Blog > Komentarze do wpisu

Wiek względny w sporcie

Od jakiegoś czasu obiecywałem wpis traktujący o wieku względnym, o którym w książce Poza Schematem pisze Malcolm Gladwell. Poniższy tekst  mówi o tym właśnie zjawisku m.in. na przykładzie sportowców. Dobrze się składa, bo od kilku dni nasz sportowy świat żyje Mistrzostwami Świata. Nie tymi w RPA, ale w Niemczech, gdzie kadra U17 pod wodzą trenera Jerzego Szambelana jest rewelacją turnieju.

Zaznaczam, że wpis nie jest wynikiem sukcesów młodych adeptów koszykówki. Powstał dużo wcześniej jako ciekawostka, zjawisko o jakim nie mówi się na szeroką skalę.

Do rzeczy.

Na zjawisko wieku względnego pierwszy uwagę zwrócił w latach 80, psycholog Roger Barnsley. Miało to miejsce w Albercie, podczas meczu hokejowego drużyn juniorskich. Żona Barnsley’a przeglądając program rozgrywek zagadnęła do męża, aby popatrzył kiedy urodzili się chłopcy jeżdżący po lodowisku.

Nie chodziło jej o rok, tylko o miesiące w jakich na świat przyszli zawodnicy. Okazało się, że większość z nich została urodzona w styczniu, lutym lub w marcu. Barnsley sprawdził tą - wtedy jeszcze - ciekawostkę i okazało się, że teoretyczny przypadek okazał się dla hokeja młodzieżowego w Kanadzie prawidłowością. Tak było w każdej grupie wiekowej jaką przeanalizował Barnes. Twierdzi on nawet, że w całej swojej karierze badacza nigdy nie spotkał się z tak silną prawidłowością.

Wyjaśnienie tego zjawiska jest proste. Chodzi o daty graniczne, czyli rozróżnienie roczników jakie tworzą daną grupę wiekową. Urodzeni na początku stycznia mają przewagę blisko 12 miesięcy nad urodzonymi w tym samym roku, ale pod koniec grudnia, co tworzy ogromne dysproporcje w dojrzałości fizycznej.

Jest wielce prawdopodobne, że za bardziej utalentowanych i obiecujących uzna się graczy wyższych, o bardziej skoordynowanych ruchach, na których korzyść przemawia tych kilka decydujących miesięcy. A co dzieje się, gdy zawodnik trafia do dobrej drużyny? Dostaje się pod opiekę lepszych trenerów, gra z lepszymi zawodnikami, lecz co najważniejsze rozgrywa w sezonie pięćdziesiąt lub nawet więcej spotkań zamiast dwudziestu, jak zawodnicy występujący w ligach amatorskich. Trenuje dwa, trzy razy więcej niż oni. Na początku rekrutacji jego przewaga polega nie tyle na tym, że lepiej gra w hokeja, ale na tym, że jest trochę większy i starszy od kolegów. Jednak w wieku trzynastu-czternastu lat, po dłuższych treningach pod okiem lepszych trenerów, staje się obiektywnie lepszym graczem, więc istnieje większe prawdopodobieństwo, że zostanie zwerbowany do ligi hokeja juniorów, a stamtąd do NHL.

Barnsley utrzymuje, że z tego rodzaju wypaczonym rozkładem wieku mamy do czynienia wszędzie tam, gdzie spotyka się trzy rzeczy: selekcję, podział na grupy w zależności od uimejętności i zróżnicowane doświadczenie. Jeżeli w młodym wieku podejmuje się decyzję, kto jest dobry, a kto nie, jeżeli rozdzieli się “utalentowanych” od “nieutalentowanych” i jeżeli “utalentowanym umożliwi się zdobycie ponadprzeciętnych doświadczeń, wtedy mała, wybrana grupa ludzi urodzonych w najbliżej daty granicznej otrzyma ogromną przewagę.

Pamiętajcie, obracaliśmy się ciągle wokół hokeja w Kanadzie (choć jak zdradzają późniejsze fragmenty książki, ta prawidłowość występuje i w baseballu i w europejskiej piłce nożnej [data graniczna może jednak ulec zmianie i tak w Anglii jest to 1 września])

Co ciekawe, Gladwell pisze, że podobne wypaczenie nie funkcjonuje w futbolu amerykańskim, ani w koszykówce.

Zawodników nie selekcjonuje się, nie dzieli ani nie różnicuje aż tak radykalnie, dlatego dzieci odstające nieco od innych pod względem fizycznym mają sposobność grać tak samo często jak ich dojrzalsi rówieśnicy. Fizycznie mniej rozwinięty młody człowiek w przeciętnym amerykańskim mieście może grać w koszykówkę tak samo długo i często jak jego stosunkowo lepiej rozwinięci rówieśnicy ze względu na łatwą dostępność boisk i dużą liczbę osób zainteresowanych uprawianiem tego sportu.

Z ciekawości sprawdziłem kiedy na świat przyszli najwięksi z największych . Pod uwagę wziąłem listę 50 najlepszych graczy w historii NBA, którzy zostali przedstawieni kilka lat temu podczas meczu gwiazd w Cleveland. Dodałem do tego takich zawodników jak LeBron James, Kobe Bryant, Paul Pierce, Kevin Garnett, Jason Kidd, Dirk Nowitzki, Steve Nash, Carmelo Anthony, Dennis Rodman, Dwayne Wade, Kevin Durant, Pau Gasol i Tim Duncan. W sumie wyszło 63 graczy.

W badaniach nad młodymi hokeistami Barnsley piszę, że pomiędzy styczniem, a marcem urodziło się około 40% graczy, od kwietnia do czerwca kolejne 30%.

Według moich przeliczników 16 z 63 graczy urodziło się w okresie od stycznia do marca, czyli nieco ponad 25%. Gdyby do wyliczanki trzech pierwszych miesięcy roku dodać jeszcze kwiecień, tych graczy byłoby 23, co oznacza ponad 1/3 całości.

Dużo? Mało? Moim zdaniem całkiem sporo, ale należy pamiętać, że prezentowana próbka jest bardzo, bardzo mała. Nie oznacza to jednak braku jakichkolwiek wniosków - wręcz przeciwnie, moje wynaturzenie w temacie będzie całkiem interesujące.

Urodzeni w tych miesiącach to tacy dominatorzy i atleci jak np. Michael Jordan (luty), Julius Erving (luty), Shaq (marzec), Hakeem Olajuwon (styczeń), Bill Russell (luty), Dwyane Wade (styczeń), Patric Ewing (marzec) czy Charles Barkley (luty).

Oczywiście nie można powiedzieć, że w innym okresie atletyczni i dominujący gracze się nie rodzili, bo np. Karl Malone urodził się w lipcu, Wilt Chamberlain, Magic Johnson i Kobe Bryant przyszli na świat w sierpniu, David Robinson i Scottie Pippen we wrześniu, Oscar Robertson w listopadzie, a LeBron James i Kevin McHale w grudniu.

Nie można też stwierdzić, że ci ‘wcześni’ zawsze byli dominujący fizycznie, bo urodzony w lutym Steve Nash do ligi atletyzmu Jordana się raczej nie zalicza. Co znowu nie oznacza, że świetnie wyszkolony technicznie Nash nie był ‘ofiarą’ systemu, o którym pisze Barnsley.

Postanowiłem też sprawdzić tą zależność w PLK. Posługując się listą Łukasza Ceglińskiego w typowaniu Koszykarzy Dekady, wziąłem na tapetę Polaków tam wymienionych, dodając kilka nazwisk tak, aby mieć podobne liczby co w przypadku graczy z NBA. Z 66 zawodników aż 22 urodziło się w przedziale stopnia pierwszego (styczeń-marzec). To bardzo dużo, a gdyby dodać kwietniowych, byłoby ich aż 29. Ostatnie pięć miesięcy to zaledwie 16 urodzonych koszykarzy, a w grudniu urodziło się zaledwie dwóch - Szewczyk i Zamojski.

Prawidłowość ponownie zostaje zachowana, mimo tego, że w dalszym ciągu próbka, którą się posługuję jest bardzo, bardzo mała. Barsnley miał rację, a ja myślę o zrobieniu rekonesansu na szerszą skalę.

Dla zainteresowanych dalszą lekturą książki Gladwella - autor opisuje sukces i jego podłoże w przypadku takich osobistości jak Bill Gates, Bill Joy, The Beatles, Steve Jobs, Bill Palmer, Paul Allen, Joe Floma, etc, etc.

czwartek, 08 lipca 2010, anfernee

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: mh, *.nat.tvk.wroc.pl
2010/07/08 10:28:11
z drugiej strony zawsze znajdą się takie przypadki jak Tim Duncan czy Marcin Gortat, którzy co prawda późno zaczęli grać w kosza, ale intensywnie trenowali inne sporty. to jest też ciekawe zjawisko, niezwykle istotne są myślę cechy wolicjonalne...
-
Gość: DK, *.chello.pl
2010/07/09 11:25:22
Bardzo ciekawe spostrzeżenia autora książki i dobra robota autora tekstu.
Subskrybuj RSS