczów towarzyskich, tak aby dzieciaki cieszyły się grą i co tydzień miały szanse spotkać się z kolegami i "wygrać" batona lub czekoladę.
-
2012/02/13 15:41:50
@public_enemy
Ale każdy z tych chłopaków pochodzi z innej miejscowości i szkolił się w innym klubie. To nie jest tak, że znalazł się jeden mądry człowiek, który zebrał grupę perspektywicznych młodzików i poprowadził ich we właściwy sposób.
-
Gość: , user-31-175-147-37.play-internet.pl
2012/02/13 16:21:25
Ktoś pomylił c*uja z ogórkiem? Czym się tutaj tak bulwersować....Ameryki Pan nie odkrył...to samo mogłem powiedzieć 10 lat temu nie będąc na żadnym treningu.Analogicznie jest w piłce nożnej.Praca u podstaw się kłania.
-
2012/02/13 16:49:18
@bartuszyński
Oczywiście, że mają braki techniczne. Najwyraźniejsze przykłady to Karnowski i Niedźwiedzki (choć jasne, to wysocy, im jest trudniej), którym brakuje mnóstwo w podkoszowych manewrach, umiejętności zastawienia, rzucie. Wciąż mają czas, jednak widząc niektóre ich ruchy, mam duże wątpliwości, czy mają także możliwości, by się rozwinąć. Gdy popatrzeć na innych wciąż "młodych i perspektywicznych" lub jeszcze niedawno należących do tej kategorii koszykarzy w polskiej lidzie, w większości wypadków na pierwszy rzut oka widać, jak pokracznie są wyszkoleni technicznie. Dziwne rzuty, w przypadku rozgrywających niezbyt dobra umiejętność gry 1na1, bardzo złe wychodzenie po zasłonach. Trzeba do tego dodać również rażąca w oczy niechęć do pracy na siłowni, nad wytrzymałością (wspomniany Niedźwiedzki proszący o zmianę po kilku minutach gry nie zasługuje nawet na komentarz), nad koordynacją. Nic dziwnego, że potem większość z tych koszykarzy nie jest w stanie wyjść po zasłonie i rzucić z kontrolną, celnie za trzy punkty (w przypadku obwodowych, choć tutaj wyróżniają się pozytywnie Ponitka i Michalak). Patrząc na wielu polskich koszykarzy jestem zdania, że tak grać mogą koszykarze z USA po nic nie wartych college'ach, czy wzięci z asfaltowego boisk (choć Ci zazwyczaj są przynajmniej bardzo sprawni), którzy w gruncie rzeczy sami musieli odkryć, jak wrzucić piłkę do kosza, a ktoś zaczął ich trenować dużo za późno, by można było jeszcze poprawić technikę. W przypadku polskich koszykarzy mówimy jednak o jakimś systemie szkolenia i to ten system, pomimo, że istnieje, przynosi takie właśnie efekty. Jest naprawdę źle.
-
Gość: taki sobie trener, eop242.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/13 23:40:09
Przedziwne odkrycie jakbyś amerykę odkrył. Nie wiem co w tym dziwnego że słabo opłacani trenerzy??? są słabi i że chcą osiągnąć sukces na etapie młodzika. Nie wiem co w tym dziwnego, że jeżeli sam system promuje osiąganie wynikow w grupach młodszych to dlaczego trenerzy nie mają się spieszyć? Jak wygrać z zespołem, który w młodzikach broni jedną nogą w trumnie a linia rzutów za 3 pkt jest w odleglości 6,75. Przecież okażecie się słabsi więc podważą wasze kompetencje jako trenera działacze i rodzice. Możesz wierzyć w to co robisz i to twoja jedyna szansa ale skoro tak jest to po co się oburzać że inni są głupi?
-
Gość: , mail-eu.teleatlas.com
2012/02/14 10:03:32
@bartuszyński
tym bardziej dowodzi to faktu że są to rodzynki.
Najgorsze jest to że doskonale widać jak jest, a nikt nic nie robi. Gorzej, rodzice trenowanych dzieci bronią trenerów bo sami stoją za linią i k..wami rzucają pod adresem sędziego i drużyny przeciwnej. No bo przecież trzeba swoje kompleksy leczyć sukcesami sportowymi własnych dzieci.
-
Gość: rozbawiony, 178.73.48.6*
2012/02/15 15:22:14
Sporo błotka poleciało na trenerów , na sędziów nawet na rodziców.Święte oburzenie a sprawa jest PROSTA, tak krawiec kraje jak mu materiału staje.
W 2 mln mieście nabór do sekcji koszykówki w "najlepszym" klubie to góra 20 chłopców , z czego 5 po miesiącu już nie ma ochoty bo to był kaprys , 2 przestali przywozic rodzice bo im się nie chce, a 5 ma motoryke i koordynacje przedszkolaków...
Pokażcie mi trenera który zrobi z takiej grupki dobry zespól.!!!
Podstawą jest selekcja , ale żeby ją zrobić to trzeba mieć z czego!!
gdyby na taki trening przyszło 50-70 chłopców można byłoby wybrac takich którzy choć rokują że nie straci się czasu i energii.
Czasem trafi się fajny rocznik ale to loteria, można krzyczeć że jest żle i że trzeba zaorać ,zbudowac od nowa i czekać 20 lat.
Tylko co z tymi co zaczynali 3,4,czy 5lat temu?? zielona trawka??
Działacze jacy są każdy dobrze wie , lepszych nie ma i na horyzoncie nie widać.
Byłbym bardzo ostrożny z pyszczeniem na rodziców , bo to w ich kieszeniach i chęciach siedzi sukces.Nikt mi nie powie że 8 czy 10 latek sam pojedzie na drugi koniec miasta na trening , trzeba zawieść przywieść kupić buty , stroje , napoje , zapłacić za wynajęcie hali , czasem tez jest składka na trenera...
Czy tak powinno być?? A co jeśli rodziców zwyczajnie nie stac na buty za 300 zł ??
To nie granie zagrywek jest żródlem zła , szkółka Barcelony nie uczestniczy w żadnych rozgrywkach młodzieżowych , graja tylko 2 turnieje z innymi szkółkami i to ma im wystarczyć, czemu u nas jest inna kocepcja?? nie wiem;(
To że Serbowie nie uczą zagrywek to bzdura, na TTT grali i zagrywki i strefe i reszta kadr też , tylko do zagrywki trzeba mieć koszykarskie IQ , na poziomie klubowym zagrywki zwykle ogarnia 2-3 chłopców, reszta nie ma pojęcia o co chodzi.
I to jest problem, z dużej grupy można wybrac tych co kumają ,ale jak masz kilku chłopców to robisz co możesz żeby chaos nie był wszechobecny.
Nie będzie ligi czy MP nie będzie presji na wynik , trenerzy nie będą uczyc zagrywek...
Ale do tego trzeba zmiany całego systemu, czy to dobra droga też nie wiem , rywalizacja i mecze to napędza tych chłopców do pracy , samo klepanie kozłów i uczenie piwotów nie daje radochy.
Pamietajmy że ta młodzież to pokolenie internetowe im granie na playstation zastąpiło latanie po boisku , i wygodniej i bez spocenia;) to dzieciaki które wszystko dostaja na tacy , po co się meczyć??
-
Gość: dygresja, 90-156-88-82.internetia.net.pl
2012/02/16 17:56:00
Usłyszałam niedawno od dość dobrze mi znanego młodego człowieka o nauczycielu historii i instruktorze koszykówki, który nazywa się Jarosław Czekała. Ponoć nie skończył AWF, bo... nie umiał pływać. To jednak zupełnie nie przeszkodziło w tym, że trzech jego wychowanków znalazło się w drużynie narodowej U-16.
Nie mam pewności, ale nie sądzę, by był szczegółowo obeznany ze światowymi szkołami koszykówki, by bywał na międzynarodowych szkoleniach trenerskich i lansował się na prestiżowych konferencjach.
Z tego jednak, co słyszałam, ma dwie, niewątpliwe zalety: pasję i osobowość.
Oraz brak koszykarskiego "przeintelektualizowania".
I to chyba, a nie znajomość najnowszych trendów i zagrań stanowi klucz do tej zdolnej młodzieży, przynajmniej na pierwszym, dość wczesnym etapie.

-
Gość: dygresja+, gdf106.internetdsl.tpnet.pl
2012/02/17 11:18:44
Ten sam trener Jarosław poświęcił wcześniej co najmniej osiem lat swego życia grupce napaleńców, którzy zdobyli najpierw Wicemistrzostwo Polski w młodziku, a potem Mistrzostwo Polski w kadecie. Nabór prowadzony był w przedszkolu, a pięciotysięczne
(z połową gminy licząc) miasteczko znalazło się na koszykarskiej mapie Polski na ładnych parę lat. W szerokiej kadrze 95 w roku ubiegłym także znaleźli się inni wychowankowie z tej grupy, niestety nie pasowali do koncepcji trenerskiej (tej z "wyższej półki").
Można?
Tylko komu się chce?
-
Gość: dygresja, 90-156-88-82.internetia.net.pl
2012/02/17 20:26:33
Nie wiem, czy trener Jarosław nazwałby to, co zrobił, "poświęceniem". Sądzę, że po prostu- oddawał się swojej pasji:).

Pasji również oddawali się ( i czynią to skutecznie po dziś dzień:) ) prowadzeni przez niego zawodnicy. Wzruszający jest filmik autorstwa Zbyszka Bytomskiego, który obejrzałam dzięki blogowi 3sekundy.com.
Są rzeczy, które można kupić.
Radość, tych jeszcze wtedy dzieciaków- bezcenna.
Generowania takich emocji nie uczą na konferencjach, na których doktoryzujący się z koszykówki trenerzy zwracają się do siebie per "Panie trenerze", a nawet "Trenerze":).

Panie Szczepanie- jeśli już wzburzenie minęło, nerwy ukojone- może wróci Pan i zapyta o te nieszczęsne zagrywki.
Ponoć kto pyta, nie błądzi:).

Pozdrawiam :)
-
2012/02/24 09:41:05
Mladen Starcevic + Arkadiusz Miłoszewski + Walter Jeklin.
Ta ekipa potrafi selekcjonować i szkolić młodych polskich koszykarzy!
Oni już odnieśli sukcesy ze swoimi podopiecznymi - vide Polonia2011 + drużyna Politechniki AZS W-wa, a już niebawem i Prokom!
Ich działalność (np. na warszawskim Ursynowie) warto i należy wspierać ze wszystkich możliwych stron i sił!!!
-
Gość: jerzy, host-89-167-83-136.nplay.net.pl
2012/03/02 21:38:22
nie odkryles ameryki ale w jednym racje masz za 300 500 zl nie bedzie nauczyciela o szkoleniu i stazach zagranicznych to my mowimy co najmniej tyle lat ile ja mam
Subskrybuj RSS