Blog > Komentarze do wpisu

Notka zbiorcza: MŚ i eliminacje ME

Czekam z niecierpliwością na wieczorne spotkanie Belgia - Polska, które zadecyduje o tym kto bez potrzeby zatrzymywania się w innych krajach, pojedzie za rok na Litwę, by wziąć udział w Mistrzostwach Europy 2011.

W tym meczu wszystko będzie sprowadzało się do liczby jeden.

Jeden mecz, pierwsze miejsce i nic innego się nie liczy, tylko wygrać, czyli według zakładów bukmacherskich - jeden, wystarczy choćby jednym punktem.

Nie będę rozpisywał się co i jak muszą zrobić koszykarze w Belgii, bo pomimo tego, że przesądny nie jestem, tym razem ukłonię się w tym kierunku i nie będę zapeszał.

Początek meczu o 20:05 w TVP Sport.

W Belgii jesteśmy jednak wcześniej, bo od ponad 40 minut Robert Kubica wyciska siódme poty z Renault i ciągle trzyma się w czołówce wyścigu. Ciekawe czy któryś z kadrowiczów dla odwrócenia myśli choćby zastanawiał się nad tym, aby wybrać się na oddalony o 160 kilometrów od Antwerpii tor w SPA. Wielkim fanem automobilizmu jest Marcin Gortat, więc stawiałbym właśnie na niego - jednocześnie polecam też materiał o zamiłowaniu Gortata do motoryzacji w magazynie Top Gear.

Kibiców koszykówki czekoladą i frytkami z majonezem płynąca kraina, zainteresuje jednak dopiero wieczorem, więc ekspresowo podsumuję wczorajsze wydarzenia z Turcji.

Krótko.

Pierwszy dzień Mistrzostw Świata w koszykówce przyniósł jedno zaskakujące rozstrzygnięcie. Hiszpania przegrała z Francja, choć raczej powinienem napisać, że to Francja wygrała z Hiszpanią. I oprócz najbardziej fanatycznych kibiców, nie wierzę, że ktokolwiek w ogóle myślał o takim wyniku. Jak to możliwe, że Francuzi bez Tony Parkera, Rony Turiafa i Michaela Pietrusa ośmielili się pokonać tak potężny skład jakim dysponują Hiszpanie?

Kluczowym jest tu atletyzm, którego Les Bleus nie brakuje, a który znakomicie wykorzystywali w defensywie. Do tego wpadło im kilka szczęśliwych rzutów, kilka razy mieli szczęście w obronie, szczęście to jednak składowa sportu i sprzyjało Francuzom, którzy w meczu dnia, po prostu chcieli bardziej, co zaowocowało dostaniem nagrody w postaci zwycięstwa.

A Hiszpanie? Chyba myśleli, że mimo wszystko dwie, trzy składne akcje dodadzą im skrzydeł upragnione zwycięstwo, że Fernandez, Navarro, Rubio, Marc Gasol, Garbajosa to wystarczająca siła. W tym meczu na nieszczęście całej Hiszpanii gwiazdorskie nazwiska to za mało.

W innych spotkaniach jak dla mnie bez niespodzianek - choć w grupie C stawiałem na zwycięstwo Kanady nad Libanem. Mecz USA, na który czekała większość był po prostu nudny. Amerykanie od drugiej kwarty zaczęli zamiatać podłogę zespołem Chorwacji i przez blisko 30 minut nie działo się zupełnie nic. Podobnie było w spotkaniu Słowenia - Tunezja, czy Turcja - Wybrzeże Kości Słoniowej. Pomimo kilku wsadów, ładnych podań i wejść pod kosz, brakowało po prostu emocji.

Ominął mnie, a raczej ja świadomie ominąłem mecz Brazylia - Iran. Czekam na jakiegoś sensowniejszego przeciwnika mojego czarnego konia.

A dziś oprócz Belgia - Polska, meczem do oglądania jest także Słowenia - USA.

Zapraszam też na popularne Twittery - na żywo ze spotkania Polaków będą nadawali zapewne Łukasz Cegliński, Michał Owczarek no i oczywiście ja.

PS. Nie typuję MŚ na blogu, wybaczcie.

 

 

niedziela, 29 sierpnia 2010, anfernee

Polecane wpisy

Komentarze
torontos
2010/08/29 19:16:28
Według zakładów bukmacherskich to dziś jak najbardziej potrzebna jest dwójka a nie żadna jedynka. No chyba że ty komu innemu kibicujesz :)
-
2010/08/29 19:39:07
Czepiasz się :)
Subskrybuj RSS