Blog > Komentarze do wpisu

Gdzie się podziały, tamte asysty

Największy problem koszykówki w Polsce?

Nie, dziś nie będziemy dyskutować o wyższości rządów jednego prezesa nad drugim, nie będziemy też dyskutować o sytuacji w PZKosz, czy PLK. Nie będzie też o sponsorach, nie będzie o długach, kłopotach finansowych, braku utalentowanej młodzieży, spapranym systemie szkolenia etc.

Będzie o czymś zupełnie innym. Pięciu najlepszych asystentach w TBL. I nie drugich trenerach, tylko o najlepiej podających graczach ekstraklasy i ilości ich podań.

Całe szczęście, bo i ja i Wy jesteście pewnie zmęczeni tą mielonką tyrolską, w której często brak koszykówki, a znajdujemy jedynie pyskówki.

Do rzeczy. Koncepcja jest prosta i narodziła się po zobaczeniu ostatniego odcinka magazynu PLK, którego autorem jest ktoś chowający się za nickiem MoviePLK.

W najnowszej odsłonie wypunktowano cztery asysty widmo, które miał Walter Hodge w jednym ze spotkań rozegranych w Zielonej Górze. I ten właśnie fragment zainspirował mnie do sprawdzenia jak często i jak skutecznie podają na własnym parkiecie i na wyjeździe nasi najlepsi asystenci czyli Robert Skibniewski, Hodge, Łukasz Koszarek, Łukasz Wilczek, Ronald Moore i Stanley Burrell.

 

Zacznijmy od najlepszego.

Robert Skibniewski: 22 rozegane mecze, 10 na własnym parkiecie, 12 na wyjeździe. W sumie 151 asyst z czego 72 u siebie (7,2), 79 na wyjeździe (6,58).

Walter Hodge: 22 rozegrane mecze, 11 na własnym parkiecie, 11 na wyjeździe. W sumie 146 asyst, 84 u siebie (7,6) i 47 na parkietach rywali (4,27).

Łukasz Koszarek: Suma spotkań oraz ilośc meczów rozegranych w domu i w obcych obiektach taka sama jak u Hodg'a czyli 22/11/11. 116 asyst, 51 przed własną publicznością (4,63) i 65 poza Sopotem (5,9).

Łukasz Wilczek: 18 meczów, w tym 7 na własnym parkiecie i 11 na wyjazdach. W sumie 91 asyst z czego 37 w Warszawie (5,28) i 54 na wyjazdach (5,4).

Ronald Moore: 22 mecze, po 11 przed własną publicznością i na wyjazdach. W sumie 109 asyst, w tym 53 w Zgorzelcu (4,81) i 56 w obcych halach (5,09).

Stanley Burrell: Podobnie jak u Koszarka i Hodge'a, Burrell ma 22 rozegrane mecze i podzielone po równo pomiędzy wyjazdy i swoją halę. W sumie zanotował 113 asyst, 62 w domu (5,63) i 51 na wyjazdach (4,63).

Wnioski? Trzem graczom służy klimat własnej hali. O jedną asystę więcej u siebie notuje Burrell, nieco ponad pół poadania więcej we wrocławskiej Orbicie ma Robert Skibniewski, ale rekordzistą jest wspominany Walter Hodge. Ten albo wybitnie dobrze czuje się w Zielonej Górze, albo jest wybitnie lubiany, bo posyła średnio trzy asysty więcej niż w meczach wyjazdowych.

Oczywiście niczego nie sugeruję, ale problem z ilością asyst jest powszechnie znany od dosyć dawna. 

piątek, 03 lutego 2012, anfernee

Komentarze
Gość: Myrkul, 89-78-94-32.dynamic.chello.pl
2012/02/03 18:26:18
Różnice u pozostałej piątki są w miarę normalne, ot jeden ma lepsze mecze wtedy, drugi wtedy. Ale różnice u Hodge'a to już naprawdę mocno podejrzana sprawa. Zwłaszcza że jak faceta widziałem w akcji to wcale nie miał jakiegoś fenomenalnego przeglądu sytuacji w przeciwieństwie do Skibniewskiego czy Koszarka (o reszcie się nie wypowiadam, bo ich w akcji widziałem za mało, ale różnice też w granicach normy)
-
Gość: , 212.34.39.18*
2012/02/03 21:13:55
rrrrrrrr
-
Gość: Madius, bsh14.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/03 21:41:30
"bo posyła średnio trzy razy więcej asyst niż w meczach wyjazdowych." chyba o 3 więcej lub blisko blisko dwa razy. Takie moje czepanie :)
-
2012/02/04 10:04:15
@Madius, true :D
Subskrybuj RSS